Dla Dolarhyde’a…
“(…)krzyki były tym samym, co kurz unoszący się spod dłuta rzeżbiarza.”
[Czerwony smok, Thomas Harris, s.80]
Psychoza jest realnym wynikiem zatarcia się granicy miedzy formą a trescią rzeczywistosci. To dostojenstwo szalenstwa. Kusi swą tragicznoscią; narratorow, niespelnionych mordercow i poszukiwaczy stylu.Gorszego orszaku odprowadzającego pod drzwi szpitala psychiatrycznego trudniej sobie wyobrazic.Ale to tylko apropos. Zwrocimy sie ponownie ku cytatowi; to wiecej niz metafora. Pozbawieni swego czlowieczensta stają się godnym tworzywem dla zakrawionych narzedzi rzeżbiarza; wszystko w imie zatartej granicy miedzy formą a trescią.Obsesyjne poszukiwanie miejsca zetkniecia sie tych dwoch fundamentalnych kategorii.. niczym pisarz ktory w ciągu liter widzi kreski by nastepnie nimi szkicowac rysunek zas rusunku nie moze dostrzec a zamiast tego doszukuje sie liter i kaligrafi. Tragiczna ulomnosć w glebi oczu i rąk.
About this entry
You’re currently reading “Dla Dolarhyde’a…,” an entry on anty-edyp
- Opublikowano:
- Czerwiec 3, 2009 / 1:51 am
- Kategoria:
- Tylne wejście do wpisu przez odbyt
- Tagi:
- literatura, psychopatia, psychopatologia, psychoza
No comments yet
Jump to comment form | rss komentarzy [?] | trackback uri [?]