O drogach i bezdrożach paradygmatów psychologii w nawiązaniu do pragmatycznego opisu tej dyscypliny

Scjentystyczna pycha poniektorych sklonila mnie do pewnej prowokacyjnej tezy; psychologia jest dzedzina scisłą oraz naukowa w obszarach najbardziej oddalonych od problemow spolecznych i zdrowotnych, zas jest nienaukowa tam gdzie znajduje praktyczne zastosowanie przy problemach zdrowotnych i spolecznych.Jest to propozycja dyskusji niz zamknieta konkluzja.

Dla jasnosci – w tym miejscu odnosze sie do ‚psychologii uniwersyteckiej’ – jej oskarzen, roszczen i aspiracji, jednoczesnie i mimo niejednoznacznych stwierdzen pragne zapewnic o swojej neutralnosci.

Toczy sie spor, niegdys otwarta wojna, a powstala na gruzach ‚psychofizyki’; miedzy zwolennikami metod przyrodniczych (jak behawiorysci) a np.freudystami (nie Freudem, jego uczniami).Obozy podzieliy sie -za kulturalną sugestią Poppera- na naturalistow i antynaturalistow.Bardziej od efektow i pragmatyki inspirowaly ich odkrycia, wlasna nowomowa i swoj maly ogrodek.Szkoly psychologiczne mijaly sie poniewaz kazda z nich dzialala na innym polu (badania idiograficzne, kliniczne, eksperymentalne nad zwierzetami czy dryfujace ku metodom socjologicznym), kazda z nich traktowala inny przedmiot dociekan, a nawet inaczej wyniki byly wykorzystywane.Dawne pojecia jak psychofizyka, freudyzm czy behawioryzm maja znaczenie historyczne, a mniej merytoryczne.Przedmiot badan sie zmienil, nawet warunki, ale umilowanie minionej lecz pelnej entuzjazmu nowomowy nie minela – trwa dumnie walka dwoch rycerzy („jeden slepy, drugi gluchy”), dyskutują  o wyzszosci swoich zbroi, mieczy, chorych, sczurow.etc.Niewazne, przejdzmy do rzeczy;

Chce postawic jedno, bardzo przejrzyste kryterium; to w psychologii powinno byc naukowo pryncypialne co jest pragmatyczne.Z perspektywy tych slow wszystkie burdy i oskarzenia o ‚nienaukowosc’ staja sie bezzasadne.I tak np –  bluzganie ustami  behawiorystyka  lub kongniwystyka jakoby ujecie hermeneutyczne bylo nienaukowe(a co za tym idzie spolecznie szkodliwe) staje sie nie stwierdzeniem nonsensownym w momencie, w ktorym usuniemy decydujacy lecz tylko jezykowy argument jakim jest ‚nauka’, zaś w jej miejsce postawimy pragmatyzm.Ludzie podajacy takie sądy zyja ‚psychologia uniwersytecką’ nie majac pojecia, ze tam na dole psychologia, ktora konfrontuje sie z ludzkimi problemami zamienia sie naprawde w skomplikowany twor.Czlowiek jest nie tylko zlozony, ale nieprzenikniony przez nauke.To nie proton czy uran nad ktorym mozna toczyc spory metodologiczne.

Psychologia nienarodzila sie w dyskursie scjentystycznym (uniwersyteckim) jako jedno z ogniw lancucha nauk (przyklad; fizyka kwantowa), urzeregowanej miedzy dyscyplinami ogolnymi i szczegolowymi, lecz jako bezposrednia konsekwencja niedogodnosci zycia ludzkiego.Geneza psychologii rzucać sie bedzie jak cien na jego metode i sposob uprawiania, a dostosowanie sie do niej bedzie decydowac o wizerunku powaznym lub karykaturalnym tejze dziedziny.

Jedną z nielicznych osob zdających sobie z tego sprawe był Aaron T. Beck – prekursor psychologi poznawczej w swej klinicznej odmianie; pragmatyzm za ktorym optowal prowadzil go od problemow ludzi do metod ich rozwiazania.W czasach w ktorych mnozono grube tomy nt. psychologii poznawczej, wymyslajac to nowsze badania nad poznawcza specyfika czlowieka, Beck jeko jedyny w drodze empirii podjol sie trudu wykorzystania nagromadzonego materialu dla praktyki klinicznej – przypominam te fakty jak najspokojniej ,ale musze zauwazyc ze to skandal aby paranasie uniwerystetow dzieki  publicznym pieniądzą przez lata bawiło sie w badania i eksperymenty a nie podjeło prob konceptualizacji zdobytej wiedzy.Trzeba bylo czekac na jednego czlowieka; nie wydzial, instytut, uniwerystet itd ale na zyda z ubogiej rodziny ktory dzwignol to do praktyki i uzytecznosci spolecznej.Oczywiscie to nie kwestia ‚geniuszu’ ale traktowania nauki powazniej niz tylko zabawy.

Co takiego uczynil Beck? nic wielkiego ,po prostu postanowil (jako jedyny) poddac weryfikacji ówcześnie dominujący nurt w psychiatrii czyli teorie Freuda (przez 50 lat nikt na to nie wpadl?).Wyniki byly o tyle zaskakujace ze niepotwierdzily waznych elementow psychoanalizy w odniesieniu do leczenia depresji.Zostały wyciagniete konstruktywne wnioski.W zwazku z tym Beck przychilil sie do poznawczego obrazu depresji.Stworzyl terapie niedyrektywną, opartą na sokratejskim dialogu o bardzo przyzwoitych podstawach filozoficznych i metodologicznych (jedno nie moze wykluczac drugiego).Osnową relacji terapeutycznej stanowi fenomenologia, niezbedna dla warunków psychoterapii poznawczej.Tyle.

Nie jest to bynajmniej perspektywa  ‚naukowa’ (czyt.stateczna) ale pragmatyczna (czyli rozwojowa), w szczegolnosci wobec kolejnych jakosciowych zmian terapii poznawczej, mianowicie nowo rodzacej sie  perspektywy syntetycznej dla  nurtow psychoterapeutycznych jaki zaproponowal Beck.


About this entry