„Rozmyślania”

MAREK AURELIUSZ

* * *

KSIĘGA PIERWSZA

1. Dziadkowi Werusowi- łagodność i równe usposobienie. (Oczywiście
zawdzieczam)

2. Dobremu imieniu ojca i pamięci o nim- umiłowanie skromności i
charakter męski.

3. Matce- ducha pobożności i dobroczynności. I odrazę nie tylko przed
wyrządzaniem krzywdy, lecz i przed myślą o niej. Nadto sposób życia
prosty, daleki od zbytku ludzi bogatych.

4 .Pradziadowi- żem do szkoły publicznej nie chodził, lecz miał dobrych
nauczycieli w domu, i nabycie przeświadczenia, że powinno się na to nie
żałować grosza.

5. Wychowawcy- że nie stałem się ani Zielonym, ani Niebieskim, ani
zwolennikiem Okrągłych, ani Długich. I wytrwałość w trudach, i
oprzestawanie na małym, przykładanie ręki do pracy i niezajmowanie się
zbyt wielu sprawami naraz. I nieprzystępność dla potwarzy.

6. Diognetowi- wstręt do błahostek. I brak wiary w to, co mówią
czarodzieje i kuglarze o zamawianiach i wypędzaniu złych duchów itp. I
brak zainteresowania się hodowlą przepiórek, i niechęć do zajmowania się
podobnymi głupstwami. I znoszenie szczerości drugich. I spoufalenie się z
filozofią, i sposobność słuchania wykładów Bakchejosa najpierw, następnie
Tandazysa i Markiana. I sztukę pisania dialogów we wczesnej młodości. I
umiłowanie łoża prostego, okrytego skórą, i tego wszystkiego, co zaleca
helleński sposób życia.

7. Rustykowi- zrozumienie potrzeby poprawy i pielęgnowania charakteru. I
uchronienie się przed ambicją błyszczenia w sofistyce, i brak chęci do
pisania rozpraw teoretycznych lub układania mów nawołujących do cnoty,
lub przedstawiania się w sposób chełpliwy za człowieka świątobliwego czy
też dobrodzieja. I unikanie retoryczności, poetyczności i wyszukanego
dowcipu. I niechodzenie w domu w stroju uroczystym, i pod innymi
względami niewykraczanie przeciw prostocie. I sztukę pisania listów
prostych, takich, jak on sam na przykład napisał z Sinuessy do matki
mojej. I pojednawcze usposobienie, i wyrozumiałość wobec tych, którzy
mię czymś zgniewali i obrazili, jeżeli tylko zechcieli sami błąd swój poznać.
I sztukę czytania dokładnego, a nie zadowolenia się czytaniem pobieżnym.
I niezbyt łatwe nastawianie ucha plotkarzom. I poznanie wykładów
Epikteta, których mi udzielił z własnej książnicy.

8. Apolloniuszowi- niezależność sądów i rozważną pewność w
postępowaniu. I niezważanie na nic innego, nawet trochę, jak na
rozsądek. I stałą równowagę umysłu w cierpieniach dolegliwych, przy
stracie dziecka, w chorobie długotrwałej. I zobaczenie na jego żywym
przykładzie jasno, że ten sam człowiek może być bardzo stanowczy i
łagodny. I zupełny brak złego humoru przy nauczaniu. I zobaczenie
człowieka uważającego doświadczenie i biegłość w udzielaniu nauki
stanowczo za najmniejszą ze swych zalet. I nauczenie, jak należy
przyjmować tak zwane usługi ze strony przyjaciół, nie tracąc przy tym
swej niezależności ani ich nie przeoczając obojętnie.

9. Sekstusowi- ducha życzliwości. I wzór domu rządzonego po ojcowsku. I
zrozumienie życia według natury. I powagę niewymuszoną. I zdolność
troskliwego odgadywania potrzeb przyjaciół. I cierpliwość w obcowaniu z
prostakami i ludźmi myślącymi w sposób nienaukowy. I zdolność
przystosowania się do wszystkich ludzi taką, że obcowanie z nim było im
milsze nad wszelkie pochlebstwo, a chwila, którą z nim spędzali, była im
właśnie ze względu na jego osobę bardzo pożądana. I umiejętność
wyszukania w sposób rozumny i stosowny i ułożenia sobie zasad
życiowych. I unikanie nawet pozoru gniewu lub innego jakiegoś uniesienia;
wzór najwyższego opanowania się, równocześnie spokoju i bardzo wielkiej
tkliwości; umiejętność chwalenia bez natarczywości, wielką też naukę, lecz
bez popisywania się.

10. Aleksandrowi, gramatykowi- niechęć do ganienia innych. Gdy ktoś użył
zwrotu barbarzyńskiego, błędnego lub niezręcznego, nie wytykanie tego w
sposób obraźliwy, lecz wypowiadanie tego, co należało powiedzieć, i to w
formie odpowiedzi lub potwierdzenia, lub w formie wspólnego
zastanowienia się nad samą sprawą, a nie nad formą słowa, lub w jakiś
inny tego rodzaju sposób delikatnej poprawki.

11. Frontonowi- uświadomienie, jak okropna jest zawiść, chytrość i
obłuda, idąca w parze z tyranią, i jak ci, którzy zwą się u nas
patrycjuszami, jakoś nikogo nie kochają.

12. Aleksandrowi ze szkoły Platona- aby często i bez koniecznej potrzeby
nie mówić i w listach nie pisać do kogo „jestem zajęty” i aby w ten sposób,
powołując się na okoliczności, nie uchylać się od obowiązku udzielania
pomocy należnej bliźnim.

13. Katulusowi- nie lekceważyć żalów przyjaciół, choćby
nieuzasadnionych, lecz usiłować przywrócić ich zwykły stosunek do nas. Z
gorącą też pochwałą wyrażać się o nauczycielach, tak jak to czytamy we
wspomnieniach o Domicjuszu i Atenodocie. Serdeczną także miłość dzieci.

14. Bratu memu Sewerowi- miłość rodziny, prawdy i sprawiedliwości. I
zaznajomienie się z jego pomocą z Trazeaszem, Helwidiuszem, Katonem,
Dionem i Brutusem, i pojęcie istoty państwa demokratycznego z jednakim
dla wszystkich uprawnieniem, rządzącego się według zasad równości i
sprawiedliwości, i istotę monarchii, która ponad wszystko szanuje wolność
poddanych. I cześć dla filozofii stałą i zawsze jednaką. Dobroczynność i
hojność szeroką, i ufność, i wiarę w miłość przyjaciół. I otwartość wobec
ludzi zasługujących na jego naganę. I to, że przyjaciele jego nigdy nie byli
w tym położeniu, aby dopiero domyślać się, czego on chce lub czego sobie
życzy, bo było to jasne.

15. Maksymowi- opanowanie siebie samego i nietracenie przy niczym
głowy. I pogodę ducha w przykrych stosunkach życiowych i w chorobie. I
charakter zrównoważony, łagodność w parze z powagą. I wypełnianie
obowiązków bez narzekania. I to, że wszyscy mu wierzyli, iż tak myśli, jak
mówi, i że, co czyni, czyni bez złych zamiarów. I to, że niczemu się nie
dziwił, niczego nie bał, nigdy się nie spieszył, nie wahał, nigdy nie był
bezradny lub zakłopotany, nikomu nie starał się przypodobać uśmiechem,
na nikogo się nie gniewał, nikogo nie podejrzewał. I ducha
dobroczynności, i skłonność do przebaczania, i prawdomówność. I wzór
człowieka idącego raczej prostą drogą niż takiego, który wraca na prostą
drogę. I że nikt nie mógł przypuszczać ani na chwilę, iż on patrzy na niego
z góry, ale też nikt nie mógłby się odważyć na to, by siebie wyżej stawiać
od niego. I wdzięk w całym postępowaniu.

16. Ojcu- łagodność i niewzruszone trwanie przy sądzie wydanym po
dokładnej rozwadze. I obojętność wobec tak zwanych zaszczytów. I
pracowitość, i wytrwałość. I chętne skłanianie ucha tym, którzy mieli jakiś
wniosek pożyteczny dla ogółu. I bezwzględne wymierzanie zasługi
każdemu. I doświadczenie, gdzie trzeba nacisku, a gdzie sfolgowania. I
usunięcie miłości nienaturalnej. I towarzyskość. I pozwalanie przyjaciołom
nie zasiadać z nim zawsze do stołu i nie towarzyszyć mu w podróżach. I
okazywanie się jednakim zawsze wobec tych, którzy dla jakiegś powodu
byli nieobecni. Podczas obrad dokładne i cierpliwe badanie każdej sprawy i
niezaprzestawanie myślenia o niej pod pierwszym lepszym pozorem. I
sztukę utrzymywania przy sobie przyjaciół, nieprzykrzenia ich sobie i
nieprzesadzania w ich miłości. I wystarczanie samemu sobie we
wszystkim, i umysł pogodny. I umiejętność patrzenia w przyszłość
rozumnie, i baczenia na okoliczność najdrobniejszą bez przesady. I
ukrócenie zwyczaju okrzyków powitalnych i innych oznak pochlebstwa
wobec siebie. I baczne czuwanie nad potrzebami państwa, i oszczędność w
szafowaniu groszem publicznym, i obojętność wobec wyrzutów z tego
powodu czynionych. I ani strachu zabobonnego przed bogami, ani
ubiegania się o względy ludzi, ani o to, aby się im podobać czy też
schlebiać pospólstwu; owszem, trzeźwość w każdej sprawie i stałość,
zawsze wielki takt i niechętne skłanianie się do jakichkolwiek nowości.
Skromne zarazem i chętne używanie darów losu, które się przyczyniają do
umilenia życia, ale po prostu używanie tego, co było, a brak pragnienia
tego, czego nie było. I to, że nikt nie mógłby wyrazić się o nim, iż to
sofista, gaduła lub pedant, chyba raczej, iż jest mężem dojrzałym,
zupełnym, niedostępnym pochlebstwom, zdolnym do kierowania sobą i
innymi. Do tego poszanowanie ludzi szczerze oddających się filozofii, a
brak lekceważenia dla innych, ale przy tym bez łatwowierności. Do tego
łatwość w stosunkach towarzyskich, uprzejmość bez przesady. I
umiarkowana troska o własne ciało, ale nie taka, jakby ją pojmował
człowiek rozmiłowany w życiu, ani nie dla chęci błyszczenia; wszakże bez
zaniedbania, tak że dzięki własnej uwadze niezmiernie rzadko uciekał się
do sztuki leczniczej, czy to do lekarstwa, czy maści zewnętrznych. I
ustępowanie bez zawiści tym, którzy talentem jakimś się odznaczyli, czy
to w wymowie, czy w znajomości praw lub stosunków obyczajowych, czy
w czym innym. I życzliwa nad nimi opieka, by każdy z nich stosownie do
swych zdolności miał odpowiednie uznanie. I trzymanie się wzorów
przodków, bez silenia się przecież na okazywanie, że strzeże tradycji
rodowej. Do tego pewien konserwatyzm i niechęć do zmian gwałtownych,
nawet przyzwyczajenie się do tych samych miejsc i zajęć. A po
gwałtownych bólach głowy natychmiastowa gotowość i zdolność zajęcia się
zwykłymi zatrudnieniami. I niewielka liczba tajemnic, owszem bardzo mała
i rzadko, i to tyczących się spraw państwowych. I roztropność i
umiarkowanie w urządzaniu uroczystości ludowych i budowie gmachów, i
rozdawnictwie zboża, i tym podobnych sprawach. Do tego baczność na to,
co należy zrobić, a nie na to, jaka sława nań spłynie z jego czynów. Nie
używał kąpieli nie w porę ani nie miał namiętności budowania, ani myślał o
wyszukanych potrawach, ani materii i barwie szat, ani o piękności
niewolników. Sukni z Lorium wyrobu włości tamtejszej i z Lanuvium po
największej części używał, płaszcz z Tuskulum nosił taki, że prosił o
wybaczenie, itd. Nic przykrego, nic podejrzliwego lub gwałtownego, ale i
nic takiego, by kto mógł powiedzieć: „aż do umęczenia”, owszem takie, że
wszystko można było uznać jako rozważone w spokojnej chwili, bez
zamieszania, uporządkowane, stałe i z sobą zgodne. Przystałoby do niego
to, co opowiadają o Sokratesie, że umiał i wstrzymać się i używać tego, od
czego przeważna ilość ludzi z trudnością się wstrzymuje i czemu przy
używaniu namiętnie się oddaje. Zachowanie zaś mocy i siły, i trzeźwości w
obu wypadkach jest cechą męża o duszy tęgiej i niezłomnej, a takim się
okazał na przykład w czasie choroby Maksyma.

17. Bogom- że miałem dobrych dziadków, dobrych rodziców, dobrą
siostrę, dobrych nauczycieli, dobrych domowników, krewnych, przyjaciół,
prawie wszystkich. I że wobec nikogo z nich nie posunąłem się aż do
obrazy mimo takiego usposobienia, że przy nadarzonej sposobności
byłbym to mógł uczynić. Życzliwość to zaś bogów, że nie nastąpił taki
zbieg okoliczności, który by prawdopodobnie mię tą winą obarczył. I to,
żem nie nazbyt długo się chował u kochanki dziadka. I żem niewinność
młodości ocalił. I żem przed czasem nie dojrzał na męża, lecz owszem
poza czas zwykły pozostał czystym. Żem był podległy władcy i ojcu, który
miał wszelką we mnie wykorzenić zarozumiałość, a doprowadzić mię do
zrozumienia, że można żyć w pałacu, a nie mieć ani straży przybocznej,
ani szat wyróżniających, ani pochodni, ani posągów i podobnego
przepychu, lecz że można się zbliżyć życiem do człowieka zwykłego, a
przecież nie być z tego powodu niezdolniejszym lub niedbalszym w
wypełnianiu dla dobra publicznego obowiązków kierownika państwa. I żem
takiego właśnie miał brata, który mógł swym zachowaniem zachęcić mię
do czuwania nad sobą, a zarazem radował mię swym poważaniem i
miłością. Że me dzieci nie bez zdolności i nie kaleki. I żem się zanadto nie
oddał retoryce i poezji, i innym naukom, w których niewątpliwie byłbym
zagrzązł, gdybym był zauważył, że w nich robię postępy. I żem mógł
wcześnie swych wychowawców do takich wynieść dostojeństw, których
wedle mego mniemania pożądali, a nie łudzić nadzieją, że to zrobię
później, ponieważ są jeszcze młodzi. I to, żem poznał Apolloniusza,
Kuśtyka i Maksyma. I żem dokładnie i często rozmyślał nad tym, czym jest
też życie według natury, tak, że o ile to zawisło od bogów i od darów z
nieba, i ich pomocy i natchnień, nic mi już nie przeszkadza żyć według
natury, a żem jeszcze tego nie dopiął, to tylko z powodu własnego i
dlatego, że nie uważam na wskazówki boskie, nieledwie na bezpośrednie
pouczenia. I że mi sił fizycznych starczyło na tak ciężkie chwile w tak
ciężkim życiu. I żem nie miał stosunków ani z Benedykta, ani z Teodotem,
lecz żem i później, popadłszy w namiętności miłosne, ozdrowiał. I żem,
zagniewany nieraz na Kuśtyka, nic takiego nie uczynił, czego bym później
żałował. I że matka, jakkolwiek młodo miała umrzeć, przecież lata ostatnie
u mnie spędziła. Że ilekroć chciałem dopomóc komuś w biedzie lub
potrzebującemu innej jakiejś pomocy, nigdym nie słyszał, że nie mam na
to środków, i że mnie nigdy nie przygniotła potrzeba podobna przyjęcia
czegoś od innego. I że mam żonę taką, tak posłuszną, tak kochającą, tak
prostą. Że mi nie brak dzielnych wychowawców dla dzieci. I że mi w snach
środki lecznicze zostały podane, przede wszystkim przeciw pluciu krwią i
zawrotowi głowy, i że w Gaecie usłyszałem, jak ich mam używać. Że
jakkolwiek pragnąłem zaznajomić się z filozofią, nie wpadłem w ręce
żadnego sofisty i nie wgłębiałem się w pisarzy ani nie bawiłem się
rozwiązywaniem syllogizmów, ani nie marnowałem czasu na badanie
tajemnic nieba. Do tego bowiem wszystkiego potrzeba pomocy boskiej i
szczęścia.

Wśród Kwadów nad Granem

KSIĘGA DRUGA

1. Zaczynając dzień, powiedz sobie: zetknę się z ludźmi natrętnymi,
niewdzięcznymi, zuchwałymi, podstępnymi, złośliwymi, niespołecznymi.
Wszystkie te wady powstały u nich z powodu braku rozeznania złego i
dobrego. Mnie zaś, którym zbadał naturę dobra, że jest piękne, i zła, że
jest brzydkie, i naturę człowieka grzeszącego, że jest mi pokrewnym, nie
dlatego że ma w sobie krew i pochodzenie to samo, ale że ma i rozsądek, i
boski pierwiastek, nikt nie może wyrządzić nic złego. Nikt mnie bowiem
nie uwikła w brzydotę. Nie mogę też czuć gniewu wobec krewnego ani go
nienawidzić. Zrodziliśmy się bowiem do wspólnej pracy, tak jak nogi, jak
ręce, jak brwi, jak rzędy zębów górnych i dolnych. Wzajemne więc
szkodzenie sobie jest przeciwne naturze, wzajemnym zaś szkodzeniem
jest uczucie gniewu i nienawiści.

2. To, czym jestem, składa się z ciała, tchu, woli. Precz z książkami! Już
nie dawaj się im pociągnąć! Nie wolno! Ale, jakoby już na łożu śmierci,
popatrz ze wzgardą na ciało: Oto kupa kału i gnatów, tkanina, plecionka
ścięgien, żył, tętnic. Rozważ teraz, czym też jest dech? Wiatrem. I to nie
zawsze jest on tym samym, lecz każdej chwili wyrzuca się go i znowu
wciąga. Trzecią częścią składową jest wola. Zastanów się. Jesteś starcem,
nie pozwól już, by sługą była, by szła jak marionetka za dzikim popędem,
by była niezadowolona z losu teraźniejszego lub by chciała uniknąć losu
tego, który cię czeka w przyszłości.

3. Dzieła boskie są pełne opatrzności. Ale i w dziełach przypadku widać
albo działanie praw natury, albo działanie praw wynikłych z powiązania i
splotu faktów, które są dziełem opatrzności. Wszystko stamtąd płynie, ale
z tym łączy się konieczność i pożytek całości wszechświata, którego jesteś
cząstką. To zaś jest dobre dla każdej cząstki natury, co przynosi z sobą
natura wszechświata i co służy do jej zachowania. Czynnikami zaś
zachowania świata są i przemiany pierwiastków, i ciał złożonych. To niech
ci wystarczy, niech ci zawsze służy jako pewnik. Łaknienie zaś książek
precz od siebie rzuć, byś nie umierał wśród narzekań, lecz spokojnie, a
bogom szczerze i serdecznie wdzięczny.

4. Pomnij, od jak dawna to odraczasz i ile też sposobności otrzymałeś od
bogów, a z nich nie korzystasz. Raz już należy odczuć, jakiego świata
jesteś cząstką i jakiemu to władcy swój początek zawdzięczasz. I że masz
wymierzony kres czasu. A jeżeli go nie użyjesz dla uzyskania pogody
ducha, zniknie on i ty znikniesz, a po raz drugi nie powróci!

5. Każdej chwili usilnie dbaj o to, jako Rzymianin i jako mężczyzna, byś,
co masz właśnie pod ręką, to załatwił z pełną, a nie udaną godnością i
miłością, i swobodą, i zachowaniem sprawiedliwości i byś zapewnił sobie
niezależność od wszelkich innych myśli. Zapewnisz zaś ją sobie, jeżeli
będziesz każdą pracę wykonywał jakoby ostatnią w życiu, tak by była
wolna od wszelkiej nierozwagi i rażącej niezgody z nakazami rozumu, i od
obłudy, i samolubst-wa, i niezadowolenia z losu. Widzisz, jak niewiele jest
warunków, po których spełnieniu można pędzić życie miłe i bogobojne.
Bogowie bowiem nic więcej nie będą żądali od tego, który to zachowuje.

6. Poniżaj się, poniżaj się sama, o duszo! By sama sobie zapewnić
szacunek, nie będziesz miała czasu! Krótkie jest bowiem życie każdego
człowieka. To twoje już się prawie do końca zbliża, a ty sama dla siebie nie
masz szacunku, lecz szczęścia swego szukasz w duszach ludzi innych.

7. Czemu cię zajmuje to, co się dzieje poza tobą? Zapewnij sobie chwilę
wolną do nauczenia się czegoś dobrego i przestań błądzić w koło. Innego
też rodzaju błądzenia należy unikać. Albowiem i ci są szaleni, którzy życie
strawili w pracy, jeżeli nie mają celu, ku któremu kierują popędy wszelkie i
w ogóle swoje myśli.

8. Nie widziano jeszcze, by kto był nieszczęśliwy z tego powodu, że nie
troszczy się o to, co się dzieje w duszy innego człowieka. Ci zaś muszą być
nieszczęśliwi, którzy nie śledzą z rozwagą drgnień duszy własnej.

9. Należy zawsze pamiętać o tym, czym jest natura świata, a czym moja. I
o tym, w jakim ona do tamtej pozostaje stosunku, i o tym, jaką ona jest
cząstką jakiej całości, i o tym, że nikt nie ma siły powstrzymania cię, abyś
w każdej chwili nie czynił lub nie mówił tego, co jest zgodne z naturą,
której jesteś cząstką.

10. Filozof Teofrast mówi przy porównywaniu błędów (nie wiem, czy
można porównywać w sposób przystępny tego rodzaju sprawy), że cięższe
są błędy dokonane z żądzy niż z gniewu. Człowiek bowiem gniewny zdaje
się odwracać od rozsądku z jakimś bólem i tajnym upokorzeniem.
Człowiek zaś, który błądzi z żądzy, ulegając pragnieniu rozkoszy, wydaje
się jakoś w błędach bardziej wyuzdany i niemęski. Sądził więc słusznie i
zgodnie z myśleniem filozoficznym, że błąd popełniony z rozkoszy jest
karygodniejszy niż popełniony z bólu. Jeden przedstawia się w ogóle raczej
jako człowiek, względem którego popełniono nieprawość i którego ból
zmusza do uniesienia się, drugi zaś dobrowolnie dąży do nieprawości,
żądzą popychany do pewnego czynu.

11. Tak należy wszystko czynić i mówić i o wszystkim myśleć, jakby się
już miało odejść z życia. Odejść zaś od ludzi, jeżeli bogowie istnieją,
niczym nie jest strasznym; nie wydaliby cię bowiem na pastwę zła. Jeżeli
zaś ich nie ma lub jeżeli ich ludzie nic nie obchodzą, po cóż mi żyć w
świecie pozbawionym bogów lub pozbawionym opatrzności? Aleć i oni są, i
sprawy ludzkie ich obchodzą. I żeby człowiek nie wpadł w nieszczęścia
istotne, od niego zupełnie zawisłym uczynili. A gdyby i poza tym było jakie
zło, to i tak pamiętaliby o tym, aby od każdego człowieka to było zawisłe,
by w nie nie popadł. Co zaś nie robi człowieka złym, jakże może uczynić
życie człowieka złym? Ani więc nieświadomie, ani świadomie (a to wtedy,
gdyby mogła ustrzec się błędu lub go naprawić) nie popełniłaby tego błędu
wszechnatura, ani by tak dalece nie zawiniła, czy to wskutek niemocy, czy
wskutek niezdarności, aby zło i dobro przypadało w udziale na równi i bez
planu ludziom dobrym i złym. Ale śmierć i życie, sława i niesława,
cierpienie i rozkosz, bogactwo i ubóstwo, wszystko to na równi przypada
ludziom złym i dobrym, bo nie jest ani piękne, ani brzydkie. Nie jest to
więc dobre ani złe.

12. Jak wszystko znika szybko: w świecie sami ludzie, w czasie i
wspomnienie o nich! Takie są wszystkie rzeczy pod zmysły podpadające, a
przede wszystkim to, co wabi przyjemnością lub przejmuje obawą bólu,
lub co z powodu pozornej swej wielkości jest na ustach wszystkich. Jak to
jest drobne i mało ważne, i nędzne, i znikome, i trupie, to ma pojmować
nasza władza myślenia. Czymże są ci, których zdania i mowy rozdają
sławę…? Czym jest śmierć? Gdy się kto jej samej przypatrzy i rozbiorem
jej wyobrażenia oddzieli to, co z nią łączy wyobraźnia, to za nic innego nie
będzie się jej uważało jak za dzieło natury. Kto zaś boi się dzieła natury,
jest dzieciakiem. A śmierć nie tylko jest dziełem natury, ale i dziełem dla
niej pożytecznym. Pomyśl nad tym, w jaki sposób człowiek i jaką częścią
swej istoty styka się z bogiem, i jak się ta właśnie cząstka człowieka w
pewnych razach zachowuje.

13. Nie ma nieszczęśliwej istoty nad człowieka, który około wszystkiego
się kręci i wnętrzności ziemi (jak mówią) bada, i wysnuwa wnioski o tym,
co się dzieje w duszach bliźnich, a nie widzi, że mu wystarcza jedynie
obcowanie z demonem wewnątrz siebie i szczera dla niego służba. Służba
zaś jego- to utrzymywać go wolnym od namiętności i nierozwagi, i
niezadowolenia z tego, co się dzieje z woli bogów i ludzi. Co bowiem od
bogów pochodzi, jest czcigodne dla ich doskonałości; czyny zaś ludzkie
miłe są dla pokrewieństwa, a czasem jakby i politowania godne dla braku
poznania złego i dobrego. A ślepota to nie mniejsza niż ta, która nie
pozwala rozróżniać rzeczy białych od czarnych.

14. A chociażbyś miał żyć jeszcze trzy tysiące lat albo dziesięć tysięcy razy
dłużej, przecież pamiętaj o tym, że nikt innego nie traci życia nad to,
którym żyje, a innym nie żyje, jak tym, które traci. Najdłuższe więc równa
się najkrótszemu. Teraźniejszość jest bowiem równa u wszystkich, a więc i
to, co się traci, jest równe. Tak więc to, co się traci, przedstawia się jako
pozbawione czasu co do długości. Nikt bowiem nie może stracić tego, co
już przeszło lub co przyjdzie. Jakże bowiem można być pozbawionym
tego, czego się nie ma? O tym więc dwojgu trzeba pamiętać: po pierwsze
o tym, że wszystko od wieków w podobny sposób się dzieje i wciąż się
powtarza, i o tym, że jest wszystko jedno, czy się będzie patrzyło na te
same rzeczy lat sto czy dwieście, czy przez wieczność. I o drugim, że i
człowiek bardzo stary, i ten, który ma umrzeć we wczesnej młodości, tracą
po równi. Tylko teraźniejszości bowiem mają być pozbawieni (jeżeli można
powiedzieć, że i ją posiadają), a nie traci się, czego się nie ma.

15. Wszystko jest przypuszczeniem. Oczywiste jest bowiem to, co mówił
cynik Monimos. Oczywisty jest i pożytek jego twierdzeń, byleby z nich
wyciągać wnioski w granicach prawdy.

16. Poniża sama siebie dusza ludzka, a to najbardziej wtedy, gdy się
stanie, o ile to od niej samej zawisło, odroślą i jakby wrzodem świata. Nie
być bowiem zadowolonym z tego, co się dzieje, jest odstępstwem od
natury, bo nią objęte są natury wszystkich innych rzeczy. Następnie, gdy
się odwróci z niechęcią od jakiego bądź człowieka lub zwraca się przeciw
niemu z zamiarem wyrządzenia mu szkody, a takie są dusze ludzi w
gniewie. Po trzecie, poniża sama siebie, gdy ulega rozkoszy lub bólowi. Po
czwarte, gdy jest obłudna i czyni coś lub mówi w sposób udany i
nieszczery. Po piąte, gdy czynu swego i popędu nie kieruje ku żadnemu
celowi, lecz czyni wszystko bez rozwagi i uwagi, chociaż powinno się i
sprawy najmniejsze wiązać z pewnym celem. Celem zaś istot rozumnych
jest stosowanie się do zasad i ustaw państwa i społeczności- tej
najstarszej.

17. Długość życia ludzkiego- to punkcik, istota- płynna, spostrzeganie-
niejasne, zespół całego ciała- to zgnilizna, dusza- wir, los- to zagadka,
sława- rzecz niepewna. Krótko mówiąc, wszystko, co związane z ciałem, to
rzeka, co z duszą, to sen i mara. Życie- to wojna i przystanek chwilowy w
podróży, wspomnieniem pośmiertnym- zapomnienie. Cóż więc może
posłużyć za ostoję? Tylko jedno: filozofia. A ona zasadza się na
utrzymywaniu naszego demona bez zmazy i szkody, aby był silniejszym
nad przyjemność i cierpienie, by nic nie czynił bez rozwagi ani w sposób
fałszywy i obłudny, by nie pragnął od nikogo niczego. I by wszystkie
zdarzenia i losy przyjmował jako pochodzące skądś stamtąd, skąd sam
przyszedł. A przede wszystkim, by w każdym położeniu śmierci oczekiwał
z otuchą, w przeświadczeniu, że to nic innego jak rozkład pierwiastków, z
których każde stworzenie się składa. Jeżeli zaś samym pierwiastkom
niestraszna jest przemiana nieustanna jednego w drugi, dlaczego by się
obawiać przemiany i rozkładu wszystkich? Przecież to dzieje się zgodnie z
prawami natury. A nic nie jest złe, co jest zgodne z naturą.
W Karnuntum

KSIĘGA TRZECIA

1. Nie tylko to powinno się wziąć pod rozwagę, że co dnia zużywa się życie
i pozostaje coraz mniejsza jego cząstka, ale i to, że gdyby się miało żyć
bardzo długo, to jest niepewne, czy starczy równej na dalszą przyszłość
bystrości potrzebnej do zrozumienia wypadków i do zrozumienia nauki
mającej na celu badanie spraw boskich i ludzkich. Gdy się bowiem zacznie
dziecinnieć, pozostanie wprawdzie zdolność oddychania i karmienia się, i
tworzenia wyobrażeń, i pożądanie itd., ale gaśnie zdolność władania sobą
samym i umiejętnego zdawania sobie sprawy z obowiązków, i
porządkowania zjawisk, i zdolność osądzania, czy już należy stąd wynieść
się samemu, i to wszystko, co w wysokim stopniu wymaga umysłu
wyćwiczonego. Należy się więc spieszyć, i to nie tylko dlatego, że każdej
chwili bliżsi stajemy się śmierci, ale i dlatego, że ustaje zdolność wnikania
w zdarzenia i ich zrozumienia.

2. Należy i nad tym się zastanawiać, że i w zjawiskach wtórnych tworów
natury jest coś miłego i pociągającego. Na przykład gdy się chleb piecze,
otrzymuje pewne pęknięcia. Te więc pęknięcia, jakkolwiek istnieją przecież
wbrew zapowiedzi sztuki piekarskiej, jakoś nęcą swym widokiem i dodają
w sposób sobie właściwy chęci do jedzenia. Także figi, gdy są
najdojrzalsze, pękają. I oliwek zupełnie dojrzałych zbliżające się psucie
dodaje jakiegoś swoistego uroku owocowi, l kłosy, gdy się w dół schylają, i
zmarszczone czoło lwa, i piana lejąca się z pyska dzików, i innych wiele
objawów, które są dalekie od piękności, gdyby im się przypatrzyć
każdemu z osobna, przecież służą ku ozdobie i miłe są duszy, ponieważ są
dalszym ogniwem tworów natury, tak że jeżeli ktoś odczuwa i ma głębsze
zrozumienie tego, co się dzieje we wszechświecie, temu prawie wszystkie
objawy wtórne będą się wydawały jakieś miłe i zharmonizowane. Ten
będzie z nie mniejszą przyjemnością patrzył na rzeczywiste paszcze
dzikich zwierząt, jak na te, które- naśladując- pokazują malarze i
rzeźbiarze. I staruszki, i starca pewien rozkwit i urok, i wdzięk
młodzieńczy u chłopiąt będzie mógł oglądać rozumnym swym okiem. I
inne liczne podobne zjawiska nie każdemu będą miłe, lecz tylko temu, kto
się naprawdę zżyje z naturą i jej dziełami.

3. Hippokrates, który wiele chorób wyleczył, sam zachorował i umarł.
Chaldejczycy przepowiedzieli śmierć wielu ludzi, następnie i ich
przeznaczenie dosięgło. Aleksander i Pompejusz, i Gajus Cezar, którzy
całe miasta tylekroć do gruntu zburzyli, a wiele dziesiątek tysięcy
jeźdźców i pieszych w boju wybli, i sami raz ze świata precz poszli.
Heraklit, który tyle nafilozofował o zniszczeniu świata przez ogień, dostał
puchliny wodnej i gnojem okryty zmarł. Demokryta zjadły wszy, inne wszy
zaś Sokratesa. Po cóż to? Wsiadłeś na okręt, użyłeś podróży, dobiłeś do
portu. Wysiądź! Jeżeli ku innemu życiu, to bogowie są i tam. Jeżeli zaś ku
bezczuciu, to przestaniesz odczuwać przykrości i przyjemności i służyć
naczyniu o tyle podlejszemu, o ile jest szlachetniejsze to, co mu służy.
Jedno bowiem- to rozum i demon, drugie zaś- to ziemia i kał.

4. Nie marnuj pozostającej ci części życia na rozmyślania o innych, jeżeli
to nie ma związku z jakąś sprawą użyteczności publicznej. Zaiste bowiem
zaniedbujesz innej pracy, jeżeli mianowicie rozmyślasz, co i dlaczego ktoś
tam coś robi, co mówi, czego pragnie, nad czym myśli, co planuje, i o
innych tym podobnych rzeczach, które cię odwodzą od pielęgnowania woli
własnej. Należy więc zawładnąć tym, co jest w zakresie wyobrażeń
nierozważne i bezcelowe, a przede wszystkim pozbyć się niepotrzebnej
ciekawości i złośliwości. I należy się przyzwyczaić do tego, by tak tylko
myśleć, iżbyś, gdyby cię ktoś nagle zapytał: „O czym teraz myślisz?”-
mógł natychmiast swobodnie odpowiedzieć: „O tym i o tym”, by z tego
zaraz było jasne, że wszystkie twoje myśli są proste i pełne życzliwości, i
godne stworzenia społecznego, gardzącego myślami o rozkoszach lub w
ogóle o używaniu albo o jakiejś nienawiści lub zazdrości, lub podejrzeniu,
lub o czymś innym, z powodu czego byś się zarumienił, wyznając, że o
tym myślałeś. Mąż bowiem taki, który nie odkłada na potem, aby stanąć w
rzędzie najlepszych, jest jako kapłan jakiś i sługa bogów, który obcuje z
bóstwem, mającym wewnątrz niego siedzibę i czyniącym z niego człowieka
nie skażonego rozkoszami, nieczułego na wszelki trud, czystego od
wszelkiej złości i wolnego od wszelkiej zbrodni, zapaśnika walki
najtrudniejszej, polegającej na tym, aby nie dać się pokonać żadnej
namiętności, przepojonego do głębi umiłowaniem sprawiedliwości, z całej
duszy przyjmującego z miłością to, co mu się zdarza, i wszystko to, co mu
przypada w udziale. A człowiek taki nieczęsto, i to nie bez potrzeby
wielkiej i dobro publiczne mającej na celu, rozmyśla o tym, co też kto inny
mówi czy czyni, czy myśli. Obowiązki bowiem tylko swoje własne spełnia,
a rozmyśla dokładnie nad tym, co w nim tkwi z wszechświata. Tamto
wypełnia pięknie, wierzy zaś, że to jest dobre. Los bowiem każdemu
wyznaczony jest związany z losem wszechświata i wiąże go z nim. Pamięta
zaś o tym, że wszelkie stworzenie rozumne jest z nim spokrewnione, że
więc troska o wszystkich ludzi jest zgodna z naturą człowieczą, ale że nie
należy dbać o dobrą opinię u wszystkich, lecz u tych tylko, którzy żyją
zgodnie z prawami natury. Zawsze zaś przywodzi sobie na pamięć, jakimi
są ci, którzy tak nie żyją, w domu i poza domem, w nocy i w dzień, i z kim
przestają. A więc nie troszczy się o pochwałę płynącą z ust takich ludzi,
którzy nawet sami sobie się nie podobają.

5. Nie działaj nigdy pod przymusem ani wbrew dobru publicznemu, ani bez
rozwagi, ani w wewnętrznej rozterce. A myśl niech będzie prosta, bez
sztucznych dodatków. Nie bądź ani gadatliwym, ani nie zajmuj się od razu
zbyt wielu sprawami. Nadto bóg, w tobie przebywający, niech będzie
kierownikiem stworzenia o charakterze męskim i dojrzałego, i znającego
się na sprawach państwa, Rzymianina i władcy, człowieka, który takie
zajął stanowisko, jak człowiek oczekujący z wszelką gotowością znaku
odwołującego go z życia, człowieka, który nie potrzebuje przysięgi ani
żadnego świadka. Nadto bądź ducha pogodnego i nie miej potrzeby
pomocy zewnętrznej, i nie pożądaj spokoju takiego, którego inni użyczają.
Należy więc samemu się trzymać, a nie być podtrzymywanym.

6. Jeżeli w ludzkim życiu znajdujesz co lepszego nad sprawiedliwość,
szczerość, roztropność, dzielność, słowem nad taki stan duszy twej, że
czuje się zadowolona z czynów zdziałanych stosownie do praw
prawdziwego rozsądku lub z losu, o ile chodzi o to, co ci przypada w
udziale bez twego wyboru, jeżeli- mówię- widzisz coś lepszego nad to,
zwróć się ku temu całą duszą i używaj tego najlepszego znalezionego
dobra. Jeżeli zaś nic ci się nie zdaje lepszym nad demona w tobie
mieszkającego, który własne popędy podporządkował sobie i wyobrażenia
bada, i wyrwał się spod panowania zmysłowych podniet jak mówi
Sokrates- a poddał się bogom i troszczy się o ludzi, jeżeli wszystko inne
uważasz za gorsze od niego i marniejsze, nie daj się owładnąć żadnej
innej rzeczy. Bo gdy się ku niej raz zwrócisz i nią zajmiesz, już potem nie
będziesz mógł bez przeszkody owego, sobie właściwego i twego własnego
dobra uczcić ponad inne. Dobru bowiem z zakresu rozumu i miłości spraw
publicznych nie godzi się przeciwstawiać nic z innego zakresu, jak np.
pochwałę pospólstwa lub zaszczyty, lub bogactwo, lub używanie rozkoszy.
Wszystko to, chociażby się na chwilę odpowiednim wydało, natychmiast
wzięłoby górę i zawiodłoby na manowce. Ty zaś- mówię- po prostu i
dobrowolnie wybierz to, co lepsze, i tego się dzierż: „Lepsze to, co
pożyteczne.” To, co ci korzyść przynosi jako istocie rozumnej, pielęgnuj;
co zaś jako stworzeniu, tego zaniechaj i zachowaj sąd swój wolnym od
zaślepienia. Byleś tylko badanie przedsiębrał z zachowaniem wszelkiej
przezorności.

7. Nie poczytuj nigdy tego za pożyteczne dla siebie, co cię kiedyś może
zmusić do złamania słowa, opuszczenia drogi wstydu, do nienawiści
względem kogoś, do podejrzeń, przekleństw, obłudy, pożądania czegoś, co
by wymagało murów i zasłon. Kto bowiem obrał dla siebie służbę swego
rozumu i demona, i tajemnic jego cnoty, ten nie przybiera maski
tragicznej, nie wzdycha, nie będzie pożądał ani pustkowia, ani tłumu. A co
najważniejsze, w życiu swym ani nie będzie ubiegał się o nic, ani unikał
czegokolwiek. A będzie mu to obojętne zupełnie, czy na dłuższy, czy na
krótszy przeciąg czasu będzie korzystał z usług duszy swej zamkniętej w
ciało. Bo choćby mu już przyszło odejść, to odejdzie tak pogodnie, jakby
miał spełnić inny jaki obowiązek- jeden z tych, które dają się spełnić z
powagą i skromnością. A na to tylko przez życie całe zwraca baczność, by
umysł nie poszedł w kierunku niegodnym stworzenia rozumnego i
społecznego.

8. W duszy człowieka, który osiągnął najwyższy stopień doskonałości i
czystości, nie znajdziesz zgnilizny ani skalania, ani ukrytego wrzodu.
Przeznaczenie nie odbiera mu życia nie dokończonego, jakby to można
powiedzieć o aktorze, którego się oddala przed ukończeniem i odegraniem
sztuki. Nie znajdziesz w nim nadto ani służalczości, ani sztuczności, ani
zależności od drugich, ani odstrychnięcia się od nich, ani poczucia winy,
ani nic skrytości.

9. Ćwicz władzę wnioskowania. Od niej to przede wszystkim zawisło, by w
twej woli nie powstała myśl niezgodna z prawami natury i ustrojem
stworzenia rozumnego. Ten zaś objawia się rozwagą w sądach,
życzliwością dla ludzi i posłuszeństwem dla bogów.

10. Odrzuciwszy więc wszystko precz, tych kilku tylko prawd się trzymaj. I
o tym pamiętaj, że każdy żyje tylko tą oto teraźniejszością, chwilką.
Wszystko zaś inne alboś przeżył, albo niepewne. Maluczkie jest więc to, co
każdy przeżywa, maluczki kącik ziemi, gdzie żyje, króciuchne, chociażby
najdłużej trwające, wspomnienie pośmiertne, a i ono żyje koleją
człowieczków, którzy wnet umrą, a nic nie wiedzą sami o sobie, a cóż
dopiero o tych, którzy dawno zmarli.

11. Do tego, co powiedziałem, muszę dodać jeszcze jedną zasadę:
konieczne jest odgraniczenie i utworzenie zawsze dokładnego obrazu z
danego wrażenia tak, by można je widzieć takim, jakim ono jest w swej
istocie, widziane w całości i rozdzielone na części, i by można uprzytomnić
sobie jego właściwe imię i imiona tych rzeczy, z których jest złożone,
tudzież tych, na które się rozłoży. Nic bowiem nie daje takiej wielkości
ducha, jak zdolność wniknięcia w każde zdarzenie w życiu w sposób
odpowiedni i istotny i zdolność zachowania takiego punktu widzenia, aby ci
zawsze było jasne, dla jakiego to szeregu zjawisk i jaką to zdarzenie
korzyść przynosi, jaką przedstawia wartość dla wszechświata, a jaką dla
człowieka jako obywatela państwa najwyższego, w którym państwa inne
są jakby domami, czym jest samo w sobie, jakie są jego części składowe i
jak długi czas może przetrwać to, co u mnie w tej chwili wywołuje pewne
wrażenie. I jak się wobec niego należy zachować: czy łagodnie, mężnie,
szczerze, ufnie, z zadowoleniem i prostotą itd. Dlatego należy przy
każdym wydarzeniu powiedzieć sobie: to przychodzi z woli bogów, to zaś z
powodu szczególnego zbiegu i nawijającego się splotu wypadków, z woli
losu albo z powodu takiego właśnie zderzenia się wypadków lub z powodu
przypadku, a to z ręki współplemieńca i krewnego, i przyjaciela, który
jednak nie wie, co dla niego jest stosowne według praw natury. Ale ja
wiem dobrze i dlatego zachowuję się wobec niego życzliwie i
sprawiedliwie, stosownie do naturalnego prawa współżycia. Zarazem
oczywiście uwzględniam stosownie do wartości i rzeczy obojętne.

12. Jeżeli wypełniasz dzisiejsze obowiązki, idąc drogą właściwą i rozsądną,
gorliwie, wytrwale, życzliwie, a nie zwracasz uwagi na żadną rzecz
poboczną, lecz utrzymujesz swego demona w czystości takiej, jakbyś go
musiał wnet oddać, jeżeli ku temu zwrócisz swe starania, niczego nie
pożądając ani nie unikając, lecz zadowalając się każdą pracą, wykonywaną
w myśl praw natury, i bohaterską szczerością w tym, co mówisz i głosisz,
żyć będziesz szczęśliwie. A nie ma nikogo, kto by mocen był temu
przeszkodzić.

13. Jak lekarze zawsze mają pod ręką narzędzia i noże do
niespodziewanych operacyj, tak i ty miej w pogotowiu stałe zasady, byś
mógł świadomie oceniać sprawy boskie i ludzkie, a najdrobniejszą nawet
rzecz spełniać z pamięcią o wzajemnym rzeczy powiązaniu. Ani bowiem
żadnej sprawy z zakresu spraw ludzkich nie zdziałasz bez uwzględnienia
spraw boskich, ani na odwrót.

14. Już się nie błąkaj. Ani bowiem własnych wspomnień odczytać raz
jeszcze nie będziesz miał sposobności, ani czynów starożytnych Rzymian i
Greków i wyjątków z ksiąg, które sobie na starość odłożyłeś. Dąż więc do
końca, a odrzuciwszy próżne nadzieje, przyjdź sam sobie z pomocą,
dopóki można, jeżeli cię los własny obchodzi.

15. Nie wiedzą, co znaczy kraść, siać, kupować, odpoczywać, znać swe
obowiązki. To widzi się nie oczyma, lecz pewnym innym wzrokiem.

16. Ciało, dusza, rozum: do ciała należą wrażenia, do duszy popędy, do
rozumu zasady. Zdolność odbierania wrażeń ma bydło; i dzikie zwierzęta, i
obojnaki, i Falarys, i Neron ulegają popędom. Iść za przewodem rozumu
ku temu, co się wydaje obowiązkiem, mogą i ci, którzy w bogów nie
wierzą i ojczyznę zdradzają, i działają tylko przy drzwiach zamkniętych.
Jeżeli więc według tego, co powiedziałem, to jest wspólne, to pozostaje
jako swoista cecha człowieka dobrego: miłować i z chęcią przyjmować to,
co mu się zdarza i co los mu zsyła, demona w piersi mieszkającego nie
plamić ani nie niepokoić tłumem wyobrażeń, lecz utrzymywać w
łagodności, w ufnym poddaniu się bogu, by nie mówił nic wbrew prawdzie
ani czynił wbrew sprawiedliwości. A chociażby i wszyscy ludzie mu nie
wierzyli, że żyje po prostu, skromnie i pogodnie, nie unosi się gniewem na
nikogo i nie daje się zwrócić z drogi wiodącej do celu życia, do którego
powinien dojść czystym, spokojnym, łagodnym, bez przymusu
pogodzonym ze swym losem.

KSIĘGA CZWARTA

1. Jeżeli to, co wewnątrz nas rządzi, jest wedle praw natury, to taki jest
jego stosunek do zdarzeń, że z łatwością dostosowuje się do tego, co
możliwe i co mu jest dane. Nie lubi żadnego tworzywa wyznaczonego, lecz
co mu się nastręcza, z pewnym wyborem przyjmuje, z tego zaś, co mu w
jego drodze przeszkadza, czyni dla siebie tworzywo do opracowania,
podobnie jak ogień, gdy zawładnie czymś, co weń wpadnie, a od czego
światło słabe mogłoby zgasnąć: ogień pełny bardzo szybko przyswaja
sobie to, co mu się przynosi, trawi i wznosi się właśnie z tego powodu
wyżej.

2. Nie czyń nic bez rozwagi, lecz tylko według zasady dobrze obmyślanej.

3. Ustroni sobie szukają na wsi, nad morzem lub w górach. I ty zwyczajnie
bardzo za tym tęsknisz. Wszystko to jest bardzo niemądre, bo przecież
można usunąć się, kiedykolwiek zechcesz, w głąb siebie. Nigdzie bowiem
nie schroni się człowiek spokojniej i łatwiej jak do duszy własnej,
zwłaszcza ten, kto ma taką ustroń wewnętrzną, że się natychmiast
zupełny znajdzie spokój, jeżeli w nią się wpatrzy. A nic innego nie
nazywam spokojem jak wewnętrzny ład. Jak najczęściej więc dostarczaj
sam sobie tej ustroni i odświeżaj sam siebie. A krótkie to niech będą i
elementarne zasady, które ci wystarczą do natychmiastowego otwarcia tej
ustroni i spowodują, że opuścisz ją w usposobieniu gotowym do
cierpliwego znoszenia stosunków, do których wracasz. Z czegóż bowiem
jesteś niezadowolony? Z przewrotności ludzi? Zastanowiwszy się jeszcze
raz nad tym- co jest rzeczą rozstrzygniętą- że stworzenia rozumne istnieją
dla wzajemnej pomocy i że wyrozumiałość jest częścią sprawiedliwości, i
że błądzą wbrew swej chęci, i nad tym, ilu to ludzi zmarło i w proch się
rozsypało, którzy z sobą nawzajem walczyli, nawzajem się podejrzewali,
nienawidzili, szli z sobą na noże- o tym pomyśl i odpocznij wreszcie! Może
jesteś niezadowolony z losu? Przypomnij sobie alternatywę: albo
opatrzność, albo atomy, i dowody twierdzenia, że świat- to państwo. Może
popędy cielesne cię trapią? Pomyśl, że dusza nie ulega żadnemu
wpływowi, ani łagodnemu, ani gwałtownemu, skoro się tylko sama w sobie
zamknie i własną moc sobie uświadomi, i przypomnij sobie to wszystko,
coś słyszał i przyswoił sobie z nauki o przykrości i przyjemności. Może cię
żądza sławy marnej niepokoi? Popatrz, jak szybko wszystko ulega
zapomnieniu! Popatrz na ogrom niezmierzonego przed tobą czasu i po
tobie, jak próżny jest ten brzęk sławy, jak są zmienni w sądzie i jak go nie
mają ci, którzy ci się zdają sławę twą głosić, jak szczupłe miejsce, do
którego się ta sława ogranicza. Cała bowiem ziemia- to punkcik, a w niej
jakimże kącikiem część zamieszkana! A w niej iluż jest i co za jedni ci, co
cię chwalić mają! Pamiętaj więc o tym, że możesz cofnąć się do tej
własnej ustroni, a przede wszystkim nie daj się pociągać tu i tam, nie
upieraj się przy niczym, lecz bądź wolnym i patrz na rzeczy jako mąż, jako
człowiek, jako obywatel, jako stworzenie śmiertelne. Dwa zaś pewniki
niech będą wśród podręcznych, na których się oprzesz: jeden, że wypadki
zewnętrzne duszy nie dotykają, lecz stoją spokojnie poza nią, a wszelki
niepokój jest jedynie skutkiem wewnętrznego sądu, i drugi, że wszystko,
co widzisz, wnet ulega zmianie i wnet zniknie. I zawsze miej w pamięci, ilu
już zmian sam byłeś świadkiem. Świat- to zmiana, życie- to wyobrażenie.

4. Jeżeli nam jest wspólna zdolność myślenia, to i wspólny jest rozsądek,
na mocy którego jesteśmy istotami myślącymi. A w takim razie jest i
wspólny rozsądek, który nam nakazuje coś czynić lub nie. A w takim razie
i prawo mamy wspólne. A w takim razie jesteśmy współobywatelami. A w
takim razie jesteśmy członkami jakiegoś organizmu państwowego. A w
takim razie świat jest poniekąd państwem. Co bowiem innego mieć będzie
na myśli ten, kto powie, że cały ród ludzki tworzy wspólny organizm
państwowy? Stamtąd to, z tego wspólnego państwa, mamy i zdolność
myślenia, i sądzenia, i poczucie prawa. Bo skądżeby? Bo jak część nasza
ziemska oddzieliła się od jakiejś ziemi, a to, co wilgotne, z innego
pierwiastka, a i to, czym oddychamy, z jakiegoś źródła pochodzi, i
ciepłota, i to, co ogniste, z jakiegoś sobie właściwego źródła (nic bowiem z
niczego pochodzi i w nic się obraca), tak więc i zdolność myślenia gdzieś
musi mieć swój początek.

5. Śmierć jest tak samo jak urodzenie tajemnicą natury. Jak to jest
połączeniem się pierwiastków, tak śmierć ich rozłączeniem się w to samo,
czym były. Nie ma się czego wstydzić. Nie sprzeciwia się to bowiem ani
temu, że się jest istotą rozumną, ani zasadzie jej budowy.

6. Jest rzeczą konieczną, że ludzie tak, a nie inaczej, stosownie do swej
natury muszą działać. Kto tego sobie nie życzy, chce, aby figa soków nie
miała. Przecież pamiętaj o tym, że w najbliższym czasie i ty, i on
pomrzecie. A wkrótce nie pozostanie śladu nawet z imion waszych.

7. Usuń wyobrażenie, a usunie się i poczucie krzywdy, usunie się i
krzywda.

8. Co nie czyni człowieka gorszym, niż on jest sam w sobie, to i życia jego
nie czyni gorszym ani mu nie wyrządza krzywdy, ani fizycznej, ani
moralnej.

9. To, co jest pożyteczne, musi nim być, bo taka jest jego natura.

10. Wszystko, co się dzieje, dzieje się sprawiedliwie. Do tego przekonania
przyjdziesz, gdy się nad tym dokładnie zastanowisz. A nie myślę tylko o
następstwie naturalnym rzeczy, lecz o zasadzie słuszności, o tym, że
widać w tym jakby wolę kogoś, kto rozdziela wszystko według zasługi. Tej
drogi dzierż się, jak zacząłeś, a cokolwiek czynisz, czyń w tym poczuciu
mianowicie, by być dobrym w tym znaczeniu, w jakim rozumie się
właściwie pojęcie: dobry. Uważaj na to przy każdym czynie.

11. Nie pojmuj spraw tak, jak je pojmuje człowiek zły lub jak on chce, byś
ty sądził, lecz uważaj, jakim jest coś rzeczywiście.

12. Należy zawsze mieć w pogotowiu dwa postanowienia, jedno: czynić
jedynie to, co ci rozum królewski i prawodawczy nasuwa dla dobra ludzi, i
drugie: zmienić sąd, gdy cię ktoś sprostuje i odwiedzie od jakiegoś
mniemania. Zmiana ta jednak zawsze powinna wypływać jedynie z
pewnego przekonania, że to jest słuszne, pożyteczne, dla ogółu itd., a nie,
że to jest miłe lub sławę przynieść może.

13. Masz rozum?- Mam.- Czemuż więc z niego nie korzystasz? Gdy on
czyni, co do niego należy, czegóż jeszcze chcesz?

14. Zaistniałeś jako cząstka. Znikniesz w tym, co cię stworzyło. A raczej
zostaniesz na powrót wchłonięty w myśl twórczą według zasady
przemiany.

15. Wiele jest ziarenek kadzielnych na jednym ołtarzu. Jedne wprzód
wpadają, inne później. A to nie stanowi różnicy.

16. W dziesięciu dniach bogiem zdawać się będziesz tym, dla których teraz
jesteś zwierzem i małpą, jeżeli powrócisz do zasad i służby rozumu.

17. Nie żyj tak, jakbyś miał żyć lat dziesięć tysięcy. Los wisi nad tobą.
Dopóki żyjesz, dopóki można, bądź dobrym.

18. Jak wielki spokój zyskuje ten, kto nie baczy na to, co bliźni mówi,
czyni lub myśli, ale na to tylko, co sam robi, by było sprawiedliwe i
zbożne. Dobry bowiem człowiek nie powinien zwracać uwagi na błędy
innych, lecz iść drogą prostą bez zboczeń.

19. Ten, kto namiętnie troszczy się o sławę pośmiertną, nie myśli o tym,
że wszyscy ci, którzy o nim pamiętają, wnet sami pomrą. Następnie znowu
i ten, który tę pamięć od tamtego przejął, aż wreszcie wszelkie
wspomnienie zatrze się, idąc koleją ludzi, którzy je zapalali i gasili. Ale
przypuść, że ci, którzy o tobie będą pamiętali, są nawet nieśmiertelni i że
wspomnienie jest nieśmiertelne. Cóż ci z tego? Nawet nie mówię, że nic z
tego po śmierci, ale za życia cóż z pochwały? Chyba, że wymaga tego
jakiś szczególny zbieg okoliczności. Zaniedbujesz teraz nie w porę dar
natury, mający co innego na względzie.

20. Zresztą wszystko to, co piękne, jakiekolwiek ono jest, jest piękne z
siebie i samo przez się nim być przestaje, a pochwała nie tworzy jego
części. To, co chwalimy, nie staje się przez to ani gorszym, ani lepszym. A
mówię to i o tym, co zwyczajnie nazywa się pięknym, na przykład o
dziełach natury i sztuki. To więc, co istotnie jest piękne, niczego nie
potrzebuje, tak jak prawo, jak prawda, tak jak życzliwość lub wstydliwość.
Czy co z tego jest piękne z powodu pochwały? Czy co z powodu nagany
traci? Czy szmaragd staje się brzydszym, gdy go się nie chwali? Albo
złoto, kość słoniowa, purpura, lira, mieczyk, kwiatek lub bukiet?

21. Jeżeli dusze trwale bytują, jakże je od niepamiętnych czasów ogarnia
powietrze? A jakżeż ziemia zmieści ciała ludzi grzebanych od tak dawna?
Jak tu ich przemiana następująca po pewnym okresie trwania i rozkład
umożliwia wolne miejsca dla trupów, tak i dusze, unoszące się w
przestrzeń powietrzną, po pewnym okresie istnienia ulegają przemianie i
rozprószeniu, a wchłaniane na powrót do myśli twórczej wszechświata
zostawiają miejsce wolne swym następcom. Taka byłaby odpowiedź przy
hipotezie o istnieniu pośmiertnym dusz. Należy zaś uwzględnić nie tylko
mnóstwo tak grzebanych ciał, ale i mnogość stworzeń zjadanych
codziennie przez nas i inne stworzenia. Jakże wielka bowiem ich liczba
trawi się i w ten sposób idzie jakby do grobu w ciałach tych, którzy się
nimi żywią. A przecież ziemia je ogarnia, przemieniając w krew i
zmieniając w pierwiastek powietrzny lub ognisty. Jakie w tym wszystkim
jest ziarno prawdy?- Rozdział na materię i twórczą przyczynę.

22. Nie błąkaj się tu i tam, lecz przy każdym postanowieniu myśl o tym, co
jest sprawiedliwe, a w każdym spostrzeżeniu zachowuj zdolność
pojmowania.

23. Na wszystko godzę się, co jest zgodne z tobą, o wszechświecie! Nic mi
nie jest za wczesne, nic za późne, co tobie w porę. Wszystko mi jest
owocem, co przynoszą twe pory, o naturo! Z ciebie wszystko, w tobie
wszystko, w ciebie wszystko. Ów mówi: „O miłe miasto Kekropsa!”, a ty
nie powiesz: „O miłe miasto Zeusa”?

24. Nie zajmuj się na raz wielu sprawami- mówią- jeżeli chcesz zachować
pogodę ducha. Czy nie lepiej czynić to, co konieczne, i to, czego wymaga
ustrój istoty przeznaczonej z natury do współżycia, i tak, jak wymaga? Bo
to przynosi z sobą pogodę ducha płynącą nie tylko z tego, że działa się
pięknie, ale i z tego, że działa się mało. Gdyby bowiem kto nie mówił ani
czynił przeważnej części tego, co mówimy i czynimy, a co nie jest
konieczne, miałby i więcej czasu, i mniej niepokoju. Stąd też przy każdej
sprawie należy przypominać sobie, czy też ona nie jest jedną z tych, które
nie są konieczne. A należy nie tylko strzec się czynów niekoniecznych, ale
i myśli. W tym razie bowiem i czynów nie będzie, które z drogi prostej
odwodzą.

25. Spróbuj, jak ci się nada życie człowieka dobrego, zadowolonego z
przeznaczenia i poprzestającego na prawej działalności własnej i
życzliwym stosunku do innych.

26. Przyjrzałeś się tamtemu, popatrz i na to. Nie napełniaj sam siebie
niepokojem, sam się poskrom! Grzeszy kto?- Na swój rachunek grzeszy.-
Spotkało cię co?- To dobrze. To, co cię spotyka, było ci od początku
przeznaczone z całości wszechświata i z tobą sprzężone. Jednym słowem:
życie jest krótkie. Korzystaj z teraźniejszości w sposób rozumny i słuszny.
Bądź rozsądny w odpoczynku.

27. Zaiste istnieje albo świat uporządkowany, albo też zamęt pomieszany,
bez ładu. Czy jednak w tobie może istnieć pewien ład, a w całości ma
istnieć bezład? I to tak, mimo że wszystko jest rozdzielone, zmącone, a
przecież związane współzależnością?

28. Istnieje charakter czarny, charakter słaby, charakter nieugięty,
zwierzęcy, dziecinny, bydlęcy, tępy, fałszywy, błazeński, matacki,
despotyczny.

29. Jeżeli obcym jest we wszechświecie ten, kto nie pojmuje, co w nim
jest, nie mniej obcym i ten, kto nie rozumie, co się dzieje. Zbiegiem jest
ten, kto ucieka od porządku społecznego, ślepym, kto cierpi na ślepotę
wzroku myśli, żebrakiem, kto potrzebuje czegoś od innych, a nie znajduje
w sobie tego, co jest pożyteczne dla życia. Wrzodem świata, kto oddziela
się i usuwa spod praw wspólnej natury przez to, że nie jest zadowolony z
losu. Jej on bowiem jest dziełem, która i ciebie wydała. Odpadkiem od
społeczeństwa ten, kto duszę własną oddziela od duszy istot rozumnych,
choć jest jedna.

30. Ten filozofuje, chociaż nie ma tuniki, ów, chociaż nie ma książki, inny-
będąc półnagi. Nie mam co jeść- mówią- a trwam przy zasadzie. A ja nie
mam pokarmu z nauki, a trwam.

31. Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój. Resztę zaś
życia przepędź jako człowiek, który z całej duszy zdał swe sprawy w ręce
bogów, a z siebie nie czyni ani tyrana, ani sługi żadnego człowieka.

32. Pomyśl, dla własnej nauki, o czasach Wespazjana, a zobaczysz, że
ludzie żenili się, wychowywali dzieci, chorowali, umierali, walczyli z sobą,
urządzali uroczystości, handlowali, uprawiali rolę, schlebiali, byli
zarozumiali, podejrzewali, knuli spiski, niektórzy błagali o śmierć, narzekali
z powodu losu, kochali się, zbierali skarby, pożądali konsulatów i tronu.
Owo to ich życie już nigdzie nie istnieje. Znowu przejdź do czasów
Trajana. I tam to samo, i owo życie znikło. Tak samo popatrz na inne
nagrobki wszystkich czasów i ludów i zobacz, ilu to zmarłszy w krótkim
czasie upadło i rozłożyło się w pierwiastki. A przede wszystkim przypomnij
sobie tych, których sam znałeś, jak wyciągali ręce po rzeczy marne, a
zaniedbywali czynić to, co jest zgodne z ich własnym ustrojem, tego
trzymać się rękami i zębami i tym się zadowalać. Konieczne zaś jest
pamiętać o tym, że i zajęcie się każdą sprawą ma swoją wartość i miarę.
Albowiem nie będziesz czuł niezadowolenia wtedy tylko, gdy będziesz się
zajmował rzeczami wagi drobniejszej nie więcej, niż należy.

33. Zwykłe niegdyś wyrazy są teraz pustym dźwiękiem. Tak też i nazwiska
ludzi niegdyś wielce wielbionych teraz są jakby pustym dźwiękiem:
Kamillus, Caeso, Yolesus, Dentatus, a wkrótce Scy-pion, i Kato, potem i
August, potem i Hadrian, i Antonin. Wszystko bowiem przemija i
przechodzi szybko w legendę, a wnet okrywa się zupełnym zapomnieniem.
A mówię to o tych, którzy tak przedziwnie jakoś błyszczeli. Po innych
bowiem wraz ze śmiercią ni śladu, ni wieści. Czymże zaś jest w ogóle
właściwie wieczna pamięć? Całą marnością. O cóż więc należy się starać?
O to jedno: sprawiedliwy umysł i działalność pożyteczną dla ogółu, i mowę
niezdolną nigdy do kłamstwa, i umysł pogodnie przyjmujący to, co się
dzieje, wszystko, jako rzecz konieczną, jako rzecz zrozumiałą, jako to, co
płynie z tego samego, co i my, początku i źródła.

34. Dobrowolnie oddaj się Klocie, prządce żywota, zezwalając na
sprzężenie z takimi stosunkami, z jakimi ona zechce.

35. Wszystko jednodniowe: i co wspomina, i co jest wspominane.

36. Uważaj pilnie, jak to wszystko dzieje się za pomocą przemian, i
przyzwyczaj się do myśli, że niczego tak nie lubi natura wszechrzeczy jak
zmieniać to, co jest, i stwarzać rzeczy nowe a podobne. Wszystko bowiem,
co jest, jest jakby nasieniem tego, co zeń powstanie. A ty myślisz tylko o
tym jako o nasieniu, co wpada do ziemi lub macicy. A to bardzo niemądre.

37. Wnet umrzesz, a jeszcze nie jesteś ani prosty, ani spokojny, ani wolny
od podejrzenia, że coś zewnętrznego może ci szkodę wyrządzić, ani
życzliwy dla wszystkich, ani nie pojmujesz, że rozum polega jedynie na
postępowaniu sprawiedliwym.

38. Patrz na ich wolę i na ludzi rozumnych, czego unikają, a do czego
dążą.

39. Nie w obcej woli źródło twego nieszczęścia. Ani też w ruchu i
przemianie otoczenia. Gdzież więc? Tam, gdzie posiadasz zdolność
sądzenia o złym. Niech więc to nie wydaje sądu, a wszystko będzie
dobrze. A chociażby to ciało, z nim tak ściśle złączone, było krajane,
palone, rozpadało się we wrzodach, gniło, przecież część wydająca sąd
niech będzie spokojna. To znaczy, niech osądzi, że nie jest niczym złym
ani dobrym, co po równi dotknąć może człowieka złego i dobrego. Co
bowiem po równi dotyka człowieka żyjącego wbrew naturze i żyjącego
według natury, to nie jest ani zgodne z naturą, ani przeciwne naturze.

40. Zawsze patrz na wszechświat jako na jedno stworzenie, mające jedno
ciało i jedną duszę. Pomyśl, jak wszystko dzieje się za jednym jego
odczuciem, jak on wszystko tworzy za jednym popędem i jak wszystko
jest przyczyną wszystkiego, co się dzieje. I jakie jest wzajemne
powiązanie i splątanie wszystkiego.

41. Duszyczką jesteś, dźwigającą trupa- powiedział Epiktet.

42. Nie dzieje się żadne zło ulegającym zmianie, jak też żadne dobro
istniejącym przez zmianę.

43. Czas jest jakby rzeką wypadków i strumieniem gwałtownym. Wszystko
bowiem, zaledwie się okazało, już zostało porwane, już co innego się
okazuje, a co innego zniknie.

44. Każde zdarzenie jest tak zwykłe i znane jak róża na wiosnę i owoc w
jesieni. Czymś takim jest bowiem i choroba, i śmierć, i potwarz, i
zasadzka, i wszystko to, co głupców cieszy lub smuci.

45. W następstwie rzeczy po sobie następujących widać zawsze pewien
związek. Bo nie jest to jakoby wyliczanie szczegółów bez związku,
połączonych tylko w myśli, ale połączenie rozumne. I jak to, co jest, jest
ułożone w sposób harmonijny, tak i to, co się dzieje, okazuje nie proste
następstwo, ale cudowny jakiś związek.

46. Zawsze pamiętaj o twierdzeniu Heraklita: „Jest śmiercią ziemi stać się
wodą, a śmiercią wody stać się powietrzem, a powietrza ogniem i na
odwrót.” Należy zaś tu mieć na uwadze także człowieka, „który zapomina,
dokąd droga wiedzie”. I o tym należy pamiętać, że „z rozumem, który
rządzi wszechświatem, żyją ludzie w niezgodzie, a z czym codziennie się
stykają, to wydaje się im obce”. I o tym, że „nie należy czynić i mówić
jakby we śnie (i wtedy bowiem zdaje się nam, że działamy i mówimy)”. I o
tym, że „nie należy postępować jako dzieci rodziców”, to jest bezmyślnie,
„bo tak nas nauczono”.

47. Tak jak nie bardzo byś to uważał za ważne, gdyby ci bóg jaki
powiedział, że jutro umrzesz, a z pewnością pojutrze- umrzeć raczej
pojutrze niż jutro, chyba gdybyś był w najwyższym stopniu tchórzem,
jakaż to bowiem jest różnica?- tak nie uważaj za rzecz ważną, czy
umrzesz po wielu latach, czy jutro.

48. Rozmyślaj zawsze o tym, ilu to lekarzy umarło, którzy nieraz brwi swe
ściągali nad chorymi! Ilu astrologów, którzy jako rzecz ważną śmierć
innym przepowiadali! Ilu filozofów, którzy o śmierci i nieśmiertelności
tysiączne snuli pomysły! Ilu rycerzy, którzy wielu zabili! Ilu tyranów,
którzy moc nad duszami dzierżyli ze straszną zuchwałością, jakoby sami
nieśmiertelni. Ileż to miast całych, że tak powiem, umarło, Helike i
Pompeja, i Herkulanum, i inne niezliczone. Przejdź znajomych, jednego po
drugim. Ten temu ostatnią oddał przysługę, a potem nogi wyciągnął, ów
tamtemu. A wszystko w krótkim czasie. Zbierając to razem, patrz na
sprawy ludzkie zawsze jako na jednodniowe i marne. Co wczoraj było
kroplą śluzu, jutro już mumią lub prochem. Tę więc oto twoją chwilkę
czasu przebądź według natury i pogodnie daj się rozłożyć, jak pada
dojrzała oliwka, która wielbi swą rodzicielkę i wdzięczna jest drzewu, co ją
zrodziło.

49. Podobny bądź do skały, o którą się ciągle fale rozbijają. A ona stoi, a
koło niej usypiają bałwany wody. „O ja nieszczęśliwy, że mię to spotkało.”-
Ależ nie tak! Lecz: „O ja szczęśliwy, że chociaż mię to spotkało, żyję bez
smutku, nie gnębi mnie teraźniejszość ani nie boję się przyszłości.” To
bowiem każdemu przydarzyć się mogło, a nie każdy potrafiłby żyć z tym
bez smutku. Dlaczegóż więc owo jest bardziej nieszczęściem, jak to
szczęściem? Czyż w ogóle nazwiesz to nieszczęściem człowieka, co nie jest
odstąpieniem od natury człowieka? Czy odstąpieniem od natury ludzkiej
zdaje ci się być to, co nie jest niezgodne z wolą jego natury? Jakżeż więc?
Wolę znasz. Czyż więc to, co ci się zdarzyło, wzbrania ci być
sprawiedliwym, wielkodusznym, roztropnym, rozumnym, ostrożnym,
szczerym, oby-czajnym, wolnym i inne mieć cechy, przy których natura
ludzka swą właściwość zachowuje? Pamiętaj zresztą przy każdym
zdarzeniu, które cię do smutku przywodzi, o zasadzie: To nie jest
nieszczęściem- owszem, szczęściem jest znosić to wzniosie.
50. Prostym, a przecież skutecznym środkiem służącym do gardzenia
śmiercią jest wspomnienie o tych, którzy z uporem trzymali się życia. Cóż
im z tego za większa korzyść niż tym, którzy wcześnie zmarli? Z tym
wszystkim gdzieś tam leżą Kadykianus, Fabius, Julianus, Lepidus, tak jak i
ci wszyscy, którzy innych na cmentarz odprowadzali i sami zostali
odprowadzeni. W ogóle jest to mała różnica, i to, z jaką przykrością
osiągnięta, wśród jakich przykrości, wśród jakich ludzi, w jakim ciele! Nie
w tym więc rzecz! Patrz bowiem na bezmiar czasu poza tobą i na bezmiar
przed tobą! A w nim cóż za różnica między trzydniowcem a
trzywiekowcem?

51. Idź zawsze drogą najkrótszą. Najkrótsza zaś ta, co prowadzi zgodnie z
naturą. Według tego, jako według zasady najzbawienniejszej, wszystko
mów i działaj. Ta zasada uwalnia od smutków i walki, i wszelakiej
interesowności, i próżności.

KSIĘGA PIĄTA

1. Rankiem, gdy się niechętnie budzisz, pomyśl sobie: budzę się do trudu
człowieka. Czyż więc czuć się mam niezadowolonym, że idę do pracy, dla
której się zrodziłem i zesłany zostałem na świat? Czy na tom stworzony,
bym się wygrzewał, wylegując w łóżku? Ale to przyjemniejsze. Czyż
zrodziłeś się dla przyjemności? Czyż nie do trudu, nie do pracy? Czyż nie
widzisz, jak roślinki, wróbelki, mrówki, pająki, pszczoły czynią, co do nich
należy, a stosownie do sił swoich przyczyniają się do harmonii świata? A ty
nie chcesz czynić tego, co jest człowieczym? Nie śpieszysz do obowiązków
nałożonych twą naturą?- Ależ trzeba wypocząć.- Nie przeczę! Zaiste i w
tym dała miarę natura. A dała i miarę jedzenia i picia. A przecież ty idziesz
poza granicę, poza potrzebę. Tylko nie w pracy, owszem, tu zostajesz „w
granicy możności”. Albowiem sam siebie nie miłujesz, w przeciwnym razie
bowiem kochałbyś i swą naturę, i jej wolę. Inni, którzy swe zajęcia miłują,
w trudach około nich się niszczą, zapominając o kąpieli i jedzeniu. Ty zaś
naturę swą mniej cenisz niż snycerz snycerstwo albo tancerz sztukę
taneczną, albo skąpiec pieniądz, albo człowiek ambitny sławę. Oni też, coś
umiłowawszy, nie przenoszą jadła ani spoczynku nad zwiększenie tego, ku
czemu ich żądza ciągnie. Tobie zaś czynności dla dobra publicznego
wydają się mniej cenne i godne mniejszego wytężenia?

2. Jakże łatwo odtrącić od siebie i odepchnąć wszelkie wyobrażenie
niepokojące i obce i natychmiast uzyskać pogodę ducha.

3. Uważaj się godnym wszelkiej mowy i czynu zgodnego z naturą. I niech
też nie odwodzi ciebie ani czyjaś nagana późniejsza albo gadanie;
owszem, jeżeliś co zrobił lub powiedział pięknego, nie czyń sobie
wyrzutów. Oni bowiem mają własną wolę i idą za własnym popędem. A ty
na to nie patrz, lecz dąż drogą prostą, idąc za naturą własną i ogólną. Obu
ich jedna droga.

4. Idę drogą wskazaną przez naturę, aż padłszy ustanę i tchnienie oddam
tam, skąd codziennie tchnienie biorę, a padnę tam, skąd ojciec mój
nasienie zebrał, a krew matka, a mleko piastunka, skąd codziennie przez
lat tyle i ja pokarm biorę i napój; co mię nosi, gdy chodzę, i do tyla go
nadużywam.

5. Bystrością swą nie wzbudzasz podziwu. Mniejsza o to! Ale jest wiele
innych zalet, o których nie możesz powiedzieć: nie mam z urodzenia. To
więc, co zależy tylko od ciebie, okazuj: czystość charakteru, powagę,
wytrwałość, obojętność wobec rozkoszy, zadowolenie z losu,
wstrzemięźliwość, życzliwość, swobodę, prostotę, zastanowienie i
wielkoduszność. Nie widzisz, ile to zalet możesz okazać, co do których nie
możesz wymówić się brakiem zdolności z urodzenia lub odpowiedniego
wykształcenia, a przecież dobrowolnie pozostajesz co do tego w tyle? A
czy brak zdolności z urodzenia zmusza cię do tego, byś czuł się
niezadowolonym, był leniwym, schlebiał, składał winę na swe ciało, starał
się podobać i przechwalać i w inny podobny sposób duszę niepokoił? Nie!
Na bogów! Owszem, z dawna mogłeś się uwolnić od tych błędów. I co
najwyżej być uważanym za tępego i trudno pojmującego. A i w tym należy
się ćwiczyć, a nie spuszczać tego z uwagi i nie trwać z przyjemnością w
lenistwie.

6. Jeden, gdy odda komuś jaką przysługę, natychmiast myśli o
wdzięczności dla siebie. Inny zaś wprawdzie o tym w tej chwili nie myśli,
ale poza tym uważa go w duszy jako dłużnika i ma świadomość swego
czynu. Inny znowu jakoś o niczym, co zrobił, nie wie, lecz podobny jest do
winnej latorośli, która wydała grono i nic więcej nie żąda, skoro już wydała
owoc własny, jak koń, gdy drogę naznaczoną przebył, pies po wytropieniu
zwierza lub pszczoła po uzbieraniu miodu. A człowiek, który wyświadczył
dobrodziejstwo, nie rozgłasza tego, lecz przechodzi do innej sprawy, jak
winna latorośl, by w porze stosownej znowu owoc wydać. Czyż więc należy
być jednym z tych, którzy to robią jakby nieświadomie?- A tak!- Ale z tego
właśnie trzeba sobie zdawać sprawę. Przecież jest cechą właściwą- tak
mówią- stworzenia towarzyskiego odczuwać, że działa dla dobra
społecznego i- na Zeusa!- chcieć tego, aby to odczuł i współtowarzysz.-
Prawda to, co mówisz, ale nie rozumiesz tych słów. Będziesz też jednym z
tych, o których wspomniałem przedtem. I oni dają się w błąd wprowadzać
logicznemu niby prawdopodobieństwu. Ale gdybyś zechciał zrozumieć to, o
czym w tej chwili mowa, nie obawiaj się, byś z tego powodu zaniedbał
jakiegoś czynu obywatelskiego.

7. Modlą się Ateńczycy: „Spuść deszcz, spuść deszcz, miły Zeusie, na pola
i niwy ateńskie.” Zaprawdę, nie trzeba się modlić, albo tak tylko, po prostu
i swobodnie.

8. Jak się mówi: Asklepios zalecił temu jazdę konną albo zimne kąpiele,
albo chodzenie boso- tak i powiedzieć można: natura wszechrzeczy
zaleciła temu chorobę albo kalectwo, albo stratę, albo coś innego w tym
rodzaju. Tam bowiem „przepisał”, „zalecił” oznacza tyle, co: „zalecił mu to
jako stosowne dla zdrowia”. A tu to, co się każdemu wydarza, jakby mu
zostało zalecone jako stosowne dla losu przeznaczonego. Tak bowiem
mówimy i my, że coś się nam składa, jak budowniczowie mówią o
kamieniach kwadratowych w murach lub piramidach, że się składają, gdy
się łączą z sobą w pewnym powiązaniu. W ogóle bowiem istnieje jedna
harmonia. A jak z wszystkich ciał wszechświat wypełnia się w ciało tak
pełne, tak z wszystkich przyczyn wypełnia się całość, przyczyna
najwyższa: los. Wiedzą o tym zaś, co mówię, i ludzie zupełnie prości.
Mówią bowiem: to mu się zdarzyło. A więc to było darowane albo to mu
było zalecone. Przyjmujmy więc to tak, jak zalecenia Asklepiosa. I w nich
bowiem jest wiele goryczy, a przecież przyjmujemy je chętnie w nadziei
zdrowia. Zachowuj się wobec tego, co jest wypełnieniem i wykończeniem
przepisów wszechnatury, jak wobec swego zdrowia. I chętnie przyjmuj
każde wydarzenie, chociażby się zdawało zbyt przykre, bo ono prowadzi
tam, prowadzi do zdrowia wszechświata, do powodzenia i pomyślności
Zeusa. Nie byłby, on bowiem tego nikomu nadarzył, gdyby to nie było
zarazem darem dla całości. Albowiem i jakakolwiek natura nie zdarza nic
niestosownego dla przedmiotu, którym rządzi. Dla dwu więc powodów
należy z miłością przyjmować to, co się wydarza: po pierwsze dlatego, że
tobie się to stało i tobie zostało zalecone, i do ciebie w jakimś pozostawało
stosunku, sprzężone z tobą od wieków, z przyczyn przedwiecznych, po
wtóre zaś dlatego, że dla zarządcy świata jest i to, co jednostkom się
wydarza, czynnikiem powodzenia i doskonałości wszechświata, a- na
Zeusa!- nawet samego istnienia. Kaleczy się bowiem całość, gdybyś nawet
w drobnostce przerwał związek i spójnię tak cząstek fizycznych, jak i
przyczyn. Przerywasz zaś- o ile to w twej mocy- jeżeli się czujesz z czegoś
niezadowolonym, i jakoby niweczysz.

9. Nie czuj wstrętu ani nie trać odwagi i nie popadaj w zwątpienie, gdy ci
się nie powiedzie uczynić wszystkiego według zasad słuszności. Lecz zbity
z drogi, wróć na powrót i czuj się zadowolonym, jeżeli większa część
twych czynów jest bardziej zgodna z naturą ludzką, a miłuj to, do czego
wracasz. A nie wracaj do filozofii jak do srogiego nauczyciela, lecz tak, jak
ludzie chorzy na oczy do gąbki i jaja, jak inny do kataplazmu lub ciepłych
okładów. W tym bowiem tylko razie nie będziesz deklamował o
posłuszeństwie dla rozumu, ale rzeczywiście na nim się oprzesz. Pamiętaj
zaś o tym, że filozofia tego tylko wymaga, czego wymaga twa natura. Ty
zaś pożądałeś czegoś, co nie było według praw natury. A co spomiędzy
tych tu spraw jest korzystniejsze? Czy nie one są powodem, że dajemy się
uwieść rozkoszy? A popatrz, czy nie jest „przyjemniejsza” dla nas
wielkoduszność, swoboda, prostota, szlachetność, zbożność? A od samego
rozsądku co jest „przyjemniejsze”? Byłeś przezeń rozumiał to, co jest stałe
i zawsze skuteczne jako zdolność pojmowania i rozumienia.

10. Sprawy świata są okryte taką jakąś tajemniczością, że filozofom, i to
nie małym ani pierwszym lepszym, wydają się zupełnie nie do pojęcia. A
nawet samym stoikom wydają się trudne do pojęcia. A wszelkie nasze
ujęcie zmienne. A gdzież jest nieomylny człowiek? Przejdź teraz do
samych przedmiotów. Jak krótkotrwałe i marne, możliwe do osiągnięcia i
przez nierządnika, i nierządnicę, i rabusia. A następnie przejdź do
charakterów ludzi współżyjących. Trudno ścierpieć i charakter najmilszego
z nich, a już nie mówię o tym, że i siebie z trudnością się znosi. Zupełnie
więc nie rozumiem, jak przy takiej ciemności, przy takiej brudocie, przy
takim falowaniu bytu i czasu, przyczyn i skutków mogłoby być coś godne
poszanowania lub w ogóle pożądania. Przeciwnie, powinno się ze
spokojem samemu czekać na rozkład naturalny, a nie zżymać się z
powodu zatrzymania, lecz z ufnością polegać na tych jedynie prawdach:
po pierwsze, że nic mi się nie zdarzy, co nie jest zgodne z prawami
wszechświata, po wtóre, że mam moc nie popełnić nic wbrew memu bogu
i demonowi. Nie ma bowiem nikogo, kto by mię zmusił do grzechu przeciw
niemu.

11. Do czego też teraz używam swej duszy? W każdym wypadku takie
sobie należy postawić pytanie i badać, co się teraz dzieje w tej cząstce,
którą nazywają wolą? I czyją mam teraz duszę? Czy nie dziecka? Czy nie
chłopięcia? Czy nie kobiety? Czy nie tyrana? Czy nie bydlęcia? Czy nie
zwierza dzikiego?

12. Czym jest to, co się wydaje dobrem większości ludzi, z tego możesz
wnioskować, że jeżeli ktoś ponad wszystko inne myśli o jakimś dobru,
rzeczywiście dobrym, na przykład o roztropności, mądrości,
sprawiedliwości, męstwie, to gdy to wysunie w swej myśli na plan
pierwszy, nie może usłyszeć o sobie docinka: „Z tych dobrych…” Nie
będzie się to bowiem do niego stosowało. A gdy kto w myśli na plan
pierwszy wysunie to, co się większości wydaje dobre, usłyszy i łatwo
połknie to zdanie poety komicznego, jako że stosownie do niego zwrócone.
A tak rozumie tę różnicę i większość ludzi. Zdanie to bowiem gorszyłoby i
nie byłoby stosowne w pierwszym przypadku, a przyjmujemy je jako
należycie i dowcipnie powiedziane, jeżeli jest skierowane przeciw
bogactwu lub temu szczęściu, które płynie z rozwiązłości i sławy.
Zastanów się więc i spytaj, czy też należy pojmować jako rzeczy dobre i
szanować takie dobra, że o człowieku, który o nich przede wszystkim
myśli, słusznie można powiedzieć: kto je ma, z wielkiego nadmiaru nie ma
gdzie spełnić potrzeby naturalnej.

13. Składam się z pierwiastka przyczyny i tworzywa. Ani jedno, ani drugie
nie zmarnieje w nic, tak jak nie powstało z niczego. Każda więc moja
cząstka przez przemianę przejdzie w jakąś cząstkę wszechświata. A owa
znowu w inną jakąś cząstkę wszechświata się zmieni. I tak w
nieskończoność. Taką to przemianą i ja powstałem, i moi rodzice, i tak
wstecz w nieskończoność. A nie stałoby na przeszkodzie takiemu
pojmowaniu, chociażby świat był urządzany w okresach ściśle
odgraniczonych.

14. Rozum i sztuka rozumowania są to zdolności wystarczające sobie
samym i czynom, które przez nie doszły do skutku. Ze swoistego więc
początku wychodząc, podążają do celu przed sobą leżącego. Tego rodzaju
czyny nazywają się z tego powodu pomyślne, jako że wskazują drogę „po
myśli”.

15. Nic nie powinno się nazywać cechą człowieka, co nie tyczy się
człowieka jako człowieka. Te rzeczy nie są potrzebą człowieka ani ich
natura ludzka nie obiecuje, ani też nie są dopełnieniem natury ludzkiej. A
więc nie polega na nich cel człowieka ani też wypełnienie celu: dobro. Do
tego, gdyby coś z tych rzeczy było istotnie związane z człowiekiem, to nie
mogłoby mu przysługiwać prawo pogardzania nimi i sprzeciwiania się im, a
ten, kto by nie czuł ich braku, nie byłby godny pochwały ani nie byłby
dobrym ten, kto by chętnie się pozbawiał którejś z tych cech- gdyby one
były dobrem. A tymczasem, im kto więcej pozbawia sam siebie tych cech i
innych podobnych lub znosi to, że go się jednej z nich pozbawia, tym jest
lepszy.

16. Od tego, co sobie często wyobrażasz, zawisł twój sposób myślenia.
Dusza bowiem barwi się wyobrażeniami. Napawaj więc ją szeregiem takich
wyobrażeń, na przykład: gdzie można żyć, tam można żyć dobrze. Można
żyć w pałacu, można więc i w pałacu żyć dobrze. Albo: wszystko dąży do
tego, dla czego zostało stworzone. Do czego zaś dąży, w tym jego cel. A
gdzie cel, tam i korzyść, i dobro wszystkiego. Dobrem więc stworzenia
rozumnego- współżycie. Dawno bowiem udowodniono, żeśmy zrodzeni do
współżycia. Czyż nie jasne, że niższe istoty stworzone dla wyższych, a
wyższe dla siebie nawzajem? Wyższe zaś od nieżywotnych są żywotne, od
żywotnych zaś- obdarzone rozumem.

17. Pożądać niemożliwości- jest szaleństwem. A niemożliwe jest, by ludzie
moralnie źli nie popełniali nic takiego.

18. Nic się nikomu nie zdarza, do zniesienia czego nie byłby z natury
przysposobiony. I innemu się to samo wydarza, a pozostaje spokojnym i
nie odczuwa szkody dlatego, że albo jest nieświadomy nieszczęścia, które
mu się zdarzyło, albo chce popisać się wielkodusznością. Straszna to
rzecz, że nieświadomość i próżność są silniejszą pobudką nad rozum.

19. Wypadki zewnętrzne ani troszeczkę nie dotykają duszy ani nie mają
wstępu do duszy, ani nie mogą duszy zmienić, ani poruszyć. Zmienia się i
porusza ona sama siebie. A do jakich sądów sama się wzniesie, takie
wydaje o tym, co się jej zdarza z zewnątrz.

20. Z jednego względu jest dla nas człowiek istotą najbliższą: o ile należy
mu dobrze czynić i znosić go. Ale o ile niektórzy przeszkadzają mi w
pełnieniu obowiązków, to staje mi się człowiek jedną z rzeczy obojętnych,
tak jak słońce, jak wiatr lub zwierzę. Z ich strony mogłaby wprawdzie
pewna działalność moja doznać przeszkody, ale nie dążenie i
usposobienie, a to dlatego, ponieważ istnieje możność wyboru i zmiany
kierunku. Rozum bowiem zwraca i układa wszelką przeszkodę swej
działalności w kierunku zamierzonym: czynnikiem dodatnim staje się
czynnik ujemny, a toruje drogę to, co na drodze stało.

21. Otaczaj czcią to, co jest najsilniejsze we wszechświecie. A jest nim to,
co się wszystkim posługuje i wszystkim kieruje. A otaczaj także czcią to,
co w tobie jest najsilniejsze. A to jest z tamtym w pokrewieństwie. A jest
nim to samo, co w tobie posługuje się wszystkim innym; pod jego
kierownictwem stoi i twoje życie.

22. Co państwu nie jest szkodliwe, nie przynosi szkody i obywatelowi. Przy
każdym wyobrażeniu szkody- następującej trzymaj się zasady: jeżeli to
państwu szkody nie przyniosło, i mnie nie przyniosło. A jeżeli państwo
szkodę ponosi, nie należy gniewać się na tego, kto przynosi szkodę
państwu, lecz wskazać mu, w czym zbłądził.

23. Często myśl o tym, jak szybko ulega porwaniu i znika to, co jest i co
się dzieje. To, co jest- jak rzeka- nieprzerwanie płynie. Skutki ulegają
ciągłym zmianom, a przyczyny tysiącznym zwrotom. Nic prawie nie ma
stałego. A w pobliżu przepastna jest nieskończoność przeszłości i
przyszłości, w której znika wszystko. Jakże więc nie nazwać głupcem tego,
kto się tymi rzeczami pyszni albo o nie się stara, albo czuje się
nieszczęśliwym, jak gdyby jaka przykrość trwać miała czas jakiś, i to długi!

24. Pamiętaj o całości materii, której malutką cząstkę posiadasz. I o całym
czasie, którego krótki i drobniuchny dział ci wydzielono. I o losie, którego
jakże znikomą jesteś cząstką!

25. Ktoś grzeszy czymś przeciw mnie? Zobaczy skutek. Ma własne
usposobienie, własny sposób działania. A ja mam teraz to, co mi mieć
każe natura wszechrzeczy, a czynię to, co mi teraz czynić każe natura
moja.

26. Ta część twej duszy, która tobą kieruje i włada, niech będzie
niezwruszona czy to przy łagodnym, czy przy gwałtownym podnieceniu
ciała. Niech mu się nie da pociągnąć; owszem, niech sama siebie oddzieli i
ograniczy owe podniety do części ciała. A gdyby z powodu wzajemnego
oddziaływania wtargnęły do rozsądku wobec zjednoczenia ciała z duszą,
wtedy nie należy usiłować opierać się wrażeniu czysto fizycznemu. Ale to,
co tobą kieruje, niech od siebie nie dołącza sądu, jako o dobru czy złu.

27. Obcuj z bogami. Obcuje zaś z bogami ten, kto im okazuje duszę swą
zawsze zadowoloną z losu przeznaczonego, czyniącą to, czego chce
demon, dany każdemu przez Zeusa- jego to cząstka- na kierownika i
wodza. Jest nim zaś- każdego duch i rozum.

28. Czy gniewasz się na tego, kogo czuć potem? Czy gniewasz się na tego,
komu czuć z ust? Cóż ci poradzi? Ma takie usta, ma takie pachy. Z takich
miejsc musi powstać taki wyziew.- Ale człowiek ma rozum- powie ktoś- i
może przy pewnej uwadze widzieć, w czym jest przykry.- Doskonale, a
więc i ty masz rozum. Budź rozumnym usposobieniem rozumne
usposobienie. Pokaż! Napomnij! A gdy ma uszy ku słuchaniu, wyleczysz go
i nie będzie trzeba gniewu. Tragedii ani komedii nie trzeba robić.

29. Jak byś po śmierci chciał, by ci życie było upłynęło, tak żyć tu na ziemi
możesz. A gdyby ci na to nie pozwalano, to ustąp z życia. Tak jednak,
jakbyś nie odczuwał żadnej przykrości. Dym tu- więc odchodzę. Czemuż to
uważasz za rzecz wielką? Ale jak długo nic takiego mnie stąd nie wypędza,
dobrowolnie pozostaję i nikt mi nie wzbroni czynić tego, co chcę. A chcę
tego, co jest zgodne z naturą stworzenia obdarzonego rozumem, do
współżycia przeznaczonego.

30. Rozum wszechświata ma na celu współżycie. Stworzył więc istoty
niższe dla wyższych. A wyższe przystosował do siebie wzajem. Widzisz,
jak wszystko ułożył pod- i współrzędnie i wydzielił każdemu, co mu się
należy, a istoty najwyższe sprzągł w harmonię wzajemną.

31. Jaki był twój stosunek dotychczas do bogów, do rodziców, braci, żony,
dzieci, nauczycieli, wychowawców, przyjaciół, krewnych i domowników?
Czy wobec wszystkich dotychczas możesz powiedzieć: „Nie zdziałałem nic
złego nikomu ni słowem, ni czynem”? A przypomnij sobie, ileś już
przeszedł i ileż to przykrości zmogłeś znieść. I o tym pamiętaj, że dzieje
twego życia już doszły do pełna i służba skończona. I o tym, ileś pięknych
rzeczy widział. I o tym, ilu przyjemnościami i trudami wzgardziłeś. I o
tym, na ileś marnych wspaniałości nie zwrócił uwagi. I o tym, wobec ilu
nieżyczliwych okazałeś się życzliwym.

32. Dlaczego dusze nieukształcone i nieuczone niepokoją duszę kształconą
i mądrą? A cóż to jest dusza ukształcona i mądra? Ta, która jest świadoma
początku i końca, i rozumu przenikającego całe istnienie i zarządzającego
wszystkim od wieków w określonych periodach.

33. Wnet będziesz pyłem lub szkieletem, tylko imieniem, a nawet już i
imienia nie będzie. A imię- to głos i odgłos. A to, co się w życiu
szacunkiem otacza wielkim- marne i gniłe, i drobne, podobne do psiaków
gryzących się ze sobą lub do dzieci sprzeczających się, skłonnych do
śmiechu, a wnet potem do płaczu. A wiara i wstyd, sprawiedliwość i
prawda- „na Olimp z ziemi o drogach szerokich”. Cóż cię więc jeszcze tu
wstrzymuje, jeżeli to, co jest spostrzegalne, jest zmienne i nietrwałe, a
zmysły- ciemne i złudne? Jeżeli nawet sama duszyczka to wyziew krwi?
Jeżeli sława wśród takich ludzi to marność? Cóż więc? Spokojnie czekasz
na swe zgaśniecie czy przeniesienie. A cóż pozostaje, aż ten czas
nadejdzie? Cóżby innego jak nie czcić i uwielbiać bogów, dobrze czynić
ludziom, znosić ich lub trzymać się od nich z dala. I pamiętać o tym, że
wszystko, co jest poza granicami twej istoty fizycznej i duchowej, ani do
ciebie nie należy, ani od ciebie nie zależy.

34. Zawsze masz możność żyć szczęśliwie, jeśli pójdziesz dobrą drogą i
zechcesz dobrze myśleć i czynić. Dwie są bowiem cechy wspólne duszy
boga i człowieka, i wszelkiego stworzenia obdarzonego rozumem. A te są,
że nie ulega przeszkodzie z niczyjej strony, i to, że znajduje dobro w
usposobieniu i działaniu pełnym sprawiedliwości i że na tym poprzestaje w
swym dążeniu.

35. Jeżeli to nie jest ani moją przewrotnością, ani skutkiem mej
przewrotności, ani nie przynosi szkody społeczeństwu, czemuż się tym
niepokoję? A jakaż w tym szkoda społeczna?

36. Nie daj się unosić wyobrażeniu aż do ostateczności, lecz śpiesz z
pomocą stosownie do sił swoich i potrzeby, chociażbyś szkodę ponosił w
rzeczach obojętnych, byłeś tego nie uważał za szkodę istotną. Jest to
bowiem zła nawy czka. Ale jak starzec, który odchodząc od wychowanka
swego, żądał zwrotu bąka, chociaż pamiętał, że to bąk- tak więc i tu
postąp. A gdyś wystąpił na mównicy, człowiecze, czyś zapomniał, co to
było?- Tak, ale dla nich to sprawy bardzo ważne.- Czyż dlatego i ty
miałbyś być głupcem?

37. Ja, gdziekolwiek pozostawiony, szczęśliwym byłem zawsze
człowiekiem. A szczęśliwy- to ten, kto los szczęśliwy sam sobie
przygotował. A szczęśliwy los- to dobre drgnienie duszy, dobre skłonności,
dobre czyny.

KSIĘGA SZÓSTA

1. Istota wszechświata jest podatna i łatwo daje się kształtować. A rozum,
który nią kieruje, nie ma w sobie samym żadnego powodu do robienia
złego. Albowiem nie tkwi w nim przewrotność ani on w niczym nikogo nie
krzywdzi i nic też z jego strony nie doznaje urazy. Wszystko zaś dzieje się
i uskutecznia po jego myśli.

2. Niech ci to nie sprawia różnicy, czy na mrozie lub upale spełniasz swój
obowiązek ani czy śpiący, czy dostatecznie wyspany, ani czy cię ganią, czy
chwalą, ani czy na śmierć się narażasz lub na coś innego. Jednym bowiem
z działań życiowych jest i to, stosownie do którego umieramy. Korzystne
więc jest i do tego przysposobić teraźniejszość.

3. Patrz w głąb rzeczy. A żadnej sprawy ani jakość właściwa, ani wartość
niech nie uchodzi twej uwagi.

4. Wszystkie rzeczy zmysłowe wnet ulegają zmianie i albo znikną dymem,
jeżeli materia jest jednolita, albo rozprószą się pyłem.

5. Rozum rządzący wie, w jakim jest stosunku do innych rzeczy i co robi
za pośrednictwem jakiego tworzywa.

6. Najlepszym sposobem obrony jest nie odpłacać pięknym za nadobne.

7. Niech ci to jedno radość sprawia i będzie ostoją: od pracy społecznej iść
ku pracy społecznej, z myślą o bogu.

8. Wola w człowieku jest to to, co siebie samo do działania pobudza i sobą
kieruje, i samo siebie takim czyni, jakim być chce, i sprawia, że każde
zdarzenie takim mu się przedstawia, jakim ono chce.

9. Stosownie do natury wszechrzeczy każda sprawa poszczególna
dochodzi do skutku, a nie stosownie do jakiejś innej natury, czy od
zewnątrz ją otaczającej, czy od wnętrza otulającej, czy zupełnie od niej
oddzielonej.

10. Albo wir rzeczy splecionych z sobą wzajemnie, a wnet rozprószonych,
albo jedność i ład, i opatrzność. Jeżeli więc przyjmę pierwsze, to po cóż
pragnę kołatać się w bezładnym takim chaosie i wirze? Cóż innego może
mię obchodzić jak chyba to, że kiedyś stanę się ziemią? Dlaczegóż się
niepokoję? Przyjdzie na mnie chwila przemiany w pył, cokolwiek bym robił.
A jeżeli drugie jest prawdą, oddaję cześć i stoję mocno przy rządcy świata,
i ufam.

11. Gdyby cię okoliczności zmusiły do uniesienia się w duszy, natychmiast
wejdź w siebie i nie wychodź ponad konieczność poza granicę taktu. Tym
silniej bowiem będziesz panem pogody ducha, gdy stale ku niej będziesz
powracał.

12. Gdybyś miał równocześnie macochę i matkę, to ową otaczałbyś
szacunkiem, a przecież stale chroniłbyś się pod opiekę matki. A tym ci jest
teraz pałac cesarski i filozofia. A więc często nią się zajmuj i przy niej
używaj spoczynku, przez nią bowiem i stosunki ówdzie wydają ci się
znośne, i ty w nich znośnym.

13. Jak przy mięsie i podobnych potrawach wyobrażać sobie trzeba, że to
jest trup ryby, tamto trup ptaka albo świni albo że falern* to sok
wyciśnięty z grona, a purpurowa szata to włosy jagnięcia zanurzone w
krwi skorupiaka, a obcowanie cielesne to tarcie wnętrzności i wydzielenie
śluzu połączone ze spazmem- jak więc te wyobrażenia trafiają w samo
sedno tych spraw i odkrywają ich istotę, tak że treść istotna staje się
jasna, tak należy czynić przez całe życie. Przy wyobrażeniach rzeczy z
pozoru nawet bardzo godnych zaufania należy je obnażyć i popatrzyć na
ich marnotę, a zedrzeć z nich szych, którym się chlubią. Strasznym jest
bowiem oszustem zaślepienie, a wtedy właśnie najbardziej omamia, gdy ci
się zdaje, że się zajmujesz sprawami niesłychanie ważnymi. Przypomnij
więc sobie, co Krates mówi nawet o Ksenokratesie.

14. Największa część tych rzeczy, które tłum ludzki podziwia, da się
sprowadzić do najpowszechniejszych. Są to przedmioty, które wiążą się w
całość z przyrodzenia lub natury, jak kamienie, drzewo, figi, winna
latorośl, oliwki. Rzeczy zaś cenione przez ludzi nieco bardziej
wykształconych należą do tworów ożywionych duszą, jak na przykład
trzody owiec lub bydła. A cenione przez ludzi jeszcze wykształceńszych
należą do tworów ożywionych duszą rozumną, ale nie ogarniającą jednak
wszechświata, ile raczej zdolną do rzemiosła albo w czymś innym biegłą,
albo po prostu jest to posiadanie tłumu niewolników. Ale kto czci duszę
rozumną, ogarniającą wszechświat i społeczeństwo, o żadną z innych
rzeczy już się nie troszczy. Ponad wszystko duszę własną utrzymuje w
takim stanie, aby była rozumna i społeczna, i czynna, i śpieszyła z pomocą
bliźniemu, który do tego samego celu dąży.

15. Jedne rzeczy dążą spiesznie do tego, aby stać się bytem, inne
niebytem. A z tego, co powstaje, już jakaś cząstka znikła. Bieg i
przemiana bez przerwy odnawiają wszechświat, tak jak nieprzerwana kolej
czasu ciągle odnawia bezkresną wieczność. A więc w tej fali kto będzie
otaczał czcią coś z tego, co przepływa, a na czym nogi stale oprzeć nie
można? Tak jakby kto próbował umiłować jednego z przelatujących wróbli,
aż ci on już zniknął z oczu. Zaprawdę i życie każdego człowieka jest czymś
takim, jakim jest parowanie krwi i wdychiwanie powietrza. A czym jest
jednorazowy wdech i wydech powietrza, co ciągle czynimy, tym jest i
oddanie całej tej zdolności oddychania, którą wczoraj czy niegdyś przy
urodzeniu otrzymałeś, tam, skąd ją pierwotnie wciągnąłeś.

16. Nie jest to cenne, że wydzielamy z siebie wyziewy, jak rośliny, ani że
oddychamy, jak bydło i dzikie zwierzęta, ani że doznajemy wrażeń i
wyobrażeń, ani że popędy nami poruszają, ani że tworzymy gromady, ani
że się karmimy: jest to bowiem wydzielanie strawionych części pokarmu.
Cóż więc jest cenne? Oklaski zbierać? Nie. Ani też oklaski za
pośrednictwem języków. Pochwała bowiem tłumu to oklaski języków. A
więc i sławę odrzuciłeś? Cóż pozostaje cennego? Moim zdaniem: działać i
przestawać działać zgodnie z właściwym sobie ustrojem, do czego też
zmierzają rzemiosła i sztuka. Wszelka bowiem sztuka stara się o to, by jej
twór odpowiadał celowi, dla którego go stworzono. Winiarz pielęgnujący
winną latorośl i koniuszy, i psiarczyk do tego dąży. Systemy też
wychowawcze i nauka podobny cel mają na oku. To więc jest cenne. A gdy
to się powiedzie, to nie będziesz starał się nabyć nic innego dla siebie. Nie
przestaniesz cenić i wielu innych rzeczy? To nie będziesz ani wolny, ani
zadowolony z siebie, ani panem namiętności. Musisz bowiem czuć
zazdrość, zawiść i nieufność wobec tych, którzy cię mogą owych rzeczy
pozbawić, a zdradne mieć myśli wobec tych, którzy mają to, co ty cenisz.
W ogóle musi czuć niepokój ten, kto ich brak czuje. A w dodatku i bogom
wiele rzeczy ma do zganienia. A poszanowanie i cześć dla własnej duszy
uczyni cię miłym sobie, ludziom wdzięcznym, wobec bogów uległym, to
jest wielbiącym to, co oni przeznaczają i układają.

17. W górę, w dół, w kółko- oto bieg pierwiastków. Ruch zaś cnoty nie
idzie żadną z tych dróg, ale jest czymś bardziej boskim i idzie w przód
pewnie do celu, choć drogą trudną do zrozumienia.

18. Co też ludzie wyrabiają! Nie chcą, by ludzie żyjący współcześnie razem
z nimi mieli dobre imię, a sami wysoko cenią pochwałę potomków, którzy
ich ani nigdy nie widzieli, ani nie zobaczą. A to jest prawie to samo, jak
gdyby się ktoś smucił, że i przodkowie jego pochwał nie pisali.

19. Jeżeli coś jest dla ciebie bardzo trudne, nie sądź, że to jest niemożliwe
dla człowieka w ogóle. Owszem, miej to przekonanie, że co jest możliwe
dla człowieka i zwykłe, to i dla ciebie jest możliwe do osiągnięcia.

20. W sali gimnastycznej i paznokciem nas kto zadrapie, i głową uderzy, a
siniaka nabije. A przecież ani nie okazujemy niezadowolenia, ani nie
obrażamy się, ani nie podejrzewamy go później, jakoby czyhał na nasze
życie. Strzeżemy się wprawdzie przed nim, jednak nie jako przed wrogiem
i bez ubocznego podejrzenia, ale spokojnie usuwamy się przed ciosami.
Podobnie jakoś niech dzieje się i w innych stosunkach życia:
przepuszczajmy wiele rzeczy mimo siebie u tych, z którymi- rzec można-
razem się gimnastykujemy. Można bowiem- jak powiedziałem- usunąć się
z drogi, a przecież nie podejrzewać ani nie nienawidzić.

21. Jeżeli mi ktoś potrafi udowodnić i przekonać mię, że niedobrze myślę
lub działam, z radością postępowanie swe zmieniam. Szukam bowiem
prawdy, ta nigdy nikomu nie zaszkodziła. Szkodzi zaś sobie ten, kto trwa
we własnym błędzie i nieświadomości.

22. Spełniam swój obowiązek, inne sprawy mnie nie obchodzą. Bo albo to
bezduszne, albo nierozumne, albo zbłąkane i drogi nie znające.

23. Wobec stworzeń nierozumnych i w ogóle wobec wypadków i zdarzeń
zachowuj się wielkodusznie i swobodnie, jako istota rozumna wobec tego,
co rozumu nie ma. Wobec ludzi zaś, jako istot rozumnych, zachowuj się
społecznie. A we wszystkim wzywaj pomocy bogów. I niech ci to nie
sprawia różnicy, jak długo to będziesz czynił. I trzy bowiem takie godziny
wystarczą.

24. Aleksander Macedoński i jego poganiacz mułów po śmierci ten sam los
osiągnęli. Zaiste bowiem wchłonięci zostali w tę samą myśl twórczą
wszechświata albo rozprószyli się w równy sposób w atomy.

25. Pomyśl, ile to spraw cielesnych i zdarzeń psychicznych dzieje się
równocześnie u każdego z nas w tym samym króciuchnym czasie. A tak
nie będziesz się dziwił, że o wiele więcej, ba! wszystko istnieje
równocześnie w tej jedności i powszechności, którą nazywamy
wszechświatem.

26. Gdyby ci ktoś zadał pytanie, jak się pisze imię Antonin, to czy każdej z
głosek nie wymieniasz z przyciskiem? A jeżeli narazisz się z tego powodu
na gniew, czy i ty również będziesz się gniewał? Czy nie wymienisz
spokojnie po kolei każdej z liter? Tak więc i tu pamiętaj o tym, że każdy
obowiązek składa się z pewnych jakby części. O te dbać należy, a
spokojnie i bez gniewu wobec niezadowolonych z ciebie wypełniać po
prostu zadanie, które masz przed sobą.

27. Jakże jest okrutne nie pozwalać ludziom dążyć do tego, co się im
wydaje stosowne i korzystne. A przecież poniekąd nie pozwalasz im na to,
skoro się gniewasz, gdy błądzą. Na ogół bowiem dają się porywać pewnym
popędom w mniemaniu, że to jest stosowne i pożyteczne.- Ależ tak nie
jest.- A więc poucz i pokaż, ale bez gniewu.

28. Śmierć- to ustanie wrażeń zmysłowych i ulegania popędom, i pracy
umysłowej, i służby dla ciała.

29. Szpetna to, by dusza czuła zmęczenie w tym życiu, którym się twe
ciało nie męczy.

30. Uważaj, abyś się nie scezarzył, abyś się nie zaraził. Zdarza się to
bowiem. Utrzymaj się skromnym, dobrym, szczerym, poważnym,
naturalnym, w umiłowaniu sprawiedliwości, bogobojności, bądź życzliwy,
miły, wytrwały w pełnieniu obowiązków. Staraj się usilnie o to, abyś takim
pozostał, jakim cię pragnęła zrobić filozofia. Bój się bogów, otaczaj opieką
ludzi. Życie krótkie, a jedyny owoc życia ziemskiego to pobyt na ziemi
zbożny i prace obywatelskie. We wszystkim postępuj jak uczeń Antonina.
Zachowuj jego wytrwałość w pracy rozumnej, równowagę umysłu
wszędzie, pobożność jego, wdzięk twarzy i łagodność, i obojętność dla
marnej sławy, jego troskę o dobre zrozumienie spraw. Jak to on nic
zupełnie mimo siebie nie puścił, nie obejrzawszy przedtem dobrze i
rozsądnie nie rozeznawszy! A jak znosił on tych, którzy go niesłusznie
ganili, nie odpłacając im równym! A jak nic za pośpiesznie nie działał! A
jak nie słuchał oszczerstw! A jakim był dokładnym badaczem charakterów
i działań! A jak nigdy nie łajał, niczego się nie bał, nie podejrzewał i nie
mędrkował! A jak poprzestawał na małym, w mieszkaniu, spaniu, odzieży,
pożywieniu, obsłudze! A jak umiłował trud i jak umysłem daleko sięgał! A
jak potrafił przy skromnym trybie życia wytrzymać do wieczora na tym
samym miejscu, nie czując potrzeby wypróżnienia poza zwykłą godziną! A
wytrwałość i niezmienność w jego stosunkach przyjacielskich! A jak
wysłuchiwał cierpliwie tych, którzy śmiało przeciw jego zdaniu występowali
i cieszył się, gdy go ktoś o czym lepszym pouczył! A jak był pobożny- bez
zabobonu! Obyś i ty w ostatniej godzinie miał tak czyste sumienie, jak on!

31. Przebudź się i przyjdź do siebie! A jakbyś wstał ze snu i poznał, że cię
trapiły sny, tak na jawie patrz na to, jak na tamto patrzyłeś.

32. Z ciała się składam i z duszy. Dla ciała wszystko jest obojętne, ono nie
ma bowiem zdolności odczuwania różnic. A dla duszy jest obojętne, co nie
jest jej działaniem. A co jest jej działaniem, to od niej zależy. A z tych
tylko te, które dochodzą do skutku w teraźniejszości. Przyszłe bowiem i
przeszłe działania- te są już obojętne.

33. Żaden trud nie jest nienaturalny dla ręki ani dla nogi, dopóki noga
czyni to, co jest obowiązkiem nogi, a ręka ręki. Tak więc i dla człowieka,
jako dla człowieka, nie jest trud sprzeczny z prawem natury, dopóki
spełnia to, co do człowieka należy. A jeżeli dla niego nie jest sprzeczny z
prawem natury, to nie jest nieszczęściem dla niego.

34. Ileż to rozkoszy użyli zbóje, rozpustnicy, ojcobójcy, tyrani!

35. Czyż nie widzisz, jak to rzemieślnicy uwzględniają do pewnej granicy
wymagania niefachowców, a mimo to przecież zachowują przepisy sztuki,
od nich nie dając się odwieść? A czy to nie szpetne, że architekt i lekarz
bardziej szanują prawa sztuki własnej, niż człowiek swoje, jakkolwiek ma
je wspólne z bogami?

36. Azja, Europa- to kąciki świata. Morze całe- to kropla we
wszechświecie. Atos- to bryłka świata. Cała doczesność- to punkcik
wieczności. Wszystko małe, zmienne, znikome! A wszystko idzie stamtąd,
wyszedłszy bezpośrednio albo pośrednio od owej wspólnej woli kierującej.
I paszcza lwa, i trucizna, i wszelkie zło, jak ciernie, jak bagna, są
dodatkami stworzonymi do owych rzeczy- czcigodych i pięknych. Nie myśl
więc sobie, że to jest obce temu, którego czcisz, lecz rozmyślaj o źródle
wszystkich rzeczy.

37. Kto widział teraźniejszość, widział wszystko, od wieczności do
wieczności. Wszystko bowiem jest jednakiego rodzaju i kształtu
jednakiego.

38. Często rozmyślaj nad związkiem wszystkiego we wszechświecie i
wzajemnym rzeczy stosunku. Albowiem wszystko jest jakby związane
nawzajem i wszystko w myśl tego jest sobie przyjazne. Jedno bowiem jest
skutkiem drugiego. A to wskutek ciągłego ruchu i zgodności i jedności
materii.

39. Do rzeczy, z którymi jesteś losem sprzężony, staraj się dostosować.
Ludzi też, z którymi cię los złączył, miłuj, a szczerze.

40. Dobry jest instrument, narzędzie, sprzęt każdy, gdy robi to, dla czego
go sporządzono. A przecież twórcy przy tym nie ma. Ale w przedmiotach
natury tkwi i działa wewnątrz stale siła twórcza. Przeto tym bardziej czcić
ją trzeba i być przekonanym, że będzie ci się wiodło po myśli, gdy
będziesz żył według jej woli. Tak i we wszechświecie jego dzieje płyną
pomyślnie.

41. Jeżeli sobie cokolwiek z rzeczy niezależnych od wyboru przedstawisz
jako dobro lub zło, to jako skutek konieczny po zdarzeniu się jakiego
nieszczęścia lub po wymknięciu się takiego dobra wypływa niezadowolenie
z bogów i nienawiść ludzi, bo oni albo są winni, albo są podejrzani o to, że
będą winni tego nieszczęsnego zdarzenia lub niepowodzenia. A więc
niejedną popełniamy niesprawiedliwość wskutek owego rozróżnienia. A
gdy osądzimy jako dobro i zło to tylko, co od nas zawisło, to nie ma
żadnego powodu ani żalić się na bogów, ani w nieprzyjacielskim
pozostawać do ludzi stosunku.

42. Wszyscy współdziałamy dla jednego celu: jedni świadomie i z
przekonania, inni nieświadomie. Tak i Heraklit, jak mi się zdaje, mówi o
śpiących, nazywając ich pracownikami i robotnikami przy dziełach świata.
A każdy działa inaczej. Nawet i ten, który to gani, działa wiele, i ten, który
usiłuje przeciwdziałać temu, co się dzieje, i to usunąć. Wszechświat
bowiem potrzebuje i takiego. A więc- pozostaje tylko- uświadom sobie, do
kogo się przyłączasz. Ów bowiem, który rządzi wszechświatem, w każdym
razie skorzysta z ciebie i przyjmie cię do jakiegoś działu pracowników i
pomocników. Byłeś się tylko nie stał taką częścią, jak ów bezwartościowy i
śmieszny wiersz dramatu, wspomniany przez Chryzyppa.

43. Czy słońce chce pełnić służbę deszczu? A może Asklepios obowiązki
Karmicielki? A czy z gwiazd każda, jakkolwiek są różne, nie współdziałają
w tym samym?

44. Jeżeli bogowie uradzili coś o mnie i o tym, co mię ma spotkać, to
uradzili dobrze. Niełatwo bowiem wyobrazić sobie boga niezdolnego do
mądrego postanowienia. A z jakiego też powodu mieliby dążyć do
wyrządzania mi krzywdy? Cóżby z tego przyszło im albo całości, która im
przede wszystkim leży na sercu? A jeżeli nic nie postanowili osobno o
mnie, to z pewnością postanowienie jakieś powzięli co do całości, a więc w
następstwie tego powinienem uznawać i kochać i to także, co mi
przypadnie. A jeżeli nie przedsiębiorą postanowień co do niczego- myśl to
bezbożna- to nie czcijmy ich, nie módlmy się, nie wzywajmy ich w słowach
przysięgi i nie czyńmy innych rzeczy, które czynimy, wierząc w obecność i
współbytność bogów. Jeżeli rzeczywiście nie przedsiębiorą postanowień w
żadnej sprawie, która nas dotyczy, to ja mam władzę postanowienia sam o
sobie. Mogę ocenić to, co mi jest pożyteczne. A pożyteczne jest dla
każdego to, co jest zgodne z jego ustrojem i naturą. Natura zaś moja jest
obdarzona rozumem i stworzona do życia społecznego. Miastem i ojczyzną
jako Antoninowi jest mi Rzym, jako człowiekowi- świat. To więc tylko jest
dla mnie dobre, co jest pożyteczne dla tych państw.

45. To, co zdarza się każdemu z osobna, jest pożyteczne dla całości
wszechświata. To wystarczyłoby. Ale dokładniej zbadawszy, w ogóle
zobaczysz, że co dla człowieka, to i dla innych ludzi. A w tym wypadku
„pożytek” ma się zastosować w znaczeniu ogólniejszym i do rzeczy
obojętnych.

46. Jak ci są przykre widowiska w amfiteatrze i podobnych miejscach, jako
że to samo zawsze przedstawiają, a ich podobieństwo czyni ich widok
nudnym, tak i w życiu całym podobnego doznaje się wrażenia. Wszystko
bowiem- tu i tam- to samo i z tego samego źródła. A więc póki?

47. Rozważaj zawsze, ilu to ludzi, ilorakich zawodów, rozmaitych narodów
pomarło, tak że przejść można aż do Filistiona, Fojbosa i Oryganio-na. A
potem przejdź do innych rodzajów. Musimy się przenieść na tamten świat,
dokąd poszło tylu sławnych mówców, tylu zacnych filozofów, Herak-lit,
Pitagoras, Sokrates. A tylu bohaterów dawniej. A tylu wodzów później i
władców. Oprócz nich i Eudoksos, Hipparch, Archimedes i inni, natury
bystre, wielkoduszne, pracowite, dzielne, dumne, a dalej szydzący nawet z
owego znikomego i jednodniowego życia ludzkiego, jak Menippos i tylu
innych podobnych. Pomyśl, że ci wszyscy od dawna spoczywają. Cóż więc
w tym dla nich strasznego? A co dla tych, którzy zgoła żadnego nie mają
imienia? Jedno tylko bardzo jest cenne, a to: pędzić życie w prawdzie i
sprawiedliwości, w życzliwości nawet dla kłamców i niesprawiedliwych.

48. Gdy chcesz sprawić sobie przyjemność, myśl o zaletach
współżyjących, o dzielności jednego, skromności drugiego, hojności
owego, o czym innym znowu u innego. Nic bowiem tak nie cieszy, jak
obrazy cnót widoczne w charakterach współżyjących, o ile to możliwe-
nadarzających się w wielkiej obfitości. Dlatego mieć je należy zawsze
przed oczyma.

49. Nie gniewasz się przecież, że ważysz tyle tam funtów, a nie trzysta?
Tak więc nie gniewaj się, że masz żyć do tego czasu, a nie dłużej. Jak
bowiem zadowolony jesteś wydzieloną sobie częścią materii, tak bądź
zadowolony i długością czasu.

50. Próbuj ich przekonywać. A postępuj i wbrew ich chęci, gdy nakaz
sprawiedliwości tak poleca. Gdyby zaś kto gwałtownie ci się sprzeciwiał,
zmień się w miłego i spokojnego i korzystaj z oporu tego dla pozyskania
innej w sobie cnoty. I niech ci na myśl przyjdzie to, żeś ciążył do tego, co
możliwe do osiągnięcia, a nie starałeś się o osiągnięcie skutku nawet
niemożliwego. A więc o co? O to właśnie postanowienie wewnętrzne. Toś
uzyskał. Ku cze-muśmy zdążali, to się stało.

51. Człowiek ambitny widzi swe dobro w działalności ludzi innych, miłujący
rozkosz- we własnym popędzie, człowiek mądry- we własnym działaniu.

52. Możesz o tym żadnego nie wydawać sądu i nie niepokoić się w duszy.
Rzeczy bowiem same przez się nie mają w sobie siły zdolnej do utworzenia
w nas sądu.

53. Przywykaj do tego, byś z uwagą słuchał słów obcych, i o ile można,
wnikaj w duszę mówiącego.

54. Co nie jest pożyteczne dla roju, i dla pszczoły nie jest pożyteczne.

55. Jeżeli żeglarze łajali sternika, a chorzy lekarza, czyż mieli wzgląd na co
innego niż na to, jakby jeden mógł ocalić podróżnych, a ów uleczyć
chorych?

56. Ilu to ludzi, z którymi razem wszedłem w świat, już odeszło z tego
świata!

57. Ludziom chorym na żółtaczkę miód wydaje się gorzki. A woda straszna
dotkniętym wścieklizną. A chłopcom piłka piękna. Czegóż się więc unoszę?
Czy sądzisz, że złudzenie ma u ciebie siłę mniejszą niż żółć u chorego na
żółtaczkę, a jad u człowieka dotkniętego wścieklizną?

58. Nikt ci nie wzbroni żyć w myśl prawa twej natury, a wbrew prawu
wszechnatury nic ci się nie stanie.

59. Kim są ci, którym ludzie chcą się podobać! Jakich też spodziewają się
korzyści. A ile trudu na to poświęcają! Jak szybko wieczność pochłonie
wszystko! I ile to już pochłonęła!

KSIĘGA SIÓDMA

1. Co to jest przewrotność? Jest to to, co często widziałeś. I przy każdym
zdarzeniu niech ci zaraz przyjdzie na myśl, że jest to, co często widziałeś.
W ogóle i tu, i tam znajdziesz to samo, czego pełne są dzieje starożytne,
średniowieczne i nowożytne, czego teraz pełne są państwa i rody. Nic
nowego. Wszystko i zwyczajne, i krótkotrwałe.

2. Żyją zasady. Jakże bowiem inaczej mogłyby umierać, jeżeli
odpowiednie wyobrażenia nie zgasły, których ciągłe wzmacnianie od ciebie
zależy. Mam moc wydania odpowiedniego sądu o pewnej rzeczy. Jeżeli tę
moc mam, po cóż się niepokoję? Co jest poza moim umysłem, nie ma
zgoła żadnego wpływu na mój umysł. Zrozum to- a odzyskasz na stałe
spokój. Możesz zacząć życie nowe. Jeszcze raz przypatrz się sprawom tak,
jak zwykłeś to czynić. Na tym bowiem polega odrodzenie życia.

3. Błahość przepychu, dramaty na scenie, trzody owiec i bydła, walki
szermiercze, kość psom rzucona, okruszyna ciśnięta w cysterny ryb pełne,
mrówczy trud i praca, biegi przerażonych myszy, skaczące na sznurkach
marionetki. Wśród tego więc trzeba stać pełnym życzliwości, a bez
pogardy. A mieć to przekonanie, że każdy taką przedstawia wartość, jaką
mają przedmioty jego starań.

4. Gdy kto mówi, należy z uwagą śledzić słowa, a przy każdym dążeniu
patrzeć na skutki. A w tym razie powinno się natychmiast ocenić, z jakim
ostatecznym celem stoi to w związku, a tam baczyć na treść istotną.

5. Czy umysł mój może temu podołać, czy nie? Jeżeli może, korzystam z
jego pomocy przy wykonaniu zadania, jako z narzędzia danego przez
wszech-naturę. Jeżeli zaś nie może, to odstępuję zadanie temu, kto je
lepiej potrafi wykonać, chyba że jest ono moim obowiązkiem z innego
jakiegoś powodu. Albo wykonywam je, jak mogę, wziąwszy sobie do
pomocy tego, który przy współdziałaniu mej woli potrafi spełnić zadanie
dla społeczeństwa w tej chwili odpowiednie i korzystne. Wszystko bowiem,
cokolwiek czynię sam czy z pomocą obcą, powinno jeden tylko cel mieć na
oku: pożytek i korzyść społeczną.

6. Iluż to ludzi, którzy stali się bardzo opiewanymi, uległo już
zapomnieniu! A iluż to od dawna zniknęło, którzy tamtych opiewali.

7. Nie wstydź się korzystać z obcej pomocy. Twoim bowiem obowiązkiem
jest wykonać swe zadanie, jak je ma żołnierz przy zdobywaniu twierdzy.
Cóż masz zrobić, jeżeli sam nie potrafisz wdrapać się na szaniec, bo
kulejesz, a przy pomocy innego to możliwe?

8. Nie niepokój się o przyszłość. Staniesz bowiem tam, gdy będzie
potrzeba, uzbrojony w ten sam rozum, którego pomocy zażywasz wobec
wypadków bieżących.

9. Wszystko jest nawzajem powiązane, a węzeł to święty. A zgoła nic nie
ma, co by nawzajem było sobie obce. Ułożone to bowiem zostało we
wspólny ład i współtworzy porządek w porządku tego samego świata.
Jeden bowiem jest świat, a składa się nań wszystko, i bóg jeden we
wszystkim, i jedna istota, i jedno prawo, jeden rozum wspólny wszystkich
stworzeń rozumnych i prawda jedna. I jeden wreszcie ideał doskonałości
stworzeń o wspólnym pochodzeniu i wspólnym rozumie.

10. Wszystko, co materialne, wnet znika w istocie wszechświata. A
wszelką przyczynę chłonie w siebie wnet wszechprzyczyna. A wszelkie
wspomnienie chłonie w siebie wieczność.

11. U istoty rozumnej to samo działanie jest zgodne z prawami natury i
rozumne.

12. Stoisz prosty lub cię prostują.

13. Czym są w jednostkach członki ciała, w takim też stosunku
wewnętrznym pozostają do siebie stworzenia obdarzone rozumem,
jakkolwiek przedstawiają całości odrębne, stworzone do jednego jakiegoś
współdziałania. Uświadomienie tej prawdy tym łatwiej ci przyjdzie, jeżeli
często będziesz mówił: jestem członkiem całości złożonej z istot
rozumnych. A jeżeli powiesz sobie (zmieniając literę), że jesteś jej częścią,
to miłość twa ku ludziom nie płynie z serca. A świadczenie dobra jeszcze
nie przenika radośnie twej świadomości. Czynisz to jeszcze tylko jako
rzecz przystojną, a nie, że sobie samemu świadczysz dobro.

14. Niech, jaka chce, przykrość zewnętrzna dotyka tego, co może odczuć
przykrość tego rodzaju. Przykrość odczuwszy, użali się, jeżeli zechce. Ja
zaś nie odczuwam przykrości, chyba że wydam sąd o pewnym zdarzeniu,
że jest nieszczęściem, a mam moc nie wydawać sądu.

15. Cokolwiek by ktoś czynił lub mówił, powinienem być dobrym. Tak jak
złoto lub szmaragd, lub purpura powiedziałyby sobie, cokolwiek by ktoś
czynił lub mówił: muszę być szmaragdem i zachować swą barwę.

16. Wola sama sobie nie sprawia przykrości, na przykład nie napawa sama
siebie strachem ani nie prowadzi do smutku. A jeżeli kto inny ma moc
przerażenia jej i dotknięcia smutkiem, niech to zrobi. Ona sama bowiem
nie wyda sądu i nie da się skierować ku wzruszeniom tego rodzaju. Ciało
niech się samo troszczy o to, by nie doznało jakiej przykrości, i niech da
znać, jeżeli w czym przykrość odczuwa. Dusza zaś, to, co ulega bojaźni, co
ulega smutkowi, to, co w ogóle o tym wydaje sąd, żadnej przykrości nie
odczuwa. Chyba że ją skłonisz do wydania takiego sądu. Wola ze swej
istoty nie odczuwa żadnego braku, chyba że sama sobie ten brak stworzy.
Z tego też właśnie powodu nie ulega niepokojowi ani żadnej przeszkodzie,
jeżeli się sama nie niepokoi i sama sobie nie stwarza przeszkód.

17. Szczęśliwość (eudaimonia)- to demon dobry albo wola dobra. Cóż więc
tu masz do roboty, o mniemanie? Odejdź- na bogów- tak jakeś przyszło.
Nie potrzebuję ciebie. Stawiłoś się z przyzwyczajenia. Nie gniewam się na
ciebie, tylko odejdź.

18. Boją się ludzie przemiany. A co może dziać się bez przemiany? Co jest
milsze i zwyklejsze dla wszechnatury? Możeszże się wykąpać, jeżeli
drzewo nie ulegnie zmianie? A czy możesz się karmić, gdyby potrawy nie
ulegały zmianie? A czy może dojść do skutku cokolwiek użytecznego bez
przemiany? Czyż więc nie widzisz, że i twoja przemiana jest podobna i
podobnie do tamtych niezbędnie potrzebna dla wszechnatury?

19. Wszystkie ciała odbywają wędrówkę w bycie wszechświata, jako w
potoku. Spojone z nim są bowiem i społem wykonują zadanie, jak członki
nasze ze sobą nawzajem. Iluż to już Chryzyppów, ilu Sokratesów, ilu Epik-
tetów pochłonęła wieczność! A niech ci to stoi przed oczyma na widok
jakiegokolwiekbądź człowieka i zdarzenia.

20. O jedno się tylko staram, bym nie czynił nic takiego, na co nie pozwala
ustrój człowieka, albo tak, jak nie pozwala, albo na co w tej chwili nie
pozwala.

21. Wnet zapomnienie o wszystkim przyjdzie na cię! I wnet zapomnienie
wszystkich o tobie!

22. Jest właściwe człowiekowi miłować nawet tych, którzy błądzą. A dzieje
się to, gdy się rozważy, że są to pokrewni, a grzeszą wskutek
nieświadomości i wbrew chęci, i że wnet i ty, i on pomrzecie, a przede
wszystkim dlatego, że ci nic złego nie zrobił. Woli twej bowiem nie uczynił
gorszą, niż była przedtem.

23. Wszechnatura utworzyła z wszechtworzy-wa, jak z wosku, na przykład
konika. Stopiwszy go zaś, użyła jego tworzywa dla utworzenia drzewa, a
potem człowieczka. Potem na co innego. Każdy zaś z tych przedmiotów
trwa króciutko. A nie jest to straszne dla skrzynki dać się rozbić, jak nie
było- dać się zbić.

24. Oblicze gniewne jest całkiem sprzeczne z naturą. A gdy się to dzieje
często, to normalny wygląd zamiera albo wreszcie zanika zupełnie, tak że
w ogóle nie można go całkiem wskrzesić. Toteż staraj się zrozumieć, że
jest to nierozumne. Jeżeli bowiem zaginie w nas i uświadomienie sobie
błędu, to jakiż jeszcze powód życia?

25. Wszystko, co widzisz, wnet przemieni natura, która rządzi
wszechświatem, i utworzy co innego z tego tworzywa, a potem znów co
innego z tworzywa owych rzeczy, aby się wszechświat ciągle odmładzał.

26. Gdy cię ktoś czymś dotknie, zaraz rozważ, co ów człowiek uważa za
dobro i zło. A gdy sobie z tego zdasz sprawę, uczujesz litość nad nim i ani
nie będziesz czuł zdziwienia, ani gniewu. Zaiste bowiem i ty masz jeszcze
albo to samo, albo podobne zdanie co do dobra, co i on, a więc powinieneś
przebaczyć. A jeżeli już nie uważasz tego samego za dobro i zło, to tym
łatwiej zachowasz życzliwość wobec człowieka, który błądzi.

27. Nie zapatruj się na to, czego nie masz, jakbyś już miał. Ale z tego, co
masz, wybierz to, co najbardziej jest cenne, i pomyśl, z jakim byś trudem
się o to starał, gdyby go nie było. A uważaj, byś wskutek upodobania w tej
rzeczy nie przyzwyczaił się jej tak wysoko cenić, iżbyś miał doznać
niepokoju duszy, gdyby ci jej brakło.

28. Wejdź w siebie. Tę cechę ma wola rozumna, że czuje zadowolenie
wewnętrzne, gdy postępuje sprawiedliwie i przez to samo wolna jest od
niepokoju.

29. Nie daj roić wyobraźni. Uspokój popędy. Bądź panem teraźniejszości.
Poznaj, co się zdarza tobie i innym. Rozdziel i ogranicz każdy przedmiot na
przyczynę i tworzywo. Pomyśl o godzinie ostatniej. Błąd obcy pozostaw u
jego źródła.

30. Z uwagą natężoną słuchaj tego, co się mówi, a rozumem przenikaj to,
co się dzieje i co działa.

31. Ozdobą twą niech będzie prostota i skromność, i obojętność wobec
tego, co leży w pośrodku między dobrem i złem. Ukochaj ród ludzki. Idź za
bogiem. Mówi mędrzec: wszystko na świecie polega na mniemaniu. A inni:
naprawdę istnieją tylko atomy. Wystarczy jednak pamiętać o tym, że
wszystko jest takim, jak jest, na podstawie mniemania.

32. O śmierci: jest to rozpadnięcie się w pył, jeżeli przyjmiesz atomy. A
gdy przyjmiesz jedność, to nicość lub przemiana.

33. O bólu: jeżeli nie do zniesienia, to uprowadza nas z życia, a gdy
potrwa długo, to znośny. Umysł zachowuje swoją pogodę,
odgraniczywszy się od niego, i wola nie ponosi szkody. Członki zaś
dotknięte bólem niech co do niego objawią swe zdanie, jeżeli mogą.

34. O sławie: zbadaj ich umysł, jaki on jest, czego unika, a do czego dąży.
I o tym, że jak piasku ławice jedne na drugie naniesione zakrywają
poprzednie, tak i w życiu wypadki poprzednie wnet ulegają zaćmieniu
przez następne.

35. Z Platona: „Kto ma umysł zdolny do wzniosłego poglądu i wniknięcia
we wszechczas i wszechistnienie, czy sądzisz, że wysoko ceni życie
ludzkie?”- „To niemożliwe”- odpowiedział.- „A więc taki człowiek i śmierci
za nic strasznego nie będzie uważał?”- „Za nic.”

36. Z Antystenesa: „Królewska to rzecz- rozsypywać dobrodziejstwa, a
uszy mieć zamknięte.”

37. Szpetne jest, by twarz była umysłowi podległa i według jego rozkazu
układała się i stawała piękną, a by umysł nie układał się na swój rozkaz
własny i nie upiększał.

38. „Nie należy się gniewać na bieg wypadków. Nic ich to bowiem nie
obchodzi.”

39. „Obyś bogom nieśmiertelnym i nam dał powód do radości.”

40. „Z życia plon zbierać, jak z kłosu pełnego owoców, by jedno było, a
drugie ginęło.”

41. „A jeślim ja i dzieci me zostały zaniedbane przez bogów, to i to ma
swój powód.”

42. „Ze mną jest dobro i sprawiedliwość.”

43. Nie wylewaj łez razem z innymi, nie daj się porywać wzburzeniu.

44. Z Platona: „A ja bym mu zupełnie słusznie odpowiedział: Niedobrze
twierdzisz, człowiecze, sądząc, że mąż, o małej nawet wartości, powinien
zastanawiać się nad niebezpieczeństwem życia czy śmierci. Owszem, na to
tylko ma patrzeć, czy to, co czyni, czyni sprawiedliwie, czy
niesprawiedliwie, czy jest to czyn męża dobrego, czy złego.”

45. „Tak się ma sprawa, Ateńczycy, naprawdę. Tam, gdzie ktoś stanął sam
w tym mniemaniu, że jest najlepszy, albo przez zwierzchnika został
postawiony, tam ma- moim zdaniem- pozostać i stawić czoło
niebezpieczeństwu, a o niczym nie myśleć: ani o śmierci, ani o niczym
innym prócz hańby.”

46. „Zastanówże się, kochany, czy nie na czym innym polega szlachetność
i dobro niż na ocaleniu życia swego i innych. Na to bowiem, mianowicie na
życie krótsze czy dłuższe, nie powinien zważać prawdziwy mąż ani lgnąć
tchórzliwie do życia, lecz zostawić o nie troskę bogom i zaufać kobietom,
że nikt ujść nie może swego przeznaczenia, a potem powinien na to tylko
zważać, w jaki by też najlepszy sposób przeżyć ten czas, który mu do
przeżycia pozostaje.”

47. Badaj biegi gwiazd, jakbyś sam w nich brał udział. I ciągle rozważaj
wzajemne przemiany pierwiastków. Takie myśli oczyszczają z brudu życia
ziemskiego.

48. Pięknie powiedział Platon: „A kto mówi o ludziach, powinien popatrzeć
także na sprawy ziemskie, jakby skądeś z góry- na trzody, obozy, na
roboty polne, małżeństwa, rozwody, rodzenie się i śmierć, na zamęt
sądowy, pustkowia, na różnorakie ludy barbarzyńskie, obrzędy, pogrzeby i
zgromadzenia, na tę mieszaninę, na ten ład utworzony z przeciwieństw.”

49. Popatrz wstecz na przeszłość, na tak olbrzymie przemiany mocarstw.
Możesz i przyszłość przewidzieć. Będzie ona bowiem zupełnie taka sama
co do formy i nie będzie mogła uwolnić się od rytmu widocznego w
wypadkach teraźniejszych. Stąd też jest to wszystko jedno, czy bada się
życie ludzkie w przeciągu lat czterdziestu czy lat dziesiątek tysięcy. Bo co
więcej zobaczysz?

50. „A co z ziemi jest- do ziemi; co powstało z posiewu niebieskiego- ku
niebu na powrót odchodzi.” A oznacza to albo rozwiązanie splotów
atomowych, albo jakieś rozprószenie pierwiastków, czucia pozbawionych.

51. I to: „Potrawą i napojem, i lekiem cudownym- w bok kierując bieg
strumienia, by nie umrzeć.” „Wiatr wiejący z nieba musimy ścierpieć
wśród trudów bez narzekania.”

52. „Lepszy zapaśnik, ale nie uspołeczniony bardziej obywatel ani nie
skromniejszy, ani nie przyjmuje z większym poddaniem się losu, ani nie
jest bardziej względny na błędy bliźnich.”

53. Gdzie można wykonać coś w myśl rozumu wspólnego bogom i
ludziom, tam nic nie grozi. Tam bowiem, gdzie można osiągnąć pewną
korzyść działaniem, które prowadzi drogą prostą i pewną, a nie zbacza od
linii ustroju człowieka, tam nie można obawiać się szkody.

54. Wszędzie i zawsze jest w twej mocy z teraźniejszości czuć się
bogobojnie zadowolonym, w stosunku do ludzi współczesnych zachowywać
nakazy sprawiedliwości i ćwiczyć się w przenikaniu spostrzeżeń, by się co
rozumem nie sprawdzonego nie wdarło.

55. Nie patrz na wolę innych ludzi, ale patrz wprost tam, dokąd cię
prowadzi natura, i to wszech-natura przez wypadki twego życia, a twoja-
drogą twych obowiązków. Obowiązki zaś wypływają u każdego z jego
ustroju. Dla istot rozumnych zostały stworzone istoty inne, tak jak we
wszystkim zresztą to, co gorsze, dla tego, co lepsze, a istoty rozumne dla
siebie nawzajem. Cechą więc przewodnią ustroju człowieczego jest
dążność do życia społecznego, drugą zaś zdolność oporu wobec podniet
zmysłowych. Właściwością jest bowiem działania umysłu i rozumu to, że
ono samo w sobie się zamyka, a nigdy nie ulega ani działaniu zmysłów,
ani popędów. Te dwa bowiem rodzaje mają w sobie pierwiastek zwierzęcy.
A działanie rozumne chce iść przodem i nie dać się im pokonać. I słusznie,
bo z natury swej wszystkim innym się posługuje. Trzecią zaś cechą ustroju
rozumnego jest nieskwapliwość do sądzenia i niepodleganie złudzie. Wola
więc, uzbrojona w to, niech dąży naprzód, a osiągnie swe cele.

56. Przypuść, żeś już umarł i życie dotychczasowe ukończył. Resztę życia,
pozostałego ci jako nadmiar, powinieneś przeżyć zgodnie z prawami
natury.

57. Jedynie to kochać, co nam się zdarza i co jest z nami sprzężone. Bo
cóżby ci bardziej dogadzało?

58. W każdej przygodzie miej przed oczyma tych, których to samo
spotkało, a którzy potem narzekali, jęczeli i żalili się. Gdzież są oni teraz!
Nigdzie. Dlaczegóż więc i ty chcesz w sposób podobny postępować? A nie
pozostawić obcych błądzeń tym, którzy je wywołują i im ulegają? A sobie
postawić za zadanie, jakby z tego skorzystać? Będziesz mógł bowiem
wielką odnieść korzyść i będziesz miał doświadczenie. Tylko uważnie
postępuj i chciej być dla siebie pięknym we wszystkim, co czynisz, a
pamiętaj o tym także, że nieobojętny jest rodzaj twej pracy.

59. Szukaj w swym wnętrzu. Tam jest źródło dobra, zawsze zdolne do
nowego wytrysku, byłeś je stale odgrzebywał.

60. I ciało powinno mieć swą stałą postawę, a nie rzucać się niespokojnie,
ani w ruchu, ani w spoczynku. Jak bowiem w twarzy odbija się umysł i
uwydatnia na niej równowagę i przyzwoitość, tak tego wymagać można
także od całego ciała. Ale tego wszystkiego należy przestrzegać w sposób
niewyszukany.

61. Sztuka życia ma większe podobieństwo z atletyką niż z tańcem, bo
trzeba być w pogotowiu i stać bez trwogi wobec wypadków, nawet
nieprzewidzianych.

62. Badaj zawsze, co za jedni są ci, którymi chcesz się świadczyć, i jakie
mają wole. Znając bowiem źródła ich sądów i dążeń, ani nie będziesz czuł
gniewu do nich, bo winy popełniają wbrew swej chęci, ani nie będziesz
czuł potrzeby ich pochwały.

63. Dusza- jak mówią- z niechęcią oddala się od prawdy. Tak samo więc i
od sprawiedliwości, i roztropności, i życzliwości, i wszelkiej podobnej
cnoty. Niezbędne zaś jest mieć to zawsze w pamięci. Będziesz bowiem
łagodniejszy wobec wszystkich.

64. Gdy cię dotknie jakikolwiek ból, pamiętaj o tym, że nie ma w nim nic
hańbiącego i że nie osłabia ducha, który tobą kieruje. Nie wyrządza mu
bowiem szkody ani w tej jego właściwości, że jest obdarzony zdolnością
rozumowania, ani w tej, że ma dążności społeczne. A gdy cię ból dotknie,
niech cię zawsze umocni zdanie Epikura, że nie jest on ani niemożliwy do
zniesienia, ani wieczny, o ile sobie przypomnisz, że wszystko jest
ograniczone, i o ile go twa wyobraźnia nie powiększy. I o tym pamiętaj, że
wiele przykrości, które są tym samym, co ból, przecież uchodzi naszej
uwagi, tak że nie czujemy, że są przykre, na przykład bezsenność,
gorączka, brak apetytu. Gdyby ci się więc co z tego wydało przykre,
powiedz sobie, że ulegasz bólowi.

65. Bacz, byś nie postępował tak wobec ludzi nie mających uczuć ludzkich,
jak ludzie nie mający uczuć ludzkich wobec ludzi.

66. Skąd mamy tę pewność, że Telauges szlachetnością charakteru nie
przewyższał Sokratesa? Nie jest bowiem powodem dostatecznym to, że
Sokrates zmarł chlubniej i że z większą bystrością toczył rozmowy z
sofistami lub że z większą wytrwałością noce pod gołym niebem
przepędzał, lub że, gdy mu rozkazano przyprowadzić Salamińczyka,
uważał za rzecz szlachetniejszą nie usłuchać rozkazu, lub że nadęty
chodził sobie po ulicy, co by mogło najbardziej zastanawiać, gdyby było
prawdziwe. Ale to należy uwzględnić, jakimi zaletami obdarzoną duszę
miał Sokrates: czy wystarczało mu to, że postępuje z ludźmi
sprawiedliwie, a wobec bogów pobożność okazuje w ten sposób, że się nie
unosi gniewem na widok przestępstwa ani nie żyje w służbie
nieświadomości i że losu, który mu w całości wymierzono, nie przyjmuje
jakoby coś wrogiego, i że nie dźwiga go jako coś nie do zniesienia, i że
jego umysł nie odczuwa zachcianek ciała.

67. Natura nie związała ciebie tak silnie z masą materii, byś nie mógł się
starać o odgraniczenie się od niej, a spełniania obowiązku nie mógł
uczynić zawisłym od samego siebie. Zdarza się bowiem, że ktoś jest
mężem boskim, a nie zostaje przez nikogo zauważony. O tym zawsze
pamiętaj. I o tym pamiętaj, że szczęście życia zawisło od malutkiej liczby
warunków. A gdyś stracił nadzieję zostania dialek-tykiem i przyrodnikiem,
niech cię to nie skłania do zaniechania postanowienia, że będziesz wolny i
skromny, i obywatelskim duchem przejęty, i bogu posłuszny.

68. Można bez przymusu żyć w największym spokoju ducha, chociażby
wszyscy krzyczeli, co się im zachce, i chociażby dzikie zwierzęta
rozszarpywały te członeczki otaczającej cię oto powłoki. Cóż bowiem
stanowi przeszkodę, aby wśród tego wszystkiego umysł twój nie utrzymał
się spokojnym i zdolnym do wydania trafnego sądu o tym, co cię spotyka,
i gotowym do skorzystania z materiału nadarzonego? A więc, że sąd w ten
sposób przemawia do zdarzenia: tym jesteś w swej istocie, chociaż czym
innym się wydajesz w mniemaniu. A zdolność duszy do zużytkowania
zdarzenia tak przemawia do zdarzenia: ciebiem szukała. Zawsze bowiem
w bezpośredniej teraźniejszości szukani tworzywa do uprawiania cnoty
rozumnej i obywatelskiej i w ogóle sztuki ludzkiej albo boskiej. Wszelkie
bowiem zdarzenie jest całkiem zwyczajne dla boga lub człowieka. I nie jest
ani nowe, ani do zniesienia trudne: owszem, znane i łatwe.

69. Jest to cechą charakteru doskonałego, że przeżywa dzień każdy jako
ostatni i ani niczym się nie trwoży, ani w działaniu nie słabnie, ani nie jest
obłudny.

70. Bogowie- nieśmiertelni- nie czują niezadowolenia, że będą musieli
przez wieczność tak ogromną ciągle znosić tylu tak złych ludzi. Owszem,
otaczają ich zewsząd swą opieką. A ciebie, który wnet masz przestać
istnieć, to nuży, chociaż w dodatku sani jesteś jednym z grzeszników.

71. Śmieszne to, że nie usuwamy się przed grzechem własnym, co
możliwe, a usuwamy się przed obcym, co niemożliwe.

72. Co myśl rozumna i duchem obywatelskim przejęta nie uważa ani za
rozumne, ani obywatelskie, to słusznie ocenia jako rzecz siebie niegodną.

73. Jeżeliś zrobił co dobrego, a inny tego dobrodziejstwa doświadczył, po
cóż- podobny do głupca- szukasz poza tym czegoś trzeciego, a to albo
sławy dobroczyńcy, albo wzajemności?

74. Nikt nie czuje trudu, gdy korzyść jaką odnosi. A korzyścią jest
działalność zgodna z nakazem natury. Nie odczuwaj więc trudu, odnosząc
korzyść z tego, czym innym korzyść przynosisz.

75. Wszechnatura przystąpiła do stworzenia świata. Dzisiaj więc albo
wszelkie zdarzenie wydarza się jako skutek, albo nie ma podstawy
rozumnej i ten cel najważniejszy, ku któremu wysiłek swój skierowuje
wola świata. Uprzytomnienie tej prawdy napełni cię w wielu wypadkach
pogodą ducha.

KSIĘGA ÓSMA

1. l to przyczynia się do usunięcia próżności, że nie możesz już o sobie
powiedzieć, jakoby ś przeżył całe życie, a nawet od wieku młodzieńczego,
jako filozof. Ale i innym wielu, i tobie samemu jasne jest, żeś był daleki od
filozofii. Nie jesteś więc w porządku, tak że niełatwo ci już uzyskać sławę
filozofa. I stanowisko twoje stoi z tym w sprzeczności. Jeżeliś więc doszedł
do prawdziwego poznania, w czym tkwi sedno sprawy, nie dbaj o to, co o
tobie mówić będą, a niech ci wystarczy to, że resztę życia przeżyjesz
zgodnie z wolą swej natury. Zastanów się więc nad tym, czego ona
pragnie, i niech cię nic innego nie wabi. Doświadczyłeś bowiem, jakeś
błądził tu i tam, a nigdzieś nie znalazł dobra życiowego. Ani w
syllogizmach, ani w bogactwie, ani w sławie, ani w użyciu zmysłowym-
nigdzie! Na czymże ono polega? Na działaniu zgodnym z tym, czego żąda
natura człowiecza. A jak do tego dojdziesz? Mając stałe zasady, z których
płyną dążenia i czyny. A co za zasady? Zasady co do istoty dobra i zła,
przekonanie, że nic nie jest dobre dla człowieka, co go nie robi
sprawiedliwym, rozsądnym, dzielnym, wolnym, a nic złe, co nie stwarza
cech sprzecznych z wymienionymi.

2. Cokolwiek robisz, zada] sobie pytanie: w jakim stosunku pozostaje to
do mnie? Czy nie będę tego żałował? Wnet umrę, a wszystko mi będzie
obojętne. Czegóż więcej pragnę, jeżeli to, co robię, jest zgodne z
obowiązkiem istoty rozumnej i uspołecznionej, i z bóstwem mającej prawa
równe?

3. Czym jest Aleksander, Gajus i Pompejusz wobec Diogenesa, Heraklita i
Sokratesa? Ci znali istotę rzeczy i ich przyczyny, i tworzywo, a wola ich
była zawsze taka sama. A tam wzgląd na jakie rzeczy, a zależność od
jakich!

4. A choćbyś pękł, nie zmieni się postępowanie ludzi.

5. Przede wszystkim nie trać spokoju: wszystko bowiem dzieje się zgodnie
z wszechnaturą. Wnet sam nigdzie nie będziesz istniał, tak jak Hadrian i
August. Następnie z rozwagą przypatrz się tej sprawie, a wspomniawszy
na to, żeś powinien być człowiekiem dobrym, i uświadomiwszy sobie to,
czego od ciebie żąda natura człowieka, czyń to bez wahania i głoś, że ci
się to wydaje zupełnie sprawiedliwe. Byle dobrotliwie, skromnie i bez
obłudy.

6. Wszechnatury czynność na tym polega, że co jest tu, przestawia tam,
przemienia, stąd unosi, a tam zanosi. Wszystko polega na zmianie układu.
Tak, że nie ma obawy, by stało się co nowego. Wszystko zwykłe. Ale i
rozdział jest słuszny.

7. Wszelkie stworzenie czuje zadowolenie wewnętrzne, gdy idzie drogą
dobrą. Stworzenie zaś rozumne wtedy idzie drogą dobrą, gdy w swych
wyobrażeniach nie ma poczucia fałszu i niejasności, gdy kieruje swe
dążenia jedynie ku wspólnemu dobru, a w swych pragnieniach i wstrętach
ogranicza się do tego, co tylko od niego samego zależy, i gdy chętnie się
zgodzi na to, co mu wszech-natura wydziela. Jest przecież jej cząstką, jak
natura liścia- natury rośliny. Z tą tylko różnicą, że natura liścia jest
cząstką natury nieczułej i nierozumnej, i zdolnej do ujarzmienia, a natura
człowiecza jest częścią natury nieujarzmialnej i rozumnej, i sprawiedliwej.
Boć wszystkim równych i stosownie do ich wartości udziela cząstek czasu,
materii, przyczyny, energii i przygód. Ale uważaj tylko nie na to, czy
znajdziesz we wszystkim jeden szczegół równy drugiemu, ale czy razem
wszystkie szczegóły w życiu jednego są równe całości życia drugiego
człowieka.

8. Czytać nie można. Ale można powstrzymywać gwałty, ale można
gardzić rozkoszami i bólami, ale można być wyższym nad pragnienie
marnej sławy, nie gniewać się na nieczułych i niewdzięcznych, owszem,
można i opieką ich otaczać.

9. Niech odtąd nikt nie słyszy z ust twoich żalów na życie dworskie ani ty
sam na swoje.

10. Żal jest jakoby naganą siebie samego, że zaniedbało się jakiejś rzeczy
pożytecznej. Dobro zaś jest ze swej istoty pożyteczne i starać się o nie
powinien mąż zacny i dobry. A mąż zacny i dobry nigdy nie żałowałby,
gdyby zaniedbał jakiejś rozkoszy. Nie jest więc rozkosz ani pożyteczna, ani
dobra.

11. Czym jest to samo w sobie, we właściwym sobie ustroju? Jaka jest
jego istota i materia? Jaka w nim tkwi siła przyczynowa? Jaka jego rola w
świecie? Jak długo trwa?

12. Jeśli budzisz się ze snu niechętnie, przypomnij sobie, że jest zgodne z
twym ustrojem i z naturą ludzką pracować dla pożytku społecznego, a sen
masz wspólny i ze stworzeniami rozumem nie obdarzonymi. Co zaś jest
zgodne z czyjąś naturą, to mu jest zwyklejsze i bardziej z nim zrosłe, a
wreszcie i milsze.

13. Zawsze i przy każdym- o ile to możliwe- spostrzeżeniu badaj je pod
względem przyrodniczym, uczuciowym i logicznym.

14. Z kimkolwiek spotkasz się, zadaj sobie z góry pytanie: jakie są też
jego zasady co do dobra i zła? Jeżeli bowiem ma takie a takie, a nie inne
zasady co do rozkoszy i bólu, i co do rzeczy, które je tworzą, co do sławy,
hańby, śmierci, życia, nie wyda mi się ani dziwnym, ani niespodziewanym,
jeżeli postąpi tak, a nie inaczej. A będę pamiętał o tym, że on jest
zmuszony postępować tak, a nie inaczej.

15. Pamiętaj, że jak nie uchodzi dziwić się temu, że figa rodzi figi, tak
samo, że wszechświat przynosi to, co przynosi. I lekarzowi, i sternikowi
nie uchodzi dziwić się, że ktoś zachorował na gorączkę lub że zadął wiatr
przeciwny.

16. Pamiętaj, że jest cechą wolności zarówno zmienić zdanie, jak pójść za
zdaniem człowieka prowadzącego na drogę prostą. Twoją bowiem
pozostaje własnością działanie w myśl twego własnego popędu i sądu, a
wreszcie dochodzące do skutku według twego własnego rozumu.

17. Jeżeli to od ciebie zawisło, dlaczego to robisz? Jeżeli od kogo innego,
dlaczego się gniewasz? Czy bowiem od atomów, czy od bogów, w obu
wypadkach równa się gniew obłąkaniu. Na nikogo nie należy się gniewać.
Jeżeli bowiem możesz, to go popraw. A jeżeli tego nie możesz, to popraw
jego czyn. A jeżeli i tego nie możesz, cóż ci pomoże zagniewanie się? Nic
nie należy czynić bezcelowo.

18. To, co umarło, nie wychodzi poza obręb świata. Jeżeli w nim
pozostaje, to i zmienia się w nim, i rozkłada na pierwiastki, które są
pierwiastkami i świata, i twoimi. A i one zmieniają się, a nie jęczą.

19. Wszystko zrodziło się w jakimś celu. I koń, i winna latorośl. Dlaczegoż
się dziwisz? I słońce powie: urodziłom się dla pewnej pracy. I inni bogowie
to samo. A ty na co? Na rozkosze? Rozważ, czy rozsądek to zniesie?

20. Natura każdą rzecz nastawia, i to nie mniej ze względu na jej koniec,
jak na początek i trwanie, podobnie jak ten, kto rzuca piłkę. Co za dobro
ma piłka rzucona w górę? A spadająca w dół lub spadła nawet- jaką
szkodę? Jakie dobro ma bańka mydlana wtedy, gdy się trzyma razem, a
jaką stratę, gdy się rozpuści? To samo i o lampie.

21. Przenicuj i popatrz, jakie ono jest, jakim staje się w starości, w
chorobie, w rozpadzie. Krótkie jest życie i chwalcy, i chwalonego, i tego,
który wspomina, i tego, którego wspominają. W dodatku dzieje się to w
kąciku tej strefy, a ani tu nawet nie wszyscy tworzą chór zgodny, a nawet
i ten sam człowiek z sobą samym. A ziemia cała to punkt!

22. Skieruj swą uwagę albo na przedmiot, albo na jego czynności, albo na
zasadę, albo na to, co znaczy. Słusznie cię to spotyka. Wolisz bowiem
jutro stać się dobrym niż dzisiaj nim być.

23. Jeżeli coś czynię, czynię, uwzględniając dobro ludzi. Jeżeli mi się coś
zdarza, przyjmuję to z myślą o bogach i wszechźródle, z którego wszystkie
płyną zdarzenia, ściśle z sobą związane.

24. Czym ci się zdaje kąpiel, oliwa, pot, brud, woda zepsuta, zgnilizna,
tym i każda cząstka życia i przedmiot każdy.

25. Lucylla Werusa, potem Lucylla. Sekunda Maksyma, potem Sekunda.
Epitynchan Diotymosa, potem Epitynchan. Faustynę Antonin, potem
Antonin. I tak dalej. Celer Hadriana, potem Celer. A ci bystrzy i przyszłości
świadomi, i pyszni- gdzież są? Z bystrych na przykład Charaks i Demetrios
platończyk, i Eudajmon, i inni podobni? Wszystko jednodniowe, dawno w
grobie. O innych pamięć ani chwili nie przetrwała. Inni stali się postaciami
z bajki. A o innych i bajka już nie mówi. O tym więc pamiętaj, że albo
materia, z której się składasz, będzie musiała w pył się obrócić, albo duch
twój zgaśnie, albo zmieni miejsce i gdzie indziej będzie przeniesiony.

26. Cieszy się człowiek, gdy czyni to, co jest właściwe człowiekowi.
Właściwe mu zaś jest: być życzliwym dla tych, którzy z jednego z nim są
plemienia, gardzić podnietami zmysłowymi, odgraniczać ściśle
wyobrażenia niezłudne, badać wszechnaturę i jej dzieła.

27. Trzy stosunki: jeden do naczynia, które cię otacza, drugi do boskiej
przyczyny, z której płynie wszystko dla wszystkich, trzeci do
współżyjących.

28. Ból jest złem albo dla ciała- niechże więc ono to objawi- albo dla
duszy. Dusza zaiste może zachować spokój sobie właściwy i pogodę i nie
osądzać tego jako zło. Wszelki bowiem sąd i popęd, i dążenie, i wstręt
mają swe źródło wewnątrz nas, a żadne zło nie ma tam wstępu.

29. Uwolnij się od niepokojących myśli, tak sobie zawsze mówiąc: ode
mnie to teraz zależy, aby w tej oto duszy nie przebywała złość, ani żądza,
ani żaden w ogóle niepokój, lecz abym widział wszystko tak, jak jest, i
używał poszczególnych rzeczy podług ich wartości. Pamiętaj o tej mocy
danej ci przez naturę!

30. Przemawiać należy i w senacie, i do każdego człowieka skromnie i
niezbyt dobitnie; wyrażać się po prostu.

31. Dwór Augusta, żona, córka, wnuki, pasierby, siostra, Agryppa, krewni,
dworzanie, przyjaciele, Arejos, Mecenas, lekarze, ofiarnicy, cały dwór- w
grobie. Potem przypomnij sobie inne katastrofy, już nie śmierć
poszczególnych ludzi, lecz np. Pompei, i ten napis na grobowcach: „ostatni
z rodu”. Pomyśl, jak to ich przodkowie całą siłą starali się o pozostawienie
spadkobiercy. A potem, że jeden musiał być ostatnim. Znowu tu śmierć
całego rodu.

32. Powinieneś układać życie z poszczególnych czynności. A jeżeli każda
osiąga- ile to jest możliwe- swój cel, poprzestań na tym. A nikt nie może ci
przeszkodzić, aby tego nie spełniała.- Ale jeżeli natrafię na jakąś
przeszkodę zewnętrzną?
– Nie natrafisz na taką, która by ci uniemożliwiła postępować
sprawiedliwie, roztropnie i rozważnie.
– A jeżeli inna jakaś stanie na zawadzie w działaniu przeszkoda?- To gdy
przyjmiesz tę przeszkodę, chociaż jest przeszkodą, z miłosną pogodą, a
rozumnie przejdziesz ku temu, co jest możliwe, natychmiast inny czyn
stanie w miejscu tamtego, czyn, który dostosuje się do wyżej
wymienionego układu życia.

33. Skromnie przyjmować, spokojnie tracić.

34. Jeżeliś widział kiedy rękę odciętą albo nogę, albo głowę odciętą, leżącą
gdzieś tam z dala od reszty ciała, to w takim położeniu stawia sam siebie
człowiek- o ile to od niego zawisło- który nie godzi się na to, co go spotyka
w życiu, odosabnia się albo popełnia czyn jakiś niespołeczny. Jakbyś się
sam oderwał od jedności nakazanej przez naturę! Jako członek jej bowiem
urodziłeś się, a teraz sam siebie odrąbałeś. Ale w tym wypadku
podziwienia godną jest ta okoliczność, że możesz znowu sam siebie z nią
zjednoczyć. Żadnemu innemu członkowi nie udzielił bóg tej możności
ponownego zjednoczenia po oddzieleniu i odcięciu. A rozważ dobroć, którą
uczcił człowieka! Od niego bowiem uczynił zawisłym, by się od całości nie
odrywał już od początku, i dał mu nawet po oderwaniu się możność
ponownego zjednoczenia i zespolenia, i ponownego zajęcia miejsca
członka.

35. Jak inne zdolności każda istota rozumna otrzymała od wszechnatury,
tak i następującą: jak ona wszystko, co jej staje w drodze i przeszkadza,
zmienia co do kierunku i przetwarza w ogniwo przeznaczenia, i stwarza z
tego cząstkę siebie samej, tak i stworzenie rozumne ma zdolność
utworzenia z wszelkiej przeszkody tworzywa swej działalności i użycia jej
w celu, do którego zdąża.

36. Niech cię myśl o całości życia nie trapi! Nie uprzytamniaj sobie, jakie
cię i ile przykrości prawdopodobnie nawiedzi! Ale przy każdej przykrości,
która cię spotyka, zadaj sobie pytanie: co w tym wypadku niemożliwe jest
do zniesienia i przetrwania? A zarumienisz się ze wstydu, gdybyś się do
tego przyznał. Następnie przypomnij sobie, że nie gnębi ciebie ani
przyszłość, ani przeszłość, ale zawsze teraźniejszość. A jej ciężar
zmniejszy się, gdy ją w samej sobie zamkniesz, a umysł swój skarcisz, że
nie masz siły zniesienia takiej oto drobnostki.

37. Czy siedzi jeszcze teraz nad grobem Werusa Pantea lub Pergamus? A
nad grobem Hadriana Chabrias lub Diotymos? Śmieszne zapytanie. No! A
gdyby siedzieli, czy tamci by to czuli? A gdyby czuli, czy sprawiałoby im to
przyjemność? A gdyby im to sprawiało przyjemność, czy ci mają być
nieśmiertelni? Czyż nie było ich przeznaczeniem najpierw stać się
staruszkami i starcami, a potem umrzeć? Po ich więc śmierci cóżby się
stać miało z tamtymi? Wszystko to jest smród i zgnilizna w worku ciała.

38. Jeżeli umiesz ostro patrzeć, to patrz, mówią, i sądź z największą
mądrością.

39. W ustroju istoty rozumnej nie widzę cnoty sprzecznej ze
sprawiedliwością. A sprzeczną z rozkoszą- widzę: powściągliwość.

40. Gdy stłumisz sąd swój o tym, co ci- według twego mniemania- sprawia
przykrość, sam uczujesz wnet zupełne bezpieczeństwo.- Co za sam?
– Rozsądek.- Ależ nie jestem rozsądkiem.
– Niech będzie i tak. To rozsądek twój niech sam sobie nie sprawia
przykrości. A jeżeli co innego w tobie czuje się dotknięte, niechże ono o
sobie sąd wyda.

41. Co hamuje odczuwanie zmysłowe, jest złe dla natury zwierzęcej. Co
hamuje popęd, jest również złe dla natury zwierzęcej. Są zaś zaiste i inne
przeszkody hamujące rozwój organizmu roślinnego. Te są dla niego złe.
Tak samo więc i to, co hamuje rozsądek, jest złe dla natury obdarzonej
rozumem. Wszystkie te uwagi tedy do ciebie samego zastosuj. Gdy
przykrość lub przyjemność cię dotyka, zmiarkuje to czucie zmysłowe.
Natrafiłeś na przeszkodę w dążeniu? Jeżeli bez rozwagi dążysz, to to już
jest złe dla ciebie, jako dla istoty obdarzonej rozumem. Jeżeli zaś
zachowujesz rozsądek, to nie ponosisz żadnej szkody ani żadnej nie
ulegasz przeszkodzie. Żadna bowiem przeszkoda nie zwykła zagrażać
temu, co leży w zakresie rozsądku. Nie spali go bowiem ogień ani zrani
żelazo, ani tyran nie zaszkodzi, ani obelga, ani nic innego. „Kula jest
zawsze okrągła.”

42. Nie zasługuję na to, bym sam sobie wyrządzał przykrość, bo i nigdy
nikomu innemu dobrowolnie nie wyrządziłem przykrości.

43. Jednego cieszy to, drugiego owo. A mnie cieszy, jeżeli marn wolę
dobrą, tak że nie odwraca się z niechęcią od żadnego człowieka ani od
tego, co ludzi spotykać zwykło, ale patrzy na wszystko życzliwym okiem i
przyjmuje, i korzysta z wszystkiego stosownie do jego wartości.

44. Nuże! Teraźniejszość poświęć samemu sobie. Ci, którzy raczej dążą do
sławy pośmiertnej, nie myślą o tym, że owi potomkowie będą, choć inni,
ale tacy sami jak ci, na których dzisiaj się żalą. Boć i owi śmiertelni. A cóż
cię to w ogóle obchodzi, czy owi rozbrzmiewać będą takimi czy owakimi
głosami o tobie albo czy taki czy owaki sąd o tobie mieć będą?

45. Chwyć mię i rzuć, dokąd chcesz. I tam bowiem mieć będę swego
demona życzliwego, to jest zadowolonego, byle odczuwał i działał zgodnie
z właściwym sobie ustrojem. Czyż ta sprawa zasługuje na to, by z jej
powodu dusza ma czuła niepokój i traciła na swej wartości, upadała,
tęskniła, zanurzała się i trwożyła? A znajdzieszże, co by warte było tego?

46. Nie może się człowiekowi przygodzie nic, co nie jest ludzką przygodą.
A wołu, co nie jest losem wołu, a winnej latorośli, co nie jest losem winnej
latorośli, a kamieniowi, co nie jest właściwe kamieniowi. Jeżeli więc
każdego spotyka to, co jest zwykłe i naturalne, czemużbyś miał się czuć
niezadowolonym? Wszakże wszechnatura nie przynosi ci nic niemożliwego
do zniesienia.

47. Jeżeli cię trapi coś zewnętrznego, to nie to ci dolega, ale twój własny
sąd o tym. A ten zmienić- już jest w twej mocy. Jeżeli ci zaś przykrość
sprawia jeden ze stanów twego własnego usposobienia, to któż ci
wzbrania myśl twoją sprostować? Podobnie, gdybyś się czuł strapionym,
że nie możesz okazać swej działalności w sposób, który ci się zdaje
rozumny, to czemuż się trapisz, a nie zabierzesz do pracy?- Ale silniejsza
nade mnie przeszkoda uniemożliwia mi to.- O to się nie trap, nie w tobie
bowiem powód, że nie pracujesz.- Ależ życie nie przedstawia dla mnie
wartości, gdy w tym kierunku nie będę pracował.- Opuść więc życie z tą
pogodą ducha, z jaką umiera człowiek czynny, przy tym życzliwie patrzący
na przeszkody.

48. Pamiętaj, że wola staje się nieprzezwyciężal-na, gdy skupiwszy się w
sobie, czuje dostateczne zadowolenie z siebie, że nie czyni, czego nie
chce, a to nawet i wtedy, gdy bez rozwagi się czemuś sprzeciwia. A cóż
dopiero, gdy rozumnie i rozważnie sąd swój o czymś wyda! Dlatego
niezdobytą warownię przedstawia dusza wolna od namiętności. Nie ma
bowiem człowiek żadnego silniejszego schronienia, dokąd uciekłszy, byłby
na przyszłość niezdobyty. Kto tego nie pojął, jest nieświadomy. A kto
pojął, a tam się nie schroni- nieszczęśliwy.

49. Sam od siebie nic nie dodawaj do tego, co ci zwiastują nadarzające się
spostrzeżenia. Doniesiono ci, że pewien człowiek źle mówi o tobie. Tak, ale
przecież nie doniesiono ci, żeś ty to odczuł jako przykrość. Widzę, że
dziecko jest chore. Tak, ale nie widzę, że choroba jest groźna. Pozostań
więc na zawsze przy pierwszych spostrzeżeniach, sam nic od siebie nie
dodawaj, a nic ci się nie stanie złego. A raczej dodawaj, ale jako człowiek
rozumiejący do głębi to, co się w świecie nadarza.

50. Ogórek gorzki- to go rzuć. Ciernie na drodze- to się usuń. Wystarczy
to. A nie dodaj: po co to w świecie? Bo wyśmiałby cię przyrodnik, tak jak
wyśmiałby cię stolarz lub szewc, gdybyś im czynił wymówki, że widzisz w
pracowni wióry i odcinki ich wytworów. A przecież oni mają gdzie je
wyrzucić. A wszechnatura nie ma takiego miejsca poza sobą. Ale to dziwne
w tej jej sztuce, że sama się w sobie ogranicza, a wszystko, co wewnątrz
niej zdaje się psuć, starzeć i nie przedstawiać żadnego pożytku,
przemienia w siebie samą i stwarza z tego właśnie inne rzeczy nowe. A nie
czuje potrzeby żadnego materiału z zewnątrz ani miejsca, dokądby
odrzucała to, co zbyt zepsute. Wystarcza więc jej i miejsce, które do niej
należy, i tworzywo, które jest jej własnością, i sztuka jej właściwa.

51. W pracach nie być niedbałym, a w rozmowie nie przelatywać z
przedmiotu na przedmiot ani w wyobrażeniach nie błąkać się, ani w duszy
nie być raz na zawsze zasklepionym, ani nie wpadać w zamęt, ani w życiu
nie czuć braku czasu wolnego.
Zabijają, szarpią w kawały, ścigają przekleństwami. A cóż to ma za
związek ze spokojem duszy, jej rozumem, roztropnością,
sprawiedliwością? Tak jakby kto stanął przy źródle przejrzystym i słodkim i
złorzeczył mu. A ono nie przestanie tryskać napojem. A choćby weń
wrzucił błoto lub kał, to ono je wnet w drobiny rozdrobi, a spłucze i
zupełnie się nie zmąci. A jak posiądziesz owo źródło nie wysychające? Gdy
każdego czasu będziesz się pilnował, byś był wolny, a zarazem dobry i
prosty, i skromny.

52. Kto nie wie, czym jest wszechświat, ten nie wie, gdzie on jest. A kto
nie zna celu swego istnienia, nie wie, ani kim jest sam, ani czym jest
świat. A kto nie zna jednej z tych dwu rzeczy, to i nie może powiedzieć, po
co on sam się urodził. Jakże ci się więc przedstawia człowiek, który dba o
pochwałę lub lęka się nagany ludzi nie wiedzących, ani gdzie są, ani kim
są?

53. Czy pożądasz pochwały człowieka, który w jednej godzinie trzy razy
sam siebie przeklina? Czy chcesz podobać się człowiekowi, który sam
sobie się nie podoba? A podobaż się sobie człowiek, który żałuje
wszystkich swych nieomal czynów?

54. Powinno się nie tylko współoddychać powietrzem otaczającym, ale i
współrozumnym być z rozumem, który wszystko przenika. Moc bowiem
rozumna nie mniej rozlana jest we wszystkim i przenika każdego, kto ją
umie do siebie wciągnąć, jak powietrze tego, kto umie oddychać.

55. Zło, pojęte ogólnie, nie wyrządza zupełnie szkody wszechświatu, a
poszczególnie nie wyrządza zupełnie szkody bliźniemu. Szkodliwe jest
jedynie dla tego, kto ma moc sobie udzieloną oswobodzenia się od niego,
skoro tylko zechce.

56. Postanowieniu memu jest postanowienie bliźniego na równi obojętne
jak jego dech i ciało. Bo chociaż przede wszystkim dla siebieśmy się
nawzajem zrodzili, przecież wola każdego z nas ma własny zakres władzy.
W przeciwnym razie występek bliźniego byłby występkiem moim. A tego
bóg nie chciał, by w mocy innego człowieka było unieszczęśliwianie mnie.

57. Słońce zdaje się być rozlane, wszędzie też jest rozlane, a przecież nie
wylało się do cna. To bowiem rozlanie jest jego promieniowaniem. Jego
straty świetlne zwą się „promieniami” od „promienieć”. Jakie zaś są cechy
promienia, możesz zobaczyć, gdy światło słoneczne będziesz obserwował
wpadające przez jakąś szparę do pokoju ciemnego. Podąża ono bowiem w
kierunku prostym i niby opiera się o napotkane ciało stałe, które go
powstrzymuje od wejścia w tamto powietrze. Tu staje i ani nie ześlizguje
się, ani nie pada. Taki musi być też rozlew i wylew umysłu, nie wylew
zupełny, ale promieniowanie, które wobec napotkanych przeszkód nie
zachowuje się ani gwałtownie, ani hałaśliwie, ale i nie cofa się, owszem,
staje i oświeca to, co je przyjmuje. A co go nie przepuszcza, samo się
pozbawia jasności.

58. Kto się boi śmierci, boi się albo braku odczuwania, albo zmiany
odczuwania. Jeżeli jednak nie będzie w ogóle odczuwał, to nie będzie
odczuwał i żadnego nieszczęścia. A jeżeli inaczej-będzie odczuwał, to
będzie innym stworzeniem, ale żyć nie przestanie.

59. Ludzie istnieją dla siebie wzajemnie. Albo ich więc pouczaj, albo znoś.

60. Inny jest bieg strzały, inny umysłu. Umysł mianowicie zdąża wprost
nie mniej ku celowi nawet wtedy, gdy przeszkodę ostrożnie omija lub jej
rozważaniem się bawi.

61. Wnikaj w wolę każdego człowieka. Ale pozwól i każdemu innemu
wniknąć w wolę twoją własną.

KSIĘGA DZIEWIĄTA

1. Kto popełnia nieprawość, jest bezbożny. Skoro bowiem wszechnatura
stworzyła istoty rozumne dla wzajemnej korzyści, by sobie nawzajem
stosownie do potrzeby pomagały, a nigdy nie szkodziły, jasne jest, że ten,
kto działa wbrew jej zamiarowi, występuje przeciw temu
najczcigodniejszemu bóstwu. I kłamca grzeszy przeciw temuż bóstwu.
Wszechnatura bowiem jest naturą rzeczywistości, a rzeczywistość jest
związana z całą teraźniejszością stosunkiem przyjaznym. Prócz tego
nazywa się ona prawdą, jest też przyczyną wszelkiej prawdy. Świadomy
więc kłamca występuje przeciw bóstwu o tyle, że oszukując popełnia
nieprawość. A nieświadomy- o tyle, że postępuje wbrew woli wszechnatury
i burzy jej porządek, wypowiadając walkę naturze wszechświata. Ale i
przeciw sobie występuje ten, kogo pociągają rzeczy sprzeczne z prawdą.
Otrzymał był bowiem od wszechnatury uzdolnienie tego rodzaju, że przez
zaniedbanie rozwinięcia go nie jest teraz zdolny odróżnić kłamstwa od
prawdy. A i ten, kto się ubiega za rozkoszami jako za dobrem, a unika
przykrości jako zła, grzeszy przeciw bóstwu. Człowiek taki nieraz czuć
musi niechęć do wszechnatury, mniemając, że niesłusznie wymierza coś
ludziom złym i dobrym, bo często ludzie źli opływają w rozkosze i mają
środki po temu, a ludzie dobrzy natrafiają na przykrości i na warunki,
które przykrość stwarzają. Prócz tego ten, kto boi się przykrości, będzie
się kiedyś z pewnością obawiał i tego, co zdarzy się we wszechświecie. A
to już jest występkiem przeciw bogu. A kto goni za rozkoszami, nie
wstrzyma się od niesprawiedliwości. A to jest jasną bezbożnością. Powinni
się więc wobec tego, co wszechnatura uważa za rzecz obojętną (nie
stworzyłaby bowiem tego i tamtego, gdyby nie uważała tego za sprawy
obojętne), zachowywać obojętnie ludzie, którzy chcą postępować zgodnie
z wszechnatura i będąc z nią jednej myśli. Kto więc nie patrzy obojętnie
na przykrość i rozkosz albo na śmierć czy życie, albo sławę lub brak sławy,
co wszystko obojętne jest dla wszechnatury, ten widocznie grzeszy
przeciw bóstwu. A mówię, że wszechnatura zachowuje się wobec
powyższych obojętnie, w tym znaczeniu, że zdarzają się one bez
jakiegokolwiek osobnego uzasadnienia w myśl prawa przyczyno-wości,
jako skutek jakiegoś pierwotnego postanowienia opatrzności, która wzięła
się, od jakiegoś początku zacząwszy, do tego właśnie urządzania świata,
zebrawszy w całość pewne prawzory rzeczy przyszłych i odgraniczywszy
siły twórcze substancji, zmian i ich następstw.

2. Człowiek doskonały odchodzi spośród ludzi, nie zmazawszy się ani
kłamstwem, ani obłudą, ani rozpustą, ani pychą. Przesycić się tym i ducha
wyzionąć- to drugi stopień. A może wolisz trzymać się zepsucia i
doświadczenie jeszcze nie skłania ciebie do ucieczki z tej zarazy? Bo raczej
to zepsucie umysłu jest zarazą niż jakieś tam zepsucie i zmiana powietrza,
które nas otacza. Bo to jest zarazą dla istot żyjących jako istot żyjących, a
tamto jest zarazą dla ludzi jako ludzi.

3. Śmiercią nie gardź- owszem, niech ci miła będzie, bo i ona jest jednym
z objawów woli natury. Śmierć jest czymś takim jak to, że stałeś się
młodzieńcem i postarzałeś się, że dorosłeś i dojrzałeś, otrzymałeś zęby,
brodę, włosy siwe, jak płodzenie, brzemienność i rodzenie i inne objawy
działalności natury, które przynoszą z sobą okresy życia twego. Jest więc
rzeczą człowieka myślącego nie zachowywać się wobec śmierci ani
obojętnie, ani odpychająco, ani lekceważąco, owszem, czekać na nią
spokojnie, jako na jeden z objawów działania natury. A z tym uczuciem, z
jakim teraz czekasz na wyjście potomka z łona swej żony, oczekuj pory, w
której dusza twa wyjdzie z tej oto obłsonki. A jeżeli pragniesz zwyczajnego
środka wzmacniającego odwagę, to najprędzej pojedna cię ze śmiercią
myśl o tym, z jakimi to przedmiotami masz się rozłączyć, od jakich
charakterów oddalić i obcowaniem z nimi się nie plamić. Jednak
bynajmniej nie powinno się czuć do nich wstrętu, owszem, należy i
otaczać ich opieką, i ich postępowanie znosić łagodnie, ale zarazem mieć
to w pamięci, że nie rozłączysz się z ludźmi tych samych, co ty, zasad. To
bowiem tylko- jeżeli w ogóle coś- mogłoby nas znęcić i przytrzymać przy
życiu, gdybyśmy mogli żyć wśród ludzi wyznających te same, co my,
zasady. A dzisiaj widzisz, ile to zamieszania sprawia niezgodność w
sposobie życia, tak że by chciało się powiedzieć: chodźże prędzej, śmierci,
bym czasem i sam o sobie nie zapomniał.

4. Kto grzeszy, grzeszy przeciw sobie. Kto popełnia nieprawość, wobec
siebie samego ją popełnia, bo robi się złym.

5. Często popełnia nieprawość ten, kto czegoś nie robi, nie tylko ten, kto
coś robi.

6. Wystarcza, gdy każdorazowe obecne mniemanie odpowiada prawdzie,
gdy działalność jest obywatelska, a usposobienie każdorazowe zgadza się
z przyjemnością na wszystko, co się da odnieść do przyczyny zewnętrznej.

7. Przestań kierować się wyobrażeniami! Pohamować popęd! Poskromić
żądzę! Trzymać wolę na wodzy!

8. Stworzenia nierozumne otrzymały w udziale jedną duszę, a stworzenia
rozumne jedną dusze rozumną. Podobnie i jedna ziemia jest dla
wszystkiego, co ziemskie, i jednym światłem widzimy, i jednym
oddychamy powietrzem my wszyscy, którzy widzimy i duszę mamy.

9. Wszystko, co jest członkiem jakiejś całości, lgnie do tego, co jest z nim
jednego pochodzenia. Wszystko, co ziemskie, chyli się ku ziemi. Wszelka
wilgoć zlewa się razem, podobnie i powietrze, tak że trzeba używać
przemocy dla rozłączenia. Wpraw- ; dzie ogień dąży ku górze ze względu
na ogień elementarny, ale jest gotów do złączenia się z wszelkim ogniem
na ziemi, tak że i wszelki przedmiot materialny, nieco tylko suchszy, jest
łatwo zapalny. Dzieje się to dlatego, że za mało zawiera w sobie
pierwiastków, które uniemożliwiają ogień. A więc i wszystko to, co jest
członkiem wszechnatury rozumnej, lgnie tak samo, albo i bardziej, do
tego, co wspólnego jest pochodzenia. Im jest bowiem silniejsze od innych
istot, tym chętniej łączy się i zlewa z pokrewnymi. A więc- niedaleko idąc-
u istot nierozumnych znajdziesz roje, stada, karmienie młodych i jakby
stosunki miłosne. Mają już bowiem na tym stopniu duszę, a zmysł
towarzyski okazuje się u nich silniejszy niż u traw albo kamieni, albo
drzewa. U stworzeń rozumem obdarzonych istnieją państwa i przyjaźnie, i
rody, i zgromadzenia, a w czasie wojen układy i rozejmy. A u istot jeszcze
wyższych, chociaż nawet z dala istnieją od siebie, jest jakby jakaś
jedność, na przykład u gwiazd. Tak więc podniesienie się na stopień
wyższy może wytworzyć sympatię nawet u tych istot, które istnieją z dala
od siebie. A popatrz na to, co się teraz dzieje. Toć tylko istoty rozumem
obdarzone zapomniały obecnie o tym wzajemnym ku sobie ciążeniu i o tej
wzajemnej łączności, a dążności do zlania się tu tylko nie zobaczysz. A
przecież, chociaż stronią od siebie, mimo to splatają się z sobą. Przemaga
bowiem natura. Gdy się temu uważnie przypatrzysz, zobaczysz to, co
mówię. Łatwiej bowiem mógłbyś znaleźć jakąś odrobinę ziemi nie
stykającą się z inną odrobiną ziemi niż człowieka zupełnie odciętego od
związku z ludźmi.

10. Rodzi owoce i człowiek, i bóg, i wszechświat. A każde rodzi w swojej
porze. Nic to nie znaczy, że zwyczajnie mówi się to o winnej latorośli lub
czymś podobnym. A rozum rodzi owoc i dla ogółu, i dla jednostki. A rodzą
się z niego owoce inne tegoż gatunku, co i sam rozum.

11. Jeżeli możesz, poucz. A jeżeli nie, pamiętaj, że na ten wypadek masz
sobie dane pobłażanie. Przecież i bogowie są dla takich ludzi pobłażliwi. A
nawet pod niejednym względem pomagają im w uzyskiwaniu zdrowia,
bogactw lub sławy. Tak są dobrzy. I ty możesz być takim. Bo powiedz, kto
ci przeszkadza?

12. Pracuj, ale nie czuj się z tego powodu nieszczęśliwym ani nie chciej,
by się z tego powodu nad tobą litowano lub cię podziwiano. Ale chciej
tylko jednego: a to, byś działał i od działania się wstrzymał stosownie do
potrzeb społeczeństwa.

13. Dzisiaj wyszedłem cało z matni wszelkiego rodaju przeszkód, a raczej
wyrzuciłem wszelkie przeszkody, bo nie były one poza mną, lecz we mnie,
w mych sądach.

14. Wszystko to zwykłe, bo co dzień tego się doświadcza, jednodniowe co
do czasu, brudne ze względu na materię. A wszystko, co jest teraz, jest
takie, jakie było za czasu tych, którycheśmy pogrzebali.

15. Zdarzenia stoją poza drzwiami, same w sobie, nic o sobie nie wiedząc
ani się nie wypowiadając. A cóż się wypowiada co do nich? Wola.

16. Nie na bierności, lecz na czynności polega zło i dobro rozumnej istoty
społecznej, tak samo jak i jej cnota i złość nie na bierności, lecz na
czynności.

17. Dla kamienia rzuconego w górę nie jest niczym złym, że spadł na dół,
ani dobrym, że go podrzucono.

18. Przeniknij w głąb ich woli, a zobaczysz, co za sędziów się boisz i jak to
oni sami siebie sądzą.

19. Wszystko się zmienia. I ty się ciągle zmieniasz i w czymś się psujesz, i
cały świat.

20. Grzech obcy trzeba też tam pozostawić.

21. Ustanie działalności, zahamowanie i jakby śmierć popędów i zdolności
wydawania sądów nie jest niczym złym. A przejdź teraz okresy życia: wiek
dziecinny, pacholęcy, męski i starczy. I tych wszelka przemiana jest
śmiercią. A czy to straszne? A pomyśl teraz o swym życiu pod opieką
dziadka, a potem matki, a potem ojca. I wiele innych rozłączeń i
przemian, i zmian znajdując, zadaj sobie pytanie: co w tym strasznego?
Tak samo więc ma się rzecz z ustaniem całego życia, jego końcem i
przemianą.

22. Zajmij się wolą własną, wolą wszechświata i wolą bliźniego: swoją, byś
ją zrobił rozsądkiem sprawiedliwym, wszechświata, aby zawsze mieć w
pamięci, czyją jesteś częścią, bliźniego zaś, aby się dowiedzieć, czy działa
bez świadomości, czy świadomie, nie zapominając jednak o tym, że jest ci
pokrewny.

23. Jak ty sam jesteś dopełnieniem ustroju społecznego, tak i wszelkie
działanie twe niech będzie dopełnieniem życia społecznego. A jeżeli twe
działanie nie ma związku czy to bliskiego, czy dalszego z celem dobra
społecznego, to rozrywa życie, nie dopuszcza jednolitości i jest tak samo
buntownicze jak wśród ludu człowiek, który sam jeden występuje przeciw
zgodzie ogólnej.

24. Chłopięce to spory i igraszki, i dusze objuczone trupami. Tym
wyraźniej pojmuje się przegląd zmarłych.

25. Badaj jakość siły przyczynowej i przypatrz się jej, odgraniczywszy ją
przedtem od materii. Następnie określ dokładnie czas najdłuższy, jaki
przetrwać może ta indywidualna jakość.

26. Tysiączneś zniósł przykrości z tego powodu, że nie czułeś się
zadowolonym, gdy wola twa działała w celu wskazanym swym ustrojem.
Ale już dosyć!

27. Gdy cię ludzie ganią lub nienawidzą, lub gdy złe pogłoski o tobie
rozpuszczają, zbliż się do ich duszyczek, przeniknij i zobacz, jacy też oni
są. A zobaczysz, że nie masz powodu męczyć się nad tym, aby ludzie ci
mieli taki, a nie inny sąd o tobie. Mimo to trzeba się do nich odnosić
życzliwie, jako do przyjaciół przyrodzonych. Bogowie też pomagają im w
rozmaity sposób: za pośrednictwem snów, wróżb, w tym mianowicie, na
czym im zależy.

28. Kolisty bieg wszechświata jest zawsze ten sam: w dół, w górę, z
wieczności w wieczność. A wszechrozum albo kieruje swe postanowienia
ku każdemu z osobna (a jeżeli tak, przyjmij z poddaniem się skutek jego
postanowienia), albo jedno raz postanowienie powziął, a reszta zdarzeń
jest skutkiem lub wypływa jedno z drugiego. Albo też są to atomy czy
niedziałki. Krótko mówiąc, jeżeli bóg, to wszystko dobrze się dzieje, jeżeli
zaś „na oślep”, to abyś i ty nie „na oślep”. Wnet nas wszystkich pokryje
ziemia. Następnie i ona ulegnie przemianie. I owe rzeczy ulegną
przemianie nieskończonej. Następnie znowu nieskończonej. A kto się
zastanawia nad falowaniem i szybkością zmian i przemian, gardzić będzie
wszystkim, co śmiertelne.

29. Wszechświata przyczyna- to potok rwący: wszystko unosi. Jak marne
są te istotki ludzkie, te, które zajmują się sprawami społecznymi i- jak
sądzą- postępują filozoficznie! Jak bez znaczenia! A więc, człowiecze?
Czyń to, czego w tej chwili wymaga natura. Gdy ci to będzie dane, dąż
naprzód, a nie oglądaj się na to, czy ktoś o tym będzie wiedział. Nie
spodziewaj się nadejścia rzeczypos-politej Platońskiej. Lecz bądź
zadowolony, jeżeli choć krok robisz najmniejszy. I tego bądź przekonania,
że w tym wypadku nic nie jest małe. Któż może zmienić zasady ludzkie? A
bez zmiany zasad czegóż innego można się spodziewać jak nie służalczej
niewoli ludzi, którzy jęczą, a z pozoru cię słuchają? Ano teraz mów mi o
Aleksandrze i Filipie, i Demet-riosie z Faleronu! Pójdę za nimi, jeżeli
poznali wolę wszechnatury i sami stali się swymi wychowawcami. A jeżeli
tylko rolę tragiczną odegrali, toć nikt mnie nie skazał na to, bym ich
naśladował. Prostota i skromność- oto owoc filozofii. Nie ciągnij mnie ku
pysze pełnej namaszczenia.

30. Popatrz z góry na tysiączne gromady i obrzędy tysiączne, i na żeglugę
wszelakiego rodzaju wśród burz i ciszy, i na zmiany pokoleń
dorastających, współczesnych i przeszłych. Pomyśl też i o życiu, którym
żyli ludzie z dawna pomarli, i o tym, którym potomkowie twoi żyć będą, i o
tym, którym teraz żyją ludy barbarzyńskie. I o tym, jak wielu nie zna
nawet twego imienia, ilu o nim wnet zapomni, a ilu cię wnet będzie ganiło,
chociaż cię może chwali w tej chwili! I o tym, jak ani pamięć pośmiertna
nie ma wartości, ani sława, ani w ogóle wszystko razem.

31. Wobec wypadków dziejących się wskutek przyczyny zewnętrznej-
równowaga; w czynach, które swoją przyczynę mają w tobie-
sprawiedliwość, to znaczy dążenie i czynność zmierzające tylko do pracy
społecznej, jako zgodnej z twoją naturą.

32. Możesz uwolnić się od niesłychanie wielu strapień, bo wszystkie tkwią
w twym sądzie. A wnet też zyskasz szeroki pogląd, gdy myślą ogarniesz
wszechświat, a obejmiesz nią niezmierzoną wieczność, a pomyślisz o
szybkiej zmianie części każdego przedmiotu, jak on krótko trwa od
urodzenia do rozkładu, jaka jest otchłań czasu przed jego urodzeniem i
jaka również przepaść czasu po jego rozkładzie.

33. Wszystko, co widzisz, wnet ulegnie zepsuciu, a i ci, którzy to psucie się
powolne widzą, wnet sami zgniją. A kto umrze jako podeszły starzec,
zrówna się z tym, kto umarł w kwiecie młodości.

34. Co też za wolę mają ci ludzie, o jakie rzeczy się starają, co ich skłania
do miłości i uwielbienia! Wejrzyj tylko w ich duszę bez osłonki! Gdy się im
zdaje, że ich nagana jest szkodliwa lub że ich uwielbienie co pomaga- co
za złuda!

35. Strata jest niczym innym jak przemianą. A ta miła jest wszechnaturze.
Bo wszystko, co z nią zgodne, dzieje się dobrze i od wieków działo się w
sposób podobny, i po wieki tak samo dziać się będzie. Cóż więc mówisz,
że wszystko było złe i zawsze będzie źle i że wśród tylu bogów nie znajdzie
się żadna potęga, która by to kiedyś zmieniła na lepsze, lecz że taki los
wszechświata, by trwał w nieustannych nieszczęściach?

36. Tworzywem każdego człowieka jest zgnilizna, woda, proch, kość,
smród. A marmur- to ziemia stwardniała. A złoto i srebro- to osad ziemi. A
suknia- to włosy zwierzęce. A purpura- to krew. Tak samo i wszystko inne.
I dech jest czymś podobnym i ciągłej ulega przemianie.

37. Już dość tego życia nieszczęsnego i narzekania, i małpiarstwa. Czego
się miotasz w niepokoju? Cóż tu nowego? Co cię trapi? Przyczyna? Pomyśl
nad nią. Tworzywo może? Przypatrz mu się. A poza nimi nic nie ma.
Stańże się już raz szczerszym wobec bogów i lepszym. Wszystko to jedno,
czy się ogląda te same rzeczy lat sto czy trzy.

38. Jeżeli zawinił- to jego nieszczęście. A może nie zawinił?

39. Albo wszystko płynie z jednego źródła rozumnego, jakby ku jednemu
ciału, i cząstka nie powinna czuć niezadowolenia z tego, co dzieje się dla
korzyści całości, albo są tylko atomy i nic innego jak bezładna ich
mieszanina i następnie rozprószenie. Czemuż się więc niepokoisz? Powiedz
do swej woli: jesteś trupem, zgnilizną, dzikim zwierzęciem, obłudnikiem,
bydlęciem na pastwisku.

40. Albo żadnej władzy nie mają bogowie, albo mają. Jeżeli więc nie mają,
po co się modlisz? A jeżeli mają, czemuż się raczej nie modlisz o ten ich
dar, byś nie czuł strachu przed niczym, nie pożądał niczego, byś nie czuł
przykrości z jakiegokolwiek powodu, niż o to, aby czegoś takiego doznać
lub czegoś nie doznać? Bo jeżeli w ogóle mają moc udzielania pomocy
ludziom, to i w tym kierunku jej użyczyć mogą. Ale może mi odpowiesz:
bogowie uczynili to zawisłym ode mnie. To czy nie lepiej korzystać z tego
swobodnie, co jest zawisłe od ciebie, niż jak niewolnik, w poniżeniu gonić
za tym, co od ciebie nie zawisło? A któż ci powiedział, że bogowie nie
użyczają nam swej pomocy i w tych sprawach, które od nas zawisły?
Zacznij więc o to się modlić, a zobaczysz. Ten modli się: jakbym mógł się
przespać z tą kobietą! A ty módl się: obym nie pragnął jej miłości! Inny:
jak się pozbędę tamtego! A ty: obym nie czuł potrzeby pozbycia się go!
Inny: obym dziecka nie stracił! A ty: obym się nie lękał straty! W ogóle tak
się módl, a zobaczysz skutek.

41. Gdym był chory- opowiada Epikur- nie rozmawiałem o cierpieniach
ciała i nie rozprawiałem o niczym takim- mówi- z tymi, którzy mię
odwiedzali. Ale zajmowałem się, jak poprzednio, zasadami przyrody i tym
mianowicie, jak się to dzieje, że umysł, który odczuwa wrażenia cielesne,
przecież pozostaje spokojny i swoiste swe dobro utrzymuje nietknięte. I
nie dawałem- opowiada- sposobności lekarzom do nadymania się, że coś
robią, alem żył dobrze i pięknie. To rób, co i on, w chorobie i innym
utrapieniu. Jest to bowiem wspólną zasadą wszystkich szkół filozoficznych:
nie sprzeniewierzać się filozoficznemu na świat poglądowi w jakiejkolwiek
przygodzie, nie plotkować z ludźmi niewykształconymi i nie znającymi
tajników przyrody, a zająć się pracą bieżącą i środkami, które ją ułatwiają.

42. Gdy cię gorszy jakiś bezwstyd, natychmiast postaw sobie pytanie: czy
to możliwe, by ludzie bezwstydni nie istnieli na świecie? Niemożliwe. Nie
żądaj więc niemożliwości. I ten człowiek jest jednym z tych bezwstydnych,
którzy na świecie być muszą. To samo niech ci przyjdzie na myśl na widok
łotrostwa, wiarołomstwa i jakiego bądź przewinienia. Bo gdy przypomnisz
sobie, że jest niemożliwe, by ludzie tego pokroju nie istnieli, będziesz
nawet spokojniej na taką jednostkę patrzył. A pożyteczne jest także zaraz
pomyśleć o tym, jaką to cnotę dała natura człowiekowi jako
przeciwstawienie temu występkowi. Dała bowiem jako lekarstwo przeciw
uporowi łagodność, przeciw innej wadzie inną zaletę. A na ogół masz
możność pouczenia zbłąkanego. Każdy bowiem grzesznik zbacza z drogi
prostej i błądzi. A cóż to tobie szkodzi? Przecież żaden z tych, którzy cię z
równowagi wyprowadzają, nic takiego nie popełnił, by z tego powodu
rozsądek twój w czymkolwiek miał stać się gorszym. A poczucie
nieszczęścia i szkody właśnie w nim ma swą podstawę. A cóż to za
nieszczęście lub za dziwo, że człowiek źle wychowany postępuje jak źle
wychowany? Bacz, byś siebie nie musiał obwinić, żeś naprzód nie wiedział,
iż on to popełni. Otrzymałeś bowiem od rozumu swego zdolność
pomyślenia, że on prawdopodobnie w tym zbłądzi, a przecież zapomniałeś
o tym i zdumienie cię ogarnia na widok jego błędu. A szczególnie myśl ku
sobie skieruj, gdy cię razi wiarołomstwo lub niewdzięczność. Widocznie
bowiem wina jest po twej stronie, czy to, żeś ufał, że człowiek tego
usposobienia dochowa wiary, czy to, że wyświadczywszy dobrodziejstwo,
nie wyświadczyłeś go bez oglądania się na cokolwiek i nie w tym
przekonaniu, że już przez ten czyn wszelkie zebrałeś owoce. Czegóż
bowiem jeszcze chcesz, gdyś człowiekowi wyrządził przysługę? Czyż ci to
nie wystarcza, żeś postąpił stosownie do nakazu swej własnej natury, ale
wymagasz za to zapłaty? Tak to, jakby oko żądało zapłaty za to, że widzi,
lub nogi, że chodzą. Jak one bowiem stworzone są dla pewnego celu i swą
zapłatę otrzymują w działaniu zgodnym ze swoistym ustrojem, tak i
człowiek, zrodzony do służenia innym, gdy wyświadczył jakie
dobrodziejstwo lub w inny sposób przysłużył się ludziom nawet w
sprawach obojętnych, już wypełnił cel swego stworzenia i w tym znajduje
swą nagrodę.

KSIĘGA DZIESIĄTA

1. Będziesz też kiedy, duszo ma, dobra, prosta, jednolita, naga,
widoczniejsza niż to ciało, które cię otacza? Użyjesz kiedy szczęścia
płynącego z umiłowania i ukochania? Uczujeszże kiedy sytość i brak braku,
nie pragnąca niczego, nie pożądająca niczego, ani żywego, ani nieżywego,
do rozkosznego używania? Ani czasu dla dłuższego używania? Ani miejsca
umiłowanego, ani ziemi, ani klimatu, ani ludzi miłych? Czy ci wystarczy
życie obecne, czy poczujesz radość z istnienia wszystkiego tego, co teraz
masz? Czy nabierzesz sama z siebie przekonania, że wszystko dzieje się
dobrze, że wszystko pochodzi od bogów i że wszystko będzie dobre to, co
im jest miłe i czego udzielą dla dobra stworzenia doskonałego, dobrego,
sprawiedliwego i pięknego, rzeczy wszystkich rodzica, w jedności je
utrzymującego i otaczającego, i obejmującego to, co samo ulega
rozkładowi, by powstać mogły inne istoty podobne? Czy dojdziesz wreszcie
do tej doskonałości w stosunku do bogów i ludzi, byś się ani ty na nich nie
żaliła, ani oni tobą nie gardzili?

2. Pilnie bacz na to, czego wymaga twa natura od ciebie, o ile pozostajesz
tylko pod władzą natury. Następnie wypełniaj to i czyń, o ile nie stanie się
gorszą twa natura jako żyjącej istoty. Baczyć więc należy i na wymaganie
twej natury jako istoty żyjącej i jej wszystkim wymaganiom należy zadość
uczynić, o ile z tego powodu nie staje się gorszą twa natura jako
stworzenia rozumnego. A to, co jest rozumne, jest też i uspołecznione.
Tych więc trzymaj się zasad i nie troszcz się o nic więcej.

3. Wszelka przygoda albo jest taka, że masz z natury moc do jej
zniesienia, albo taka, że nie masz z natury siły do jej zniesienia. Jeżeli
więc spadnie na cię cios, który możesz znieść siłą przyrodzoną, nie czuj się
zgnębionym, ale swą mocą przyrodzoną znoś go! A gdy taki, że go mocą
przyrodzoną znieść nie możesz, także nie czuj się zgnębionym, bo
wcześniej cię zgnębi. Ale pamiętaj, że z przyrodzenia masz moc do
zniesienia wszystkich dolegliwości, bo uczynić je znośnymi i łatwymi do
pokonania zależy od sądu, który sam wydajesz, a to, jeżeli pomyślisz, że
czynić je takimi jest dla ciebie korzyścią i obowiązkiem.

4. eżeli kto błądzi, poucz go życzliwie i wskaż, w czym błądzi. A gdy tego
nie możesz, to wina po twej stronie albo i nie po twej.

5. Od wieków przygotowywało się dla ciebie to, cokolwiek cię spotkać
może. A splot przyczyn splótł się od wieków na twe istnienie i jego
przypadłości.

6. Czy są atomy, czy natura organicznie spojona, tej zasady przede
wszystkim się trzymaj: jestem częścią całości zostającej pod władzą
natury. I tej: stoję w pewnym związku z cząstkami, które wspólne ze mną
mają pochodzenie. Mając bowiem to w pamięci, że jestem częścią, nie
będę się czuł niezadowolonym z udziału, który mi przypadł z całości. Nic
bowiem nie jest szkodliwe dla części, co jest korzystne dla całości. A
całość nie zawiera w sobie nic takiego, co by dla niej nie było korzystne.
Wszystkie bowiem natury tę mają cechę wspólną, a natura wszechświata
tym się wśród nich odznacza, że żadna przyczyna poza nią leżąca nie
zmusza jej do stworzenia czegoś, co by jej było szkodliwe. Na podstawie
więc przekonania, że jestem częścią takiej całości, czuć będę zadowolenie
z każdego zdarzenia. O ile zaś jestem w pewnym związku z częściami o
równym ze mną pochodzeniu, nie popełnię nic niespołecznego. Owszem,
mając wzgląd na pokrewieństwo, wszelkie swe dążenie skieruję do pracy
dla ogółu pożytecznej, a od przeciwnej odwiodę. A gdy tak będę działał,
życie mi musi płynąć pomyślnie. Tak samo, jak uznać musisz za pomyślne
życie obywatela, który kroczy drogą uścieloną czy nami obywatelskimi i z
radością spełnia obowiązki nałożone nań przez państwo.

7. Wszystkie części całości, ile ich z natury swej świat sobą ogarnia, muszą
ulec zepsuciu. Niech to będzie powiedziane w znaczeniu: zmiana. A jeśli to
jest dla nich naturalnym złem i koniecznością naturalną, to całość nie
byłaby dobrze prowadzona przy tej wędrówce cząstek ku zmianie i przy
ich ustroju przeznaczającym je w rozmaity sposób na zniszczenie. Czyż
zaprawdę natura sama postarała się o szkodzenie swym częściom i
poddanie ich złemu, co więcej, by z konieczności w nie wpadać musiały,
czy też bez jej wiedzy to się dzieje? I jedno, i drugie nie do uwierzenia. A
gdyby ktoś, biorąc za nawias naturę, wyprowadzał to z ustroju części, to i
tak śmieszne jest twierdzić równocześnie, że części całości na mocy swego
ustroju dążą ku zmianie, a równocześnie czuć zdziwienie lub
niezadowolenie, jakby z powodu czegoś, co jest sprzeczne z prawami
natury, zwłaszcza że rozkład następuje w te same pierwiastki, z których
się każda poszczególna rzecz składa. Następuje bowiem albo rozsypanie
pierwiastków składowych, albo przemiana części stałych w ziemię, lotnych
w powietrze, tak że je wchłania w siebie na powrót myśl twórcza
wszechświata, mniejsza o to, czy on się w ogniu okresowym odradza, czy
drogą niewidzialnych odmładza zmian. A nie sądź, czy ta część stała i lotna
istnieje już od początku. Wszystko to bowiem urosło wczoraj czy
przedwczoraj z pokarmu i wdychanego powietrza. To więc ulega zmianie,
co otrzymało, a nie to, co matka zrodziła. A chociaż przypuścisz, żeś z
tamtym związany w swoisty jakiś sposób, to się to w niczym istotnie nie
sprzeciwia- jak sądzę- temu, co powiedziałem.

8. Dając sobie takie nazwy: dobry, skromny, prawdziwy, rozumny,
zrównoważony, wielkoduszny, bacz, by cię nie przemianowano. A gdybyś
stracił prawo do tych nazw, czym prędzej wróć do nich. A, pamiętaj, że
„rozumny” oznacza rozumny pogląd na każdą sprawę i rozwagę, a
„zrównoważony” chętne poddanie się losowi przeznaczonemu przez
wszechnaturę, a „wielkoduszny” wzniesienie części myślącej ponad lekkie
czy gwałtowne podniety cielesne, ponad sławę, śmierć itp. A gdy sobie na
stałe zapewnisz prawo do tych nazw, nie pragnąc jednak, by cię inni ludzie
tak nazywali, będziesz innym człowiekiem i inne zaczniesz życie. Być
bowiem ciągle takim, jakim dotychczas jesteś, miotać się i kalać takim
życiem, to jest zanadto cechą człowieka niewrażliwego, do życia
przywiązanego, podobnego do tych poszarpanych gladiatorów, którzy
walczą z dzikimi zwierzętami, a chociaż okryci są ranami i krwią, przecież
się proszą o zatrzymanie na dzień następny, by w takim samym stanie
wystawić się na te same pazury i kły.
Staraj się wejść w posiadanie tych kilku nazw. I jeżeli będziesz się mógł
przy nich utrzymać, utrzymuj się, jakby cię już przeniesiono na jakie
wyspy szczęśliwych. Jeśli zaś zauważysz, że je tracisz i że nie możesz się
przy nich utrzymać, zamknij się, nie tracąc otuchy, w jakim kąciku, gdzie
je w mocy utrzymasz, albo też zupełnie rozstań się z życiem, bez gniewu,
owszem, pełen prostoty, swobody i skromności, jeden tylko czyn w życiu
doprowadziwszy do skutku, ten mianowicie, że tak się rozstałeś. Wielce ci
zaś pomocną będzie do pamiętania o tych nazwach myśl stała o tym, że są
bogowie i że oni żądają od wszelkich istot rozumnych nie pochlebstwa,
lecz upodobnienia się do nich, i że figą jest to, co spełnia cel figi, a psem
to, co spełnia cel psa, pszczołą to, co wypełnia cel istnienia pszczoły, a
człowiekiem to, co spełnia istotne obowiązki człowiecze.

9. Farsa, wojna, lęk, odrętwienie, służalstwo dzień po dniu zetrą z ciebie
owe święte pewniki i prawdy, któreś utworzył na podstawie filozofii i które
szanujesz. Należy zaś na wszystko tak patrzyć i tak we wszystkim
postępować, by uwydatnić w całej doskonałości i zmysł praktyczny, i
pobudzić do działania poznanie teoretyczne, i utrzymać w pełni pewność
siebie wynikłą z poznania wszech-rzeczy, niezbyt widoczną, ale i nie
zatajoną. Kiedyż bowiem użyjesz owoców swej skromności? Kiedy powagi?
Kiedy swej wiedzy o każdej rzeczy, czym jest w swej istocie, jakie ma
znaczenie we wszechświecie, na jak długie istnienie pozwala jej ustrój,
jakie są jej części składowe, komu może przypaść w udziale, kto ją może
dać i odebrać?

10. Dumny jest pajączek, upolowawszy muchę, a inny zajączka, a inny
siecią rybkę, a inny dzika, a inny niedźwiedzia, inny Sarmatę. Czyż ci
bowiem nie zbóje- z zasadniczego punktu widzenia?

11. Nabądź teoretycznej znajomości, jak wszystko przechodzi w co
innego, ciągle się tym zajmuj i ćwicz się w tej gałęzi wiedzy. Nic bowiem
nie wyrabia bardziej wielkoduszności. Człowiek wyzbywa się wtedy ciała i
świadom tego, że będzie musiał wnet to wszystko porzucić i ludzi
pożegnać, cały się poświęca sprawiedliwości w czynach swoich, a w innych
zdarzeniach zdaje się na wolę wszechnatury. Co zaś ktoś o tym będzie
mówił, jaki sąd o nim wyda, jakie mu będzie stawiał przeszkody, ani mu
na myśl nie przychodzi, bo to dwoje mu wystarcza: że obecna jego
działalność jest w duchu sprawiedliwości i że ze swego losu obecnego
czuje się zadowolonym. Odrzuca zaś precz wszelkie zajęcie i dążenia, a nic
innego nie chce jak iść drogą prawa wprost do celu i postępować za
bogiem, który drogą prostą ku celowi zdąża.

12. Po co domysły, gdy możesz po rozwadze dojść do wniosku, jakie ma
być twe działanie? A gdy dojdziesz, iść drogą tą spokojnie i pewnie? A gdy
nie dojdziesz, wolno ci samemu stanąć i skorzystać z pomocy doradców
najlepszych? A gdyby się okazały inne jakieś przeszkody, rozumnie dążyć
naprzód przy pomocy środków stojących pod ręką, trzymając się drogi,
która ci się wydaje sprawiedliwą? Osiągnięcie tego celu jest szczęściem
najwyższym, podczas gdy jego niedopięcie- najwyższym złem. Spokojny i
równocześnie ruchliwy, wesoły zarazem i poważny jest mąż, który idzie we
wszystkim drogą rozumu.

13. Zaraz po obudzeniu się zadaj sobie pytanie, czy będzie cię to
obchodziło, gdy ktoś będzie postępował sprawiedliwie i pięknie. Nie.
Zapomniałeś może o tym, jakimi to ludźmi są w swym łożu, jakimi są u
stołu ci, którzy z dumą innych chwalą lub ganią, jakie są ich czyny, czego
unikają, a za czym dążą, co kradną, co rabują, i to nie przy pomocy rąk
lub nóg, lecz przy pomocy najcenniejszej części swej istoty, części, z
której, gdyby oni chcieli, urodzić by się mogły wiara, skromność,
szczerość, poczucie prawa, demon dobry?

14. Człowiek wykształcony a skromny tak przemawia do natury, która
wszystko daje i odbiera: daj, co chcesz, odbierz, co chcesz. A przemawia
tak nie dlatego, że jest zuchwały, lecz że jest jej posłuszny i zgodnie z nią
myślący.

15. Mało ci co pozostaje. Żyj jak na górze! Wszystko to bowiem jedno, czy
tu, czy tam, jeżeli się żyje w każdym zakątku świata z poczuciem, że się
jest obywatelem wszechświata. Niechże w tobie ludzie zobaczą i uznają
człowieka, który istotnie żyje według natury. Jeżeliś im nieznośny, niech
cię zabiją. Lepsza bowiem śmierć niż takie życie.

16. Zgoła nie w tym rzecz, że się rozprawia o cechach męża dobrego, lecz
że się nim jest.

17. Myśl ciągle o ogromie wszech wieczności i wszechmaterii i o tym, że
każda rzecz poszczególna jest w stosunku do wszechmaterii ziarenkiem
figowym, a w stosunku do czasu jednym obrotem świdra.

18. Patrząc na każdy przedmiot, przedstawiaj go sobie jako ulegający
rozkładowi, zmianie, jakby zgniliźnie i rozpadnięciu się w pył, albo jak na
rzecz przeznaczoną z urodzenia na śmierć.

19. Jak marni są ludziska! Jedzą, śpią, płodzą dzieci, wypróżniają się itd. A
potem jak pysznią się swym państwem, puszą, gniewają i z góry innych
łaja. A niedawno przed jak marnymi ludźmi się płaszczyli i dla jakich
powodów! A za chwilę wśród jakich się znajdą!

20. Dla każdego człowieka korzystne jest to, czego mu udziela
wszechnatura. I wtedy jest korzystne, kiedy mu udziela.21. „Lubi deszcze
ziemia, lubi wysoki eter.”* Wszechświat lubi to robić, co się stać ma.
Mówię więc do wszechświata: lubię to, co ty. Czyż nie to oznacza owo
zdanie, że lubi, by to się działo?

22. Albo tu żyjesz i już się do życia przyzwyczaiłeś, albo sam się wynosisz
na tamten świat i tego chciałeś, albo umierasz i służbę swą odbyłeś. Poza
tym nic. Bądź więc dobrej myśli.

23. Niech ci to zawsze będzie jasne, że i ten kącik ziemi jest ziemią. I że
tu to samo znajdujesz, co na szczycie góry czy na wybrzeżu morskim, czy
gdzie chcesz. Sprawdza się bowiem zawsze zdanie Platona: „w zagrodzie
górskiej siedzący” i „dojący owce” itd.

24. Jakie ma dla mnie znaczenie ma wola? I jaką ją teraz robię? I do
czego jej teraz używam? Nie jest też ona pozbawiona rozsądku? Czy nie
straciła czucia i związku ze społeczeństwem? Czy nie zrosła się z ciałem i
nie stopiła z nim tak, że razem z nim ulega tym samym wrażeniom?

25. Kto ucieka od pana, jest zbiegiem. A panem jest prawo. Kto więc
działa wbrew prawu, jest zbiegiem. I ten także, kto się smuci lub gniewa,
lub lęka, bo wbrew jego chceniu urzeczywistniło się, urzeczywistnia lub
urzeczywistni się jakieś z poleceń wszechwładcy, prawa, które
sprawiedliwie przeznacza każdemu jego udział. Zbiegiem więc jest, kto się
boi, smuci lub gniewa z tego powodu.

26. Nasienie w łono matki wrzuciwszy, odszedł, a potem inna siła
przyczynowa, wziąwszy pod swą władzę, pracuje i tworzy dziecię. Z
takiego początku jaki skutek! Znowuż dziecko połyka pokarm gardłem, a
potem inna siła przyczynowa, wziąwszy pod swą władzę, tworzy zdolność
odczuwania i popęd, i w ogóle życie, i siłę itd. Ile i jakie skutki! Badaj więc
te tajemnicze zdarzenia i odczuwaj tę siłę, tak jak odczuwamy siłę, która
nas ku ziemi ciągnie i w górę podnosi. Nie oczyma, ale mimo to wyraźnie.

27. Niech ci to zawsze stoi w pamięci, że wszystko to, co się teraz dzieje,
działo się już przedtem. A myśl i o tym, co będzie się działo. A niech ci
staną przed oczyma wszystkie dramaty i utwory sceniczne o treści
podobnej, ileś ich poznał z doświadczenia własnego lub opowiadań
dawniejszych, na przykład cały dwór Hadriana, i cały dwór Antonina, i cały
dwór Filipa, Aleksandra, Krezusa. Wszystko to bowiem było tym samym,
tylko osoby były inne.

28. Człowieka, który z jakiegokolwiek bądź powodu smuci się lub czuje
niezadowolenie, wyobrażaj sobie podobnym do prosięcia, które na ołtarzu
ofiarnym wierzga i kwiczy. Podobny jest i ten, kto w samotnej swej
sypialni po cichu narzeka na los nasz nieszczęsny. Ty zaś pamiętaj, że
tylko istota rozumna otrzymała zdolność chętnego przyjmowania losu, a
bezwarunkowo przyjmować go muszą wszystkie.

29. Badaj każdą czynność, którą wykonywasz, z osobna i zadawaj sobie
pytanie, czy śmierć jest straszna dlatego, że cię tego pozbawia?

30. Gdy cię razi czyjś błąd, natychmiast wniknij w siebie i pomyśl, czy nie
popełniasz błędu podobnego, na przykład uważając za dobro- pieniądze,
rozkosz lub sławę itp. Gdy to bowiem rozważysz, zapomnisz szybko o
gniewie, zwłaszcza gdy równocześnie pomyślisz, że on tak postępuje pod
przymusem. Bo cóż zrobi? Albo jeżeli możesz, uwolnij go od tego, co go
zmusza do takiego postępowania.

31. Zobaczywszy Satyriona, pomyśl o Sokratyku lub Eutychesie, lub
Hymenie. A zobaczywszy Eufratesa, pomyśl o Eutychionie i Sylwanie. A
zobaczywszy Alkifrona, pomyśl o Tropajoforze. A zobaczywszy Ksenofonta,
pomyśl o Krytonie lub Sewerze. A popatrzywszy na siebie, pomyśl o
którymś z cezarów i przy każdym człowieku pomyśl o innym odpowiednim.
Następnie postaw sobie pytanie: gdzież więc są oni? Nigdzie albo byle
gdzie. W ten bowiem sposób będziesz zawsze patrzał na sprawy ludzkie
jako na dym i nic. Zwłaszcza gdy sobie też przypomnisz, że co raz uległo
przemianie, już nigdy na wieczność całą nie będzie tak istniało. Po co się
więc wysilasz? Czemuż nie wystarcza ci to, byś ten krótki czas godnie
przeżył? Przed jakim materiałem i zadaniem uciekasz? Czymże jest
bowiem to wszystko jak nie ćwiczeniem rozsądku, który na sprawy życia
patrzy jasno i naukowo? Nie usuwaj się więc od tego, aż je sobie
przyswoisz, tak jak zdrowy żołądek wszystko sobie przyswaja albo jak
ogień płonący stwarza sobie płomień i światło z tego, cokolwiek weń
wrzucisz.

32. Niech nikt nie ma prawa powiedzieć o tobie słusznie, żeś nieprosty
albo żeś niedobry, lecz niech kłamcą będzie, kto taki jakiś sąd o tobie
wyda. A to wszystko zależy od ciebie. Bo któż ci wzbrania być dobrym i
prostym? A ty tylko postanów sobie już nie żyć, gdybyś nie miał być
takim. A gdybyś takim nie był, to i rozum ci nie wzbrania tego.

33. Co można w tym wypadku najrozumniej uczynić lub powiedzieć?
Cokolwiek by to bowiem było, możesz to uczynić lub powiedzieć. A więc
nie zasłaniaj się przeszkodą. Nie pierwej przestaniesz narzekać, aż
odczujesz, że działanie na podstawie danego ci i stojącego ci pod ręką
tworzywa, zgodnie z ustrojem człowieka, jest dla ciebie taką rozkoszą,
jaką dla smakoszów uczta. Każde bowiem działanie- do którego ma się
sposobność- zgodne z własnym ustrojem, należy uważać za rozkosz. A ma
się doń sposobność zawsze. Wprawdzie walec nie zawsze ma możność
poruszania się ruchem swoistym, ani woda, ani ogień, ani inne rzeczy,
stojące pod władzą natury lub duszy nierozumnej. Natrafiają bowiem na
wiele przeszkód i oporów. Umysł zaś i rozum może na mocy przyrodzonej
siły w sposób dowolny wszelką przezwyciężyć przeszkodę. Mając zaś przed
oczyma tę łatwość, z jaką rozum tak się we wszystkim porusza, jak ogień
w górę, a kamień na dół, a walec po pochyłości, niczego więcej nie
pożądaj. Wszystkie bowiem inne przeszkody albo dotyczą ciała, tego
trupa, albo- o ile rozum ich za takie nie uzna i im nie ulegnie- nie
sprawiają szkody ani w niczym nie dotykają. W przeciwnym razie ten,
kogo by to dotknęło, musiałby też zaraz stawać się złym. U wszystkich
bowiem innych ustrojów ta ich część, którą coś złego spotyka, już przez to
samo staje się gorszą, a tu człowiek- że tak rzeknę- staje się owszem
lepszym i godniejszym pochwały, ponieważ przeszkody na swą obraca
korzyść. W ogóle zaś pamiętaj, że obywatelowi państwa nic nie przy-. nosi
szkody, co nie szkodzi państwu, a państwu nie szkodzi, co nie szkodzi
prawu. Co więc nie szkodzi prawu, nie szkodzi ani państwu, ani
obywatelowi.

34. Człowiekowi przepojonemu zasadami prawdziwymi wystarczy zdanie
bardzo krótkie i bardzo znane, by go znowu natchnąć pogodą ducha i
spokojem, np.: „A liście- jedne ku ziemi zmiata… Tak i ród ludzi.” Listkami
są i dzieci twe. Liśćmi są i ci, którzy z udanym przekonaniem głośno cię
wielbią i sławią albo przeciwnie, przeklinają, albo po cichu ganią i
wyszydzają. Liśćmi są i ci, którzy sławę pośmiertną dalej głosić będą.
Wszystko to bowiem „w porze wiosennej się rodzi”, a potem je wicher w
dół zmiata, a potem las inne w ich miejsce wydaje. Wszystko jest
krótkowieczne, a ty unikasz i pożądasz wszystkiego, jakby to miało istnieć
przez wieczność. Wnet i ty oczy zamkniesz, a wnet kto inny łzy ronić
będzie na grobie tego, kto ciebie do grobu odprowadził.

35. Oko zdrowe powinno patrzeć na wszystko, co jest widzialne, a nie
mówić: chcę zieleni. Jest to bowiem oznaką choroby oka. A słuch zdrowy i
węch powinien być gotowy do odbierania wszelkich wrażeń słuchowych i
powonieniowych. A żołądek zdrów wobec wszelkiego pożywienia powinien
się tak samo zachowywać, jako młyn wobec tego, do czego mielenia jest
urządzony. A umysł zdrowy powinien być przygotowany na wszelkie
zdarzenia. A kto mówi: dzieci me niech będą zdrowe, lub: niech wszyscy
pochwalą to, cokolwiek zrobię- jest jako oko szukające zieleni lub jako
zęby pragnące tylko rzeczy miękkich.

36. Nikt nie jest tak szczęśliwy, by przy jego łożu śmiertelnym nie stanęło
kilku ludzi cieszących się z trafiającego go ciosu. Był to człowiek
szlachetny i rozumny. A przecież w jego godzinie ostatniej niejeden się
znajdzie, kto powie do siebie: odetchniemy raz po tym pedagogu, nie był
wprawdzie przykry dla nikogo, ale czułem, że w duszy nas potępia. A to o
człowieku szlachetnym! A w nas ileż to powodów innych, dla których by
niejeden nas się chętnie pozbył! O tym myśl na łożu śmiertelnym, a
odejdziesz spokojniej, tak rozważając: odchodzę z tego oto świata, z
którego chcą się mnie pozbyć w nadziei możliwej jakiejś innej ulgi ci sami
moi współtowarzysze, dla których tyłem się nawalczył, namodlił i
natroszczył. Czemuż się więc ma kto uparcie upierać przy dłuższym na tej
ziemi życiu? Ale zaprawdę nie odchodź od nich z tego powodu z mniejszą
ku nim życzliwością, ale trwając przy swoistym sposobie myślenia, jako
przyjaciel im życzliwy i dla nich łaskawy. A także nie odchodź jakoby
odrywany przemocą, ale tak jak to przy błogiej śmierci człowieka
spokojnie dusza z ciała ulatuje, takie powinno być twe odejście od nich.
nimi cię bowiem natura sprzęgła i związała. Ale teraz odrywa. Pozwalam
się oderwać, jakby z grona domowników, nie wzbraniając się- owszem,
bez przymusu. I to bowiem jest jednym z objawów po myśli natury.

37. Przyzwyczajaj się do tego, abyś przy wszystkim, co kto robi, pytał- o
ile można- w duszy swej: do czego on tym zmierza? A zacznij od siebie
samego i siebie samego najpierw badaj.

38. Pamiętaj, że to, co cię ciągnie jak na sznurku tu i tam, w tobie
wewnątrz się kryje. Tam wymowa, tam życie, tam- by tak rzec- człowiek.
A nie mieszaj z tym w myśli otaczającej cię skorupy i tych organów do niej
dotworzonych. Te bowiem mają pewne podobieństwo z narzędziami, z tą
tylko różnicą, że są przyrośnięte. Boć nie większy jest pożytek z tych
członków ciała, o ile ich nie porusza lub nie powstrzymuje w ruchu siła
przyczynowa, jak z czółenka dla prządki, z pióra dla pisarza lub bicza dla
woźnicy.

KSIĘGA JEDENASTA

1. Te są swoiste cechy duszy rozumnej: samą siebie widzi, sama siebie
rozkłada na części, robi siebie taką, jaką chce, sama spożywa owoc, który
wydaje (owoce bowiem roślin i odpowiadające części zwierząt inni
spożywają), osiąga cel swoisty, gdziekolwiek ją koniec życia spotka. Nie
tak, jak przy tańcu lub na scenie itp., gdzie cała czynność zostaje bez
końca w razie jakiejś przeszkody. Ale na czymkolwiek i kiedykolwiek się ją
zatrzyma, zamiar swój doprowadza do pełni i bez uszczerbku. Tak, że
można powiedzieć: mam wszystko, co moje. Prócz tego przebiega cały
wszechświat i próżnię naokoło, i jego formę, podąża w bezmiar wieczności,
pojmuje i rozważa okresowe wszechodradzanie się i dochodzi do poznania,
że potomkowie nasi nic bardziej nowego widzieć nie będą ani nasi
przodkowie nic bardziej niezwykłego nie widzieli, tak że i człowiek
czterdziestoletni o pewnej bystrości umysłu zna całą przeszłość i
przyszłość w myśl prawa jednostajności. Właściwością też jest duszy
rozumnej i miłość bliźnich, prawda, skromność i poważanie siebie nad
wszystko inne, co jest i właściwością prawa. W ten sposób nie zachodzi
żadna różnica między rozumem idącym drogą prostą a rozumem idącym
drogą sprawiedliwości.

2. Lekce sobie cenić będziesz i wesoły śpiew, i taniec, i zapasy, gdy
melodię dźwięku rozdzielisz na dźwięki poszczególne i przy każdym zadasz
sobie pytanie, czy on cię porywa. Sprawiłoby ci kłopot przyznanie. W
podobny zaś sposób postąp przy tańcu z każdym ruchem czy postawą. Tak
samo i przy zapasach. W ogóle więc, poza cnotą i jej skutkami, pamiętaj
rozważać wszystko w jego częściach, a wskutek rozdziału na części
dojdziesz do lekceważenia. To samo stosuj i do życia całego.

3. Jakaż to jest dusza, gotowa, gdy już zajdzie potrzeba odłączenia się od
ciała, albo zgasnąć, albo rozprószyć się, albo dalej trwać! Byle ta gotowość
szła z własnego postanowienia, nie przez prosty upór, jak u chrześcijan,
ale w sposób rozumny i poważny, i tak, by innego mogła przekonać, bez
maski tragicznej.

4. Spełniłem jaki czyn dla dobra ogółu? Więc sam odniosłem korzyść. To
zawsze miej przed oczyma i w pracy nie ustawaj nigdy!

5. Jaki twój zawód? Być dobrym. A jak dochodzi się do tego, jak nie przez
poznanie praw wszech-natury i cech swoistych ustroju ludzkiego?

6. Pierwotnie wystawiano tragedie, aby uzmysłowić przypadłości życia i
pouczyć, że muszą się zdarzać na mocy praw przyrodzonych i że nie
powinniśmy czuć niechęci na większej arenie życiowej z powodu tych
zdarzeń, które nas na scenie tak zajmują. Widzi się bowiem, że tak się
dziać musi i że nawet ci, którzy wybuchnęli wołaniem: „Biada,
Cyteronie!”* znoszą to. A niejedną pożyteczną myśl wy czytuje się w
dziełach dramaturgów. Szczególnie taka np.: „Jeśli mnie i me dzieci
opuściły bogi, i to ma też swój powód.” Albo: „Na to, co się wydarzy,
gniewać się nie wolno!” Albo: „Zrywaj owoce życia, jak z pełnego kłosu!” A
po tragedii wprowadzono starą komedię, nacechowaną swobodą
satyryczną i przypominającą z wielką otwartością, a nie bez pożytku,
konieczność pozbycia się zarozumiałości. Stąd i Diogenes niejedno z niej
przejął. Czym jest następująca z kolei komedia średnia i po co też potem
wprowadzono komedię nowszą, która wnet wyrodziła się w sztuczki
mimiczne, niech mi kto powie! Wiem ja dobrze, że i w niej napotyka się
niejedną myśl pożyteczną, ale jaki też cel ma całość zakroju tego rodzaju
poezji i dramaturgii?

7. Jakże to jasno uderza, że żadne inne położenie życiowe nie jest tak
odpowiednie do filozofowania jak to właśnie, w którym się teraz
znajdujesz.

8. Gałąź odcięta od gałęzi zrosłej z drzewem nie może nie być odcięta od
całego drzewa. Tak i człowiek, który zerwał zupełnie z jednym
człowiekiem, zerwał z całym społeczeństwem. Ale gałąź odcina kto inny, a
człowiek sam przez nienawiść i wstręt od bliźniego się usuwa, a nie wie, że
zarazem sam oderwał się od całej społeczności. Z tą tylko różnicą, że bóg,
który spoił społeczność, obdarzył nas owym darem; mamy bowiem
możność ponownego zrośnięcia się z gałęzią najbliższą i ponownego
zostania dopełnieniem całości. Im częściej jednak zdarza się tego rodzaju
rozdział, tym trudniejsze robi się zjednoczenie i powrót przedmiotu
rozdzielonego do stanu pierwotnego. W ogóle zaś gałąź, która od początku
rosła razem z drzewem i trwale z nim żyła, różni się od gałęzi
wszczepionej na powrót po odcięciu, cokolwiek o tym mówią ogrodnicy.
Wspólnie róść, ale nie wyznawać wspólnych zasad.

9. Ci, którzy ci przeszkadzają w pochodzie po prostej drodze zdrowego
rozumu, jak cię nie zdołają odwieść od postępowania rozumnego, tak
niech cię nie pozbawią i twej ku nim życzliwości. Ale strzeż się z dwu
stron: nie tylko na stanowisku wytrwania przy swym sądzie i
postępowaniu, ale i zachowania łagodności wobec nich, jakkolwiek ci
usiłują stawiać przeszkody lub w inny sposób ku sobie zniechęcają. Byłoby
to bowiem tak samo oznaką słabości gniewać się na nich, jak
sprzeniewierzyć się swej zasadzie postępowania i z przestrachu ulec.
Zbiegami bowiem są na równi obaj: i ten, kto uległ strachowi, i ten, kto
czuje niechęć wobec swego krewnego przyrodzonego i przyjaciela.

10. Żadna natura nie jest niższa od sztuki. Sztuki bowiem są
naśladownictwem natury. A jeżeli tak, to i najdoskonalsza ze wszystkich
innych i najwięcej sobą ogarniająca natura nie jest pośledniejsza od
biegłości artystycznej. Wszystkie zaś sztuki tworzą utwory niedoskonałe
dla doskonalszych; tak samo więc i wszechnatura. Toteż tu jest źródło
sprawiedliwości, w tej zaś mają początek cnoty inne. Nie będziemy
bowiem sprawiedliwości przestrzegali, gdy będziemy zajmowali się
sprawami obojętnymi albo gdy będziemy ulegali złudzeniom, szli na oślep
bez rozwagi i zmieniali swe przekonania.

11. To, czego pożądanie lub unikanie napawa cię niepokojem, nie idzie ku
tobie, ale ty jakbyś szedł ku niemu. A więc sąd twój o nim niech milczy, a i
ono pozostanie na swym miejscu w spokoju, a nikt cię nie zobaczy ani w
pożądaniu, ani w ucieczce od tego.

12. Kula duszy zachowuje swą postać, gdy ani nie pożąda niczego poza
sobą, ani się w sobie zamyka, ani się rozprasza, ani w miejscu osiada, ale
błyszczy światłem, którym widzi prawdę wszędzie i w sobie.

13. Gardzi mną kto? Niech sobie. A ja uważać będę, by mnie nikt nie
znalazł czyniącym cokolwiek lub mówiącym, co by godne było pogardy.
Nienawidzi mnie? Dobrze. A ja zachowam dla każdego życzliwość i
uprzejmość, i gotowość wskazania mu nawet błędu, nie w sposób
obelżywy i nie tak, jakbym mu chciał pobłażliwość swą pokazać, lecz
szczerze i zacnie, podobnie jak ów Focjon (jeżeli nie udawał). Wnętrze me
bowiem powinno być takie, by i bogowie we mnie widzieli człowieka o
usposobieniu zupełnie niegniewnym ani zgryźliwym. Jakież cię bowiem
nieszczęście spotyka, jeżeli teraz sam wypełniasz to, co jest twej naturze
właściwe, i chętnie się godzisz na to, co jest teraz właśnie dla
wszechnatury dogodne, jako człowiek, który usilnie pragnie tego, co jest
korzystne dla całości?

14. Ludzie, którzy sobą wzajemnie pogardzają, prawią sobie wzajemne
pochlebstwa, a którzy pragną się- jeden nad drugiego- wywyższyć, przed
sobą wzajem się uniżają.

15. Jak zepsuty i nieszczery jest człowiek, który mówi: postanowiłem być
szczerym wobec ciebie. Co robisz, człowiecze? Tego nie trzeba naprzód
mówić. To się zaraz pokaże. Zdanie to powinno już być wypisane na czole.
Gdy tak jest, to zaraz w głosie to rozbrzmiewa, zaraz z oczu to błyska, jak
we wzroku kochanka wszystko zaraz odczytuje kochanek. Takim w ogóle
pod tym względem powinien być człowiek prosty i dobry, jak ten, kogo
czuć, aby, kto się do niego zbliży, zaraz, chce czy nie chce, to odczuł.
Udawanie prostoty- to skryty sztylet. Nie ma nic brzydszego nad przyjaźń
wilczą. Tej przede wszystkim się strzeż. Człowiek dobry i prosty, i życzliwy
mają to w oczach jasno wypisane. To zaraz widać.

16. Zdolność życia najszczęśliwszego tkwi w duszy, byle człowiek był
obojętny wobec spraw obojętnych. A będzie obojętny, gdy będzie patrzył
na każdą z osobna, rozebrawszy ją raz na części składowe, to znowu jako
na całość, a będzie pamiętał o tym, że żadna sprawa nie wtłacza w nas
sądu o sobie i sama do nas nie idzie. Ale wszystko pozostaje na swym
miejscu, a my to wydajemy o nim sądy i jakoby je w sobie ryjemy, chociaż
możemy ich tam nie ryć i możemy, gdyby się sąd jaki gdzie tajemnie
wytworzył, natychmiast go stamtąd wymazać. A przez krótki czas będzie
potrzebna tego rodzaju ostrożność, bo wnet ustanie życie. A cóż w tym
zresztą trudnego, jeżeli tak jest? Jeśli bowiem to dzieje się naturalnie, to
niech ci będzie miłe i łatwe do wykonania, a gdy jest naturze przeciwne,
wybadaj, co jest zgodne z twą naturą, i tym się zajmij, choćby ci to sławy
nie przyniosło. A kto szuka właściwego sobie dobra, każdemu się
przebacza.

17. Rozważaj, skąd się rzecz każda bierze i z czego się każda rzecz składa,
i jakiej ulegnie przemianie, i jaką będzie po przemianie, i że przemiana nie
będzie dla niej niczym złym.

18. Po pierwsze: jaki jest mój stosunek do ludzi? Zrodziliśmy się dla
pomocy wzajemnej. Pod tym względem jestem ich naczelnikiem, jak baran
w trzodzie, a byk w stadzie. A popatrz z wyższego stanowiska, z tego
mianowicie: jeżeli nie atomy, to jest natura wszechwładczyni. A jeżeli tak,
to istoty niższe są stworzone dla wyższych, a te nawzajem dla siebie.
Po wtóre: jak się oni zachowują przy stole, w sypialni itd.? A przede
wszystkim, pod jakich zasad przymusem żyją? Jaka zarozumiałość cechuje
ich postępowanie?
Po trzecie: jeżeli ich postępowanie jest słuszne, nie powinno się czuć do
nich gniewu. Jeżeli niesłuszne, to jasne, że tak postępują niechętnie i
nieświadomie. Jak bowiem wszelka dusza z niechęcią porzuca drogę
prawdy, tak i drogę odpowiedniego zachowania się wobec każdego
człowieka. Gniewają się też ludzie, gdy słyszą, że się uważa ich za
niesprawiedliwych, niewdzięcznych, chciwych, słowem za wrogów ich
bliźnich.
Po czwarte: i ty pod wielu względami błądzisz i jesteś innym jakimś takim.
A jeżeli wstrzymujesz się od jakich błędów, to masz skłonność do
popełniania, chociaż dla bojaźni czy ambicji, czy dla innej jakiej złej
pobudki wstrzymujesz się od podobnych błędów.
Po piąte: nawet nie wiesz na pewno, czy błądzą. Wiele rzeczy dzieje się
bowiem z powodu przymusu warunków. A w ogóle trzeba przedtem wiele
poznać okoliczności, by wydać sąd na pewnej podstawie oparty o czyimś
postępowaniu.
Po szóste: jeżeli co cię zbytnio gniewa lub trapi, pomyśl, że krótkie jest
życie ludzkie i że wnet wszyscy spoczniemy w trumnie.
Po siódme: nie postępowanie innych dręczy nas, bo ono zależy od ich woli,
ale nasze o nim sądy. Usuń je więc i zechciej wykorzenić z siebie sąd o
nim, jakoby ono było czymś strasznym, a gniew zniknie. A jak usuniesz?
Rozważywszy, że nie przynosi ci to hańby. Gdyby bowiem nieszczęściem
nie była li tylko hańba, to wyniknęłoby z tego, że i ty byś niejeden popełnił
występek, że stałbyś się na przykład rabusiem lub innym podobnym
zbrodniarzem.
Po ósme: o ile przykrzejsze skutki wywołuje gniew i żal z powodu zdarzeń
niż te same zdarzenia, z powodu których gniewamy się i żalimy.
Po dziewiąte: jeżeli życzliwość jest szczera, nie-obłudna i nie udana, to
jest niezwyciężona. Cóż ci bowiem zrobi człowiek, nawet najgorszy, gdy
mu stale będziesz okazywał życzliwość, a gdyby tak wypadło, jeżeli go
łagodnie upomnisz i pouczysz właśnie wtedy, gdy ci zamierza co złego
wyrządzić: „Nie, moje dziecko! Inny jest cel życia naszego. Mnie nie
wyrządzisz krzywdy, ale sobie, moje dziecko!” A udowodnij mu w sposób
łagodny a przekonywający, że tak jest w istocie i że ani pszczoły, ani w
ogóle istoty gromadnie żyjące tak nie postępują. A trzeba to zrobić bez
ironii i bez obelg, ale w sposób uprzejmy i niedotkliwy dla duszy. A i nie
tak jak z katedry lub by cię podziwiał ten, kto obok was stoi. Ale zwracając
się do jednego, choćby kto inny był przy tym.
Pamiętaj o tych dziewięciu radach głównych, a przyjmij je jakoby dary
Muz. I zacznij raz być człowiekiem, dopóki jesteś przy życiu. A wystrzegać
się należy zarówno gniewu, jak i pochlebstwa. I jedno, i drugie bowiem
jest niespołeczne i szkodliwe. A w chwili gniewu pamiętaj, że niemęska to
rzecz gniew- owszem, łagodność i uprzejmość, jak są bardziej ludzkie, tak
i bardziej męskie. I tylko tu okazuje się siłę i ścięgna, i męskość, a nie w
chwili gniewu i oburzenia. O ile bowiem jest co bardziej objawem
równowagi, o tyle i siły. A jak smutek, tak i gniew jest objawem słabości.
W obu bowiem tych wypadkach otrzymało się rany i uległo się im. A jeśli
chcesz, przyjmij i dziesiąty dar od przewodnika Muz: szalone jest żądanie,
by ludzie źli nie popełniali występków. Kto tego chce, chce rzeczy
niemożliwej. A zgodzić się na to, by wobec innych tak postępowali, i
żądać, by wobec ciebie nie grzeszyli, byłoby nierozumne i tyrańskie.

19. Czterech przede wszystkim manowców woli trzeba się stale
wystrzegać, a w razie zauważenia sprowadzić je należy na drogę właściwą,
tak mówiąc sobie w każdym wypadku: ta myśl nie jest konieczna; to
niweczy węzły społeczne; tego nie mówisz z serca. A uważaj za rzecz
najniedorzeczniejszą nie mówić z serca. Czwarte zaś jest to, że sam sobie
czynisz gwałtowne wyrzuty; są to objawy pokonania i przezwyciężenia
twej cząstki bardziej boskiej przez twą część mniej szlachetną i
śmiertelną, to jest przez ciało i jego grube rozkosze.

20. Twa część duchowa i cała część ognista, ile jej tkwi w tobie, jakkolwiek
z natury mają dążność do wznoszenia się w górę, przecież ulegając
urządzeniu wszechświata, trzymają się tu masy cielesnej. A cała twa część
ziemska i wilgotna, jakkolwiek dążą w dół, przecież podnoszą się i stoją w
postawie niezgodnej z ich naturą. Tak też i pierwiastki ulegają posłusznie
całości i pozostają z konieczności tam, gdzie je kiedyś ułożono, tak długo,
aż się stamtąd ukaże znak do rozkładu. Czyż nie haniebne to, że tylko
rozumna twa część jest nieposłuszna i ze stanowiska wyznaczonego sobie
niezadowolona?
A przecież nie zadaje się jej żadnego gwałtu, ale poleca się to tylko, co
jest zgodne z jej naturą- a mimo to nie godzi się na to, lecz idzie drogą
przeciwną. Skłonność bowiem do postępowania niesprawiedliwego, do
rozpusty i gniewu, i strapienia, i strachu nie jest niczym innym jak
objawem oderwania się od natury. A kiedy wola gniewa się z powodu
jakiegoś zdarzenia, opuszcza wtedy swoje stanowisko. Przeznaczona jest
bowiem do zbożności i pobożności nie mniej jak do sprawiedliwości. I te
bowiem cnoty tkwią w pojęciu dążenia społecznego, a nawet ważniejsze są
one niż sprawiedliwość.

21. „Kto nie ma jednego i tego samego zawsze celu w życiu, ten nie może
być w całym życiu jednym i tym samym.” Nie wystarczy to, co
powiedziano, jeżeli nie dodasz i tego, jaki to ma być cel. Jak bowiem nie
wszyscy ludzie mają ten sam sąd o tym, co gdzie bądź większość uważa
za dobro, ale tylko o rzeczach pewnych, to jest o tych, które są ogólnie za
dobre uznane, tak i cel należy sobie postawić społeczny i państwowy. A
kto skieruje ku niemu wszystkie swe dążenia, ten w całym swym
postępowaniu zachowa jednostajność, a zatem i sam zawsze będzie tym
samym.

22. Przypomnij sobie mysz wiejską i domową i jej strach i obawę.

23. Sokrates nazywał wierzenia tłumu Lamiami, strachem dla dzieci.

24. Lacedemończycy stawiali podczas uroczystości dla gości ławy w cieniu,
a sami siadali, gdzie wypadło.

25. Sokrates tak się usprawiedliwiał przed Perdykkasem z tego, że go nie
odwiedza: „Nie odwiedzałem cię, by nie upaść pod ciężarem największej
hańby, to jest, że nie mógłbym ci się za dobro otrzymane odpłacić.”

26. W pismach Efezyjczyków był przepis, aby zawsze mieć w pamięci
jednego ze starych miłośników cnoty.

27. Pitagorejczycy polecali z rana popatrzeć ku niebu, abyśmy sobie
odświeżyli pamięć o tych istotach, które zawsze w myśl tych samych praw
i zawsze w ten sam sposób dzieło swe czynią, i o ich porządku, i czystości,
i jasności. Żadna bowiem zasłona nie zasłania gwiazdy.

28. Jaki był Sokrates w kożuchu, gdy Ksantypa w jego płaszczu z domu
wyszła! Jak mądrze przemówił do przyjaciół, którzy ze wstydu się cofnęli,
zobaczywszy go w takim stroju!

29. Nie przedtem zaczniesz innych uczyć pisania i czytania, zanim się sam
w tym nie wyćwiczysz. A toż- i to o wiele więcej- w życiu.

30. „Niewolnikiem jesteś- nie masz nic do mówienia.”

31. „A moje miłe serce roześmiało się.”

32. „Lżyć będą cnotę, przykrymi mówiąc słowami.”

33. „Figi zimą szukać- to szaleństwo. Tak samo też szukać dziecka, gdy go
już nie ma.”

34. Gdy się dziecko całuje, trzeba- mówił Epiktet- powiedzieć sobie w
duszy: jutro może umrze.- Zła to wróżba.- Nie jest to zła wróżba
odpowiedział- ale oznaczenie pewnego objawu działania natury. Toć i złą
wróżbą byłoby wyrzec, że zboże ścięto.

35. Grono niedojrzałe, dojrzałe, rodzynek- wszystko to zmiany, nie w
nicość, ale w to, czego teraz nie ma.

36. Nie ma rabusia dobrowolnego postanowienia- mówi Epiktet.

37. Na objawienie swej zgody trzeba- mówi tenże- znaleźć pewien stały
sposób postępowania, a w swych dążeniach trzeba przestrzegać
ostrożności, aby były wybrane ostrożnie, społeczne i dostosowane do
wartości sprawy. Zupełnie zaś wstrzymać się należy od pożądań i nie
unikać niczego, co nie jest od nas zawisłe.

38. Nie o to lub owo toczy się spór- mówi on- ale o to, czy się jest
szalonym czy nie.

39. Sokrates pytał: Czego chcecie, mieć dusze istot rozumnych czy
nierozumnych?- Rozumnych. Co za rozumnych? Zdrowych czy chorych?-
Zdrowych.- Czemuż się o to nie staracie?- Bo już mamy.- Dlaczegoż więc
spieracie się i kłócicie?
* Cytaty: 30- z niewiadomego tragika; 31- Odyseja IX 413; 32- według
Hezjoda, Prace i dni 186; 33wedł ug Epikteta, Diatryby III 24.

KSIĘGA DWUNASTA

1. Wszystko to, do czego przyjść pragniesz drogą okrężną, możesz już
mieć, jeżelibyś sam sobie tego nie skąpił. A to- gdy przeszłość całą na
boku zostawisz, a przyszłość powierzysz opatrzności, byłeś tylko
teraźniejszość skierował ku zbożności i sprawiedliwości. Ku zbożności,
abyś umiłował swe przeznaczenie. Wszechnatura ci je bowiem wyznaczyła,
a ciebie jemu. Ku sprawiedliwości, byś swobodnie i bez osłonki mówił
prawdę, a postępował zgodnie z prawem i wartością spraw. A nie powinna
ci przeszkadzać w tym ani złość niczyja, ani sąd obcy, ani cudza mowa, ani
wrażenia ciała, które cię otacza (to, co wrażenie odbiera, już je
zmiarkuje). Jeżeli więc, zwłaszcza gdy zdążasz ku schyłkowi, wszystko
inne na bok usuniesz i wolę swą jedynie i pierwiastek boski w tobie
tkwiący czcią otoczysz, a obawiać się będziesz nie tego, że żyć kiedyś
przestaniesz, ale żeś jeszcze nie zaczai żyć według natury, będziesz
człowiekiem godnym wszechświa-ta-rodzica i przestaniesz być obcym w
swej ojczyźnie i dziwić się codziennym zdarzeniom, jakoby były
niespodziewane, i zależeć od tego lub owego.

2. Bóg widzi wszystkie wole obnażone z okrywy cielesnej, łupiny i
nieczystości. Swym bowiem jedynie rozumem obejmuje te tylko
pierwiastki, które z niego w te wole spłynęły i przelały się. A gdy się i ty
przyzwyczaisz to czynić, uwolnisz się od niejednej troski. Kto bowiem nie
patrzy na ciało, które go otacza, ten będzie tracił czas patrząc- cóż
dopiero!- na suknię, mieszkanie, sławę i na tym podobne ozdoby i
urządzenie sceny?

3. Trzy są twe części składowe: ciało, dech, rozum. Z tych dwie pierwsze
są twymi tak długo, jak długo się o nie starać musisz, a jedynie trzecia
jest twoją bezwzględnie. A jeżeli oddalisz od siebie, to jest od swego
umysłu, wszystko to, co inni czynią lub mówią albo coś sam uczynił lub
powiedział, i to, co cię niepokoi jako przyszłość, i to, co z tobą jest
złączone, ale od wyboru niezawisłe jako własność ciała, które cię otacza, i
tchu z nim spojonego, i to, co toczy nurt życia zewnątrz ciebie płynący,
tak by twa zdolność umysłowa, wyjęta ze związku z tym, co jest z tobą
złączone przeznaczeniem wspólnym, czysta i niezawisła żyła w zakresie
siebie samej, postępując sprawiedliwie i chcąc tego, co się dzieje, i
mówiąc prawdę, jeżeli oddalisz- powtarzam- od tej woli twej to, co z nią
jest złączone na podstawie wpływów zewnętrznych, i przyszłość, i
przeszłość, a stworzysz z siebie to, czym jest Empedoklesowa „kula
okrągła, dumna z otaczającej ją samotności”, a starać się będziesz jedynie
o to życie, którym żyjesz, to jest o teraźniejszość- będziesz mógł przeżyć
resztę życia aż do śmierci bez niepokoju, w zgodzie a z miłością dla twego
demona.

4. Częstom się dziwił, jak to każdy siebie więcej miłuje niż innych, a swój
sąd o sobie własny ceni mniej niż sąd innych. Gdyby więc bóg przystąpił
do kogo lub nauczciel rozumny i polecił mu nic w duszy nie pomyśleć i nie
postanowić, czego by i głośno nie objawił na zewnątrz, nie wytrzymałby
tego ani przez dzień jeden. O tyle więcej lękamy się bliźnich, co też oni o
nas pomyślą, niż siebie samych.

5. Jakżeż bogowie, którzy wszystko urządzili pięknie i z miłością dla ludzi,
to tylko mogli przeoczyć, że niektórzy z ludzi, nawet bardzo zacni i z
bóstwem jakby przymierzem ścisłym związani, a dla uczynków zbożnych i
dzieł pobożnych z bóstwem w stosunku poufałości pozostający, raz
zmarłszy, już nigdy na powrót nie otrzymują bytu, lecz na zawsze gasną?-
Jeżeli tak jest istotnie, bądź przekonany, że gdyby powinno było być
inaczej, to zrobiliby to byli. Gdyby to bowiem było słuszne, to byłoby i
możliwe, a gdyby to było zgodne z naturą, to byłaby to z sobą przyniosła
natura. Z tego więc, że tak nie jest (jeżeli tak nie jest), nabierz wiary, że
tak być nie powinno było. I sam bowiem widzisz, że to dociekanie jest
chęcią prawowania się z bóstwem, a nie prawowalibyśmy się tak z bogami,
gdyby nie byli najlepszymi i najsprawiedliwszymi. A jeżeli tak jest, to z
ominięciem słuszności i rozsądku nie przeoczyliby żadnego zaniedbania w
urządzeniu spraw wszechświata.

6. Przyzwyczaja] się i to nawet czynić, w czego powodzenie wątpisz. Toż i
ręka lewa, chociaż dla braku przyzwyczajenia w czym innym niezgrabna,
włada uzdą mocniej niż prawa. Przyzwyczaiła się bowiem do tego.

7. Myśl o tym, w jakim stanie ciała i duszy powinna cię zabrać z sobą
śmierć i jak krótkie jest życie, jak przepastna wieczność, przeszłość i
przyszłość, jak krucha wszelka materia!

8. Należy rozważać, czym jest przyczyna obnażona z osłony, jakie są cele
działań, czym jest ból, czym rozkosz, czym śmierć, czym sława, kto sam
jest sprawcą własnego niepokoju, jak nikt nikomu nie staje w drodze, jak
wszystko polega na sądzie!

9. W korzystaniu z zasad trzeba być podobnym do zapaśnika, nie
gladiatora. Gdy ten bowiem miecz, którym włada, rzuca- ginie, tamten zaś
ma zawsze rękę i nic innego nie potrzebuje jak ją zacisnąć.

10. Rozważać należy, czym są rzeczy same, rozdzielając je na tworzywo,
przyczynę, cel.

11. Co za moc ma człowiek! Czynić to tylko, co zasłuży na pochwałę boga,
i wszystko przyjmować, co mu przeznaczy bóg!

12. Z tego, co jest następstwem natury, nie należy czynić wyrzutów
bogom, bo oni ani chętnie, ani niechętnie nie błądzą; ani ludziom, bo i ci
nie błądzą, chyba niechętnie. A więc nie należy nikomu czynić wyrzutów.

13. Jakże jest śmieszny i obcy życiu człowiek, który dziwi się
jakiemukolwiek zdarzeniu w życiu!

14. Albo konieczność przeznaczenia i porządek niezmienny, albo
opatrzność dobrotliwa, albo mieszanina bezpańskiej przypadkowości.
Jeżeli więc konieczność niezmienna, dlaczegoż z nią walczysz? Jeżeli
opatrzność, skłonna do przebaczenia, zasłuż sobie na pomoc bóstwa. A
jeżeli mieszanina bez-rządna, to ciesz się, że w takim wirze masz w sobie
samym umysł jako kierownika. A gdy cię wir ze sobą unosi, niech unosi
ciało, dech itd., umysłu bowiem nie porwie z sobą.

15. Światło lampy błyszczy i siły swej nie traci, aż zgaśnie, a w tobie
miałyby przedtem zgasnąć prawda, sprawiedliwość i roztropność?

16. Jeżeli ci ktoś dał sposobność do przypuszczenia, że zbłądził, spytaj się:
czy ja wiem, że to błąd? A jeżeli nawet zbłądził, pomyśl sobie, że sam
siebie osądził i że podobny jest do tego, który sam sobie twarz
rozszarpuje. Kto nie chce, by człowiek zły błądził, jest podobny do tego,
kto nie chce, by drzewo figowe tworzyło sok w figach lub by niemowlęta
płakały, by koń nie rżał itp. inne objawy konieczne. Cóż bowiem ma
innego robić, kto ma podobne usposobienie? Jeżeliś niecierpliwy, ulecz je.

17. Co nie przystoi, nie czyń, tego; co nie jest prawdą, nie mów tego. Od
ciebie bowiem niech to zależy!

18. Patrzeć na całość: czym jest to, co stwarza w tobie wyobrażenie, i
rozłożyć na części ze względu na przyczynę, materię, cel i czas, w którym
będzie musiało przestać istnieć.

19. Odczujże raz, że masz w sobie coś szlachetniejszego i bardziej
boskiego niż to, co budzi namiętność i w ogóle rządzi tobą jak marionetką.
W jakim stanie jest w tej chwili mój umysł? Czy go też nie wypełnia
strach? Czy nie podejrzliwość? Czy nie żądza? Czy nie co innego w tym
rodzaju?

20. Po pierwsze: nic na oślep i nic bez celu. Po wtóre: nic innego nie mieć
na względzie jak cel społeczny.

21. Wnet będziesz nikim nigdzie- a tak samo będzie z tym, co teraz
widzisz i z ludźmi, którzy teraz żyją. Wszystko bowiem rodzi się dla
zmiany, przemiany i zniszczenia, aby co innego w to miejsce mogło
powstać.

22. Wszystko polega na sądzie. A ten zawisł od ciebie. Usuń więc sąd,
jeżeli chcesz, a jak żeglarzowi, który opłynął skałę, uśmiechnie ci się cisza,
spokój i zatoka od fal bezpieczna.

23. Każde działanie z osobna wzięte, jeśli ustanie w czasie stosownym, nie
ponosi żadnej szkody przez to, że ustało. I sprawca tego działania nie
ponosi przez to ustanie żadnej szkody. Tak samo więc i zespół wszystkich
działań, co jest życiem, jeżeli ustanie w czasie stosownym, przez to
ustanie nie ponosi żadnej szkody. A i ten, kto w czasie stosownym szereg
ten zamknął, nie ponosi wcale szkody. A czas stosowny i granicę daje
natura, już to własna, gdy się to dzieje w starości, a w ogóle
wszechnatura. Wskutek przemiany jej części wszechświat cały trwa
zawsze młodym i świeżym. A wszystko, co jest korzystne dla całości, jest
piękne i w porę się dzieje. Ustanie więc życia nie jest złe dla nikogo, bo i
hańby nie przynosi, zwłaszcza że od wyboru nie zawisło, i nie sprzeciwia
się dobru społecznemu. Owszem, jest ono dobre i korzystne, zwłaszcza że
dla całości jest w porę i korzystne, i z nią zharmonizowane. Tak więc boga
ma w sobie i ten, kto z woli boga tą podąża drogą, i ten, kto świadomie ku
temuż podąża celowi.

24. Trzy te zasady powinno się mieć zawsze w pogotowiu: co do
postępowania, aby nigdy nie działać na oślep i nie inaczej, jakby postąpiła
sama sprawiedliwość; co do zdarzeń zewnętrznych, że albo są dziełem
przypadku, albo opatrzności- a nie należy się gniewać ani na przypadek,
ani żalić na opatrzność.
Po wtóre: należy rozważać, jaką jest każda istota, od jej poczęcia do chwili
otrzymania duszy i od chwili, w której duszę otrzymała, do chwili, gdy ją
oddaje, i z jakich części się składa, i w jakie się rozkłada.
Po trzecie: gdybyś nagle w powietrze uniesiony mógł z góry popatrzeć na
sprawy ludzkie i ich rozliczność, wiedz, że lekceważyłbyś je, przejrzawszy
od razu cały obszar istot mieszkających w powietrzu i eterze. I wiedz, że
ilekroć byś się mógł wznieść w górę, to samo zawsze widziałbyś równe co
do kształtu i krótkie co do czasu. A te rzeczy są podstawą dumy naszej!

25. Wyrzuć sąd- a jesteś uratowany. A kto ci go wzbrania wyrzucić?

26. Jeżeli ci się coś nie podoba, toś zapomniał o tym, że wszystko dzieje
się w myśl wszechnatury, i o tym, że błąd jest obcy, a oprócz tego i o tym,
że wszystko to, co się dzieje, tak samo zawsze się działo, dziać będzie i
dzisiaj wszędzie się dzieje. I o tym, jak wielkie jest pokrewieństwo
człowieka z całym rodzajem ludzkim. Nie jest to bowiem wspólność krwi
lub nasienia, ale umysłu. Zapomniałeś zaś i o tym, że umysł każdego
człowieka to bóg i że stamtąd wypłynął. I o tym, że nikt nie ma nic swego
własnego, lecz że i dziecię, i ciało, i nawet dusza z tamtego przychodzą
świata. I o tym, że wszystko polega na sądzie. I o tym, że każdy człowiek
żyje jedynie teraźniejszością i tę traci.

27. Często przypominaj sobie tych, którzy z jakiegoś powodu zbytnio się
unosili, i tych, którzy do najwyższego doszli stopnia czy to sławy, czy
nieszczęść, czy nieprzyjaźni, czy jakichkolwiek losów. Następnie zadaj
sobie pytanie: gdzie też to wszystko teraz?- Dym, popiół, baśń albo nawet
już i baśnią nie jest. A uprzytomnij sobie także wszystko w tym rodzaju,
na przykład Fabiusa Katullina na wsi, Luzjusa Lupusa w ogrodach,
Stertiniusa w Bajach, a Tyberiusza na Kaprei, Rufusa Weliusa, i w ogóle
zajęcie się czymkolwiek polegające na złudzie. Jak marne jest to, do czego
dążyli! A o ile jest to godniejsze filozofa okazać się przy sposobności
nadarzonej sprawiedliwym, rozważnym, posłusznym bogom bez
wykrętów! Ze wszystkich wad bowiem najprzykrzejsza jest duma, pyszna
pod osłoną pokory.

28. Pytającym się: gdzieś też widział bogów i skąd wywnioskowałeś ich
istnienie, że ich tak czcisz?- odpowiadam: najpierw, widzialni są i
wzrokiem. Po wtóre, i duszy swej przecież nie widziałem, a mimo to
poważam ją. Tak więc i o istnieniu bogów wnioskuję z tego, w czym ciągle
ich potęgi doświadczam; a więc i czcią ich otaczam.

29. Szczęście życia- to widzieć, czym rzecz każda jest jako całość, co jest
jej tworzywem, a co przyczyną; i z duszy całej iść drogą sprawiedliwości i
prawdy! A cóż tedy pozostaje jak nie korzystanie z życia, gdy jedno dobro
z drugim sprzężesz tak, że nie pozostanie nawet najmniejszej przerwy?

30. Jest jedno światło słońca, chociaż je dzielą mury, góry i inne tysiączne
rzeczy, i jeden wspólny byt, chociaż jest rozdzielony na tysiące ciał o
właściwych sobie przymiotach. I dusza jedna, chociaż dzieli się na
tysiączne osobniki o właściwych sobie cechach. I jedna dusza rozumna,
chociaż pozornie zdaje się rozdzieloną. Pozostałe tedy części rzeczy
wymienionych, jak oddech i ich podłoża cielesne, nawzajem się nie
odczuwają i nie są ze sobą spokrewnione, chociaż spaja je także
pierwiastek rozumu i prawo ciążenia. A umysł w sposób sobie właściwy
dąży do tego, co mu jest pokrewne, i wiąże się, a popęd społeczny nie
doznaje przeszkód.

31. Czego chcesz? Żyć dłużej? Może odczuwać? Dążyć? Rosnąć? Znowu
ustać? Mówić? Myśleć? Co z tego wszystkiego wydaje ci się godne
pragnienia? A jeżeli to każde z osobna jest mało warte, zwróć się do tego,
co na końcu pozostaje: iść drogą rozumu i boga. Nie zgadza się zaś z ich
uczczeniem uczucie żalu, że cię śmierć pozbawi tamtych rzeczy.

32. Jak malutką cząstkę niezmierzonego i nie-ogarniętego czasu
wymierzono każdemu! W mgnieniu oka bowiem znika w wieczności! Jak
małą cząstkę wszechmaterii! Jak małą wszechduszy! Po jak małym
zakątku całej ziemi się czołgasz! Mając to wszystko na myśli, nic nie
uważaj za ważne jak to, byś działał zgodnie z kierunkiem swej natury, a
znosił to, co z sobą przynosi wszechnatura.

33. Jaki użytek robi z siebie wola? Bo wszystko w tym się mieści. A
wszystko inne, czy zawisłe od wyboru, czy niezawisłe- to martwica i dym.

34. Do pogardy śmierci to najbardziej pobudza, że nawet ci, którzy
uważają rozkosz za dobro, przykrość za zło, przecież nią gardzą.

35. Kto uważa za dobro jedynie to, co w porę przychodzi, i komu jest
obojętne, czy spełnił więcej, czy mniej uczynków rozumnych, i komu nie
sprawia różnicy, czy patrzał na świat przez czas dłuższy, czy krótszy- dla
tego i śmierć niestraszna.

36. Byłeś człowiecze, obywatelem tego oto wielkiego państwa. Cóż ci na
tym zależy, czy lat pięć czy sto? Co jest według praw, to jest dla
wszystkich równe. Cóż więc w tym strasznego, jeżeli cię usuwa z granic
państwa nie tyran, nie sędzia niesprawiedliwy, ale natura, która cię w nie
wprowadziła? Tak jak aktora usuwa ze sceny pretor, który go przyjął. ”
Alem nie odegrał pięciu aktów, tylko trzy!”- Dobrze. Ale w życiu trzy akty
tworzą sztukę całą. Bo kiedy się ma skończyć, wyznacza ów, kto przedtem
zespół ułożył, a teraz rozpuszcza. Ty zaś ani w jednym, ani w drugim
udziału nie brałeś. Odejdź więc łagodnie. Łagodny bowiem jest i ten, kto
cię zwalnia.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s



%d bloggers like this: